Rodzina Poszepszyńskich - fanklub im. Kaprala Jedziniaka

Kategoria ogólna => Dyskusja ogólna => Wątek zaczęty przez: jazzski w 11 Lutego 2012, 23:02:21

Tytuł: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 11 Lutego 2012, 23:02:21
Proponuję wszystkim zamieszczanie tutaj anegdot z życia własnego, lub cudzego. Bo niektórym wydarza się tylko życie, a niektórym zaraz anegdoty.
*
BEREHY
Moja znajoma opowiedziała mi, że w latach siedemdziesiątych, w czasie wakacyjnym,  gdzieś w Polsce południowo wschodniej, w lokalnym autobusie PKS wydarzyła się taka scena: Do kierowcy przeciska się dziadunio z tobołkami i pyta, czy autobus zatrzyma się w Berehach. Kierowca - krótko: nie. Dziadek: ale ja już tędy jechałem i stawał w Berehach. Kierowca: nie. Dziadek: ale, to można poprosić, żeby stanął? Bo ja potrzebuję w Berehach wysiąść. Kierowca poirytowanym głosem: nie zatrzymuje się w Berehach! - w Brzegach się zatrzymuje.
Na to dziadek: a, to dooobrze. Może się zatrzymać w Brzegach, a ja sobie w Berehach wysiądę.
Jazzski.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 12 Lutego 2012, 09:33:06
Znajoma nauczycielka rosyjskiego chciała jakoś podciągnąć dwóm obibokom stopień na półrocze.Kazała im nauczyć się z książki czy z ćwiczeń dialogu jak to ktoś tam przychodzi do biblioteki wypożyczyć książkę itd.Obiecali że się nauczą.Na następnej lekcji meldują że umieją, wychodzą na środek i ....
-Dziń dooobry, ja chcial pożyczyć książku.
-Nieeeee ma.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 12 Lutego 2012, 09:57:12
- Dzień dobry, czy to pan jasnowidz?
- Tak, a kto mówi?
- A to ja dziękuję...
(podsłuchana rozmowa telefoniczna)

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 12 Lutego 2012, 12:39:30
Świat oglądany zza katedry to we wogle czasami jest jedna wielka anegdota...

Technikum stołeczne:
- Jasiu, pokaż na mapie Mazowsze.
- Yyyyyyyyy...
- A może byłeś tam kiedy, chłopcze?
- Nigdy w życiu, Pani Profesor!!!

Liceum sudeckie:
- Jasiu, pokaź na mapie Kłodzko.
- Yyyyyyyyy... No ja wiem, psze Pana Profesora, że to w takim dzyndzlu, ale ale oni tu tych kresek nie namalowali! Ale tu, o, są Sforne Gacie, wykułem się, nie?

Najwyraźniej mapa fizyczna jest  dla hardkorów.

Wracając do pekaesu, mój osobisty ojciec, który jakiś czas miał niewątpliwą przyjemność powożenia ogórkiem, mógłby kilka tomów takich opowieści napisać...

- Panie kierowco, w Zimnej Wodzie staje?
- Chyba kaczorowi...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 12 Lutego 2012, 17:56:26
Mi przypomina się zasłyszana anegdota sprzed około 15 lat. Egzaminy wstępne na prawo (wtedy jeszcze takie były), podobno na UJ-cie. Przed komisją stół tradycyjnie zastawiny filiżankami i szklankami z herbatą i kawą oraz półmiskami z ciastem. Jedna z kandydatek dostaje pytanie z historii - jak nazywał się jeden z najsłynniejszych polskich dowódców z walk na zachodzie Europy z II WŚ, dowódca 1 polskiej dywizji pancernej, uczestnik mi. in. walk o Falaise. Kandydatka ma jednak kolosalne problemy z odgadnięciem, więc jeden z łaskawszych członków komisji jednoznacznie pokazuje dwuznacznie palcem na leżący wśród ciast makowiec. Wyraźna ulga pojawiła się na twarzy kandydatki. Zupełnie ośmielona stwierdziła z głośnym wydechem:
- Generał Ciastoń?

Sam nie wiem, może miała rację?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 12 Lutego 2012, 18:13:27
A słyszał ktoś o generale Makowcu? No, właśnie. A o generale Ciastoniu nawet egzaminowany poteflon słyszał...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 12 Lutego 2012, 18:47:34
Też sprzed lat 15 i też chyba egzaminy na prawo.Wstęp jak w opowieści Cezariana.Na 2 pierwsze pytania delikwent ani mru mru, stoi cały w nerwach.Tak więc jeden członków komisji próbuje go trochę rozluźnić i zadaje pytanie:
-Spokojnie, może pan nam powie jak spędził wakacje.Gdzieś pan był, coś ciekawego widział?
Delikwent wyraźnie zadowolony:
-Byłem 2 tygodnie w Grecji, zwiedzałem Ateny.
-O, bardzo dobrze.To może powie nam pan jak się nazywa położone w Atenach wapienne wzgórze z kompleksem słynnych świątyń.
-A tak... to wiem .... to jest ten .... no .... asprokol!
Inny z członków komisji tylko głęboko westchnął i odpowiedział:
-To jak pan będzie w Egipcie to proszę koniecznie zwiedzić piramidon.

PS-nie wiem czy się dostał na studia
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 12 Lutego 2012, 18:55:37
U nasz chodzi taka factory-legend:

Pewien facet zrobił sobie na fabryce sanki. Problem - jak je za bramę wyekspediować?
Myślał, myślał i wymyślił. Na sanki nałożył resztki drewna ze stolarni.
Sunie śmiało na bramę, a tam strażnik z miejsca się drze:
- O nie! Tego drewna to pan nie wyniesie. Zrucaj pan.
No i facet przeprosił, zrucił i poszedł bez drewna...

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 13 Lutego 2012, 15:22:18
CZY PANI CIĄGNIE
Ta sama znajoma co wcześniej, wizytowała przyjaciółkę - malarkę w jej „hacjendzie” pod Gdańskiem, gdzie oprócz działań twórczych, balowało nieraz pół artystowskiego Gdańska. Pewnego przedpołudnia znajoma została tam sama. Zauważyła przez okno, że przed furtką już długo stoi  jakiś miejscowy facet i patrzy w okno, ale nie dzwoni. Uchyliła okiennicę i pyta, czego mu trzeba, ale zaznacza, że jest sama w domu.
Facet - ja tutaj u pani gospodyni naprawiam nieraz różne rzeczy, rynnę na przykład. Mogę wejść?
Znajoma - no, dobrze.
Facet - ale trzeba zamknąć psa.
Znajoma - to niech pan zamknie.
Facet - ale to pani musi, mnie on nie lubi.

Kiedy facet już wszedł:

Znajoma - więc o co chodzi?
Facet - a czy pani, to, ciągnie?
Znajoma - ale, nie rozumiem.
Facet - bo pani gospodyni, to nieraz ciągnie.
Znajoma - ale musiałabym wiedzieć - co.
Facet - no, bo gdyby  miała pani coś jeszcze po wczorajszej imprezie, to ja bym to z panią wyciągnął. Mogę się dołożyć - że coś naprawię, rynnę na przykład.
Jazzski.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: artd777 w 13 Lutego 2012, 20:53:48
Znajomy po suto zakrapianej imprezie nastawił czajnik bezprzewodowy ma kuchence gazowej... S:)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 13 Lutego 2012, 20:54:30
I przeżył? Znajomy, znaczy, bo czajnik chyba nie...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 13 Lutego 2012, 20:55:59
Znajomy po suto zakrapianej imprezie nastawił czajnik bezprzewodowy ma kuchence gazowej... S:)

Co tam po zakrapianej imprezie.Wujek koleżanki coś tak z 15 lat temu na trzeźwo tak wodę gotował.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: artd777 w 13 Lutego 2012, 20:57:15
Znajomy przeżył...ponieważ gospodarz imprezy jeszcze nie doszedł do siebie na tyle by skutecznie gościowi podziękować...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 15 Lutego 2012, 01:35:38
OBRYMB
Przez pewną odnogę Wisły ludzi i samochody przewozi prom. W 80s obok tej przeprawy, w szczerej trawie stał budyneczek sklepu spożywczego z piwem, obrośnięty chmarami kapsli. Przybyła tam, zainteresowana promem, nasza hałastra w sile 7 osób - teraz zainteresowana piwem. Wzięliśmy po flaszce i na zewnątrz stanęli w kółku, łykając wesoło.
Wtedy ze sklepu wypadła „pani sklepowa” i obrugała nas takimi słowy: w obrymbie sklepu spożywanie jest zakazane. Trzeba czytać. Odsunęliśmy się więc o parę metrów dalej w trawę, rozprawiając chichotliwie - ile też wynosi w metrach obrymb. Kiedy uznaliśmy się już za uczciwie pozaobrymbionych, pani wybiegła znów i ze zdwojoną irytacją wyrzekła, że więcej nam nie poda. Nie planowaliśmy drugiego zakupu, ale w tych okolicznościach - każdy zrozumie - w najniewinniejszej nawet pośród nas koleżance obudziła się przekora. Jednocześnie, zauważyliśmy że po bokach i za tyłem sklepu, pojedynczo i grupkami, jawią się osobnicy z butelkami, których nikt nie strofuje. Wyłoniliśmy więc negocjatora, który udał się do sklepu po wyjaśnienia. Tam usłyszał - mniej, więcej - że obrymb jest od przodu, a przynajmniej w zasięgu widoku z wnętrza i jak by kto miał trochę kultury, to jemu nie trzeba by było tłumaczyć.
Cóż, młodzi jeszcze byliśmy, a pełniejsza ogłada wymaga lat.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 15 Lutego 2012, 06:38:40
Chamstwo kolegi jest porażające.
No wstyd mi.
Przecież wiadomo, że gdyby sklepowa była chora, to dawałaby od tyłu i tam byłby obrymb. A tak - należało zniknąć grzecznie z oczu i rozkoszować(?) się trunkiem, a nie zawracać głowę sklepowej.
BTW - jakiej marki to było piwo?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 15 Lutego 2012, 07:38:13
BTW - jakiej marki to było piwo?
No żeby o 6-tej rano zdobyć się na tak rzeczowe i jedynie istotne pytanie, to trzeba być dobrze... wyspanym ;) No szacun <:-)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 15 Lutego 2012, 12:09:29
Chamstwo kolegi jest porażające.

No jak piszesz chamstwo?No jak?
A może i dobrze.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 15 Lutego 2012, 23:03:43
Ja kiedyś w podobnej sytuacji (piwo żywiec lub tyskie) zostałem przez zdrową (choć głównie zdrowo pokurczoną) sklepową skierowany na tyły, gdzie jak się okazało znajdowała się pełnej kultury ławeczka ze stolikiem (na jakieś 8 osób) oraz kamienny krąg towarzyski wypełniony towarzyskimi kapslami.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 16 Lutego 2012, 06:38:43
gdzie jak się okazało znajdowała się pełnej kultury ławeczka ze stolikiem (na jakieś 8 osób) oraz kamienny krąg towarzyski wypełniony towarzyskimi kapslami.
Kocham takie miejsca, szczególnie w nieznanym terenie. Zawsze można coś zadzierżgnąć,  wymienić i masz pewność, że nikt ci nie podmieni avatara.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 16 Lutego 2012, 09:59:58
gdzie jak się okazało znajdowała się pełnej kultury ławeczka ze stolikiem (na jakieś 8 osób) oraz kamienny krąg towarzyski wypełniony towarzyskimi kapslami.
Kocham takie miejsca, szczególnie w nieznanym terenie. Zawsze można coś zadzierżgnąć,  wymienić i masz pewność, że nikt ci nie podmieni avatara.
A jak się rozmowa czasami
Fajnie potoczy z autochtonami...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 00:43:30
A jak się rozmowa czasami
Fajnie potoczy z autochtonami...

Wiem! Autochtonowie to taki lud, który skolonizował obie półkule. Występuje wszędzie i czuje się jakby był u siebie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 17 Lutego 2012, 09:15:56
A jak się rozmowa czasami
Fajnie potoczy z autochtonami...

Wiem! Autochtonowie to taki lud, który skolonizował obie półkule. Występuje wszędzie i czuje się jakby był u siebie.
Tak jest i dla niepoznaki zróżnicował swoje zwyczaje plemienne, które teraz dla tej samej niepoznaki unifikuje. Niezależnie jednak od szerokości geograficznej autochtonie bardzo chętnie występują w tak zwanych "komisjach".
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Ali w 17 Lutego 2012, 09:58:16
A mnie się zawsze przy takiej okazji przypomina stary dowcip:
Pod taki samotny sklep podjeżdża parka na rowerach. Obserwują ich miejscowi żule pijący piwko.
On i ona wchodzą do środka, po chwili wychodzą dzierżąc w rękach butelki wody mineralnej.
Na to jeden ze "stałych bywalców podsklepowych" zwraca uwagę pozostałym:
- Patrz! Oni piją wodę!
Na to drugi:
- No! Jak zwierzęta!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 17 Lutego 2012, 10:20:39
Nawet w wersji rysunkowej był on
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 17 Lutego 2012, 15:33:02
Już wiem, na avatarku Stefka jest teraz królik!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 19:15:58
- No! Jak zwierzęta!

A ja za młodu wykombinowałem kiedyś, że słowo Niemiec musiało się wziąć od niemowy. Nikt mnie nie brał poważnie. A teraz - proszę - w wikipedii stoi:
Niemcy, cz. Německo, ros. Nemtsy, słow. Nemecko, węg. Németország – od słowiańskiego rdzenia "niemowa".
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 17 Lutego 2012, 21:02:45
- No! Jak zwierzęta!

A ja za młodu wykombinowałem kiedyś, że słowo Niemiec musiało się wziąć od niemowy. Nikt mnie nie brał poważnie. A teraz - proszę - w wikipedii stoi:
Niemcy, cz. Německo, ros. Nemtsy, słow. Nemecko, węg. Németország – od słowiańskiego rdzenia "niemowa".
Oczywiście, że tak jest i miałeś rację Tylko, czy jak mawia Stefek, miałeś to na piśmie? Obawiam się, że forma pisemna takiego wynalazku jest zastrzeżona pod rygorem nieważności.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 21:17:51
Ten, tego... jak by to powiedzieć...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 17 Lutego 2012, 21:21:51
Ten, tego... jak by to powiedzieć...
Co tu gadać, masz jeszcze możłiwość oparcia się na tzw. teorii pierwszego użycia "niemca". Może to być jednak, że wspomnę choćby bitwę pod Cedynio, przepraszam, Cedynią, trudne...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 21:53:06
Nie będę bronił praw autorskich do definicji "Niemiec".
Spróbuję szczęścia gdzie indziej: Twierdzę (bez sprawdzania, bo inaczej by się nie liczyło), że termin Włochy wziął się się od obrośnięcia ludu, który rozplenił się w Italii po Rzymianach.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 17 Lutego 2012, 21:56:15
Idą tą tropą, Gruzja wiąże się z gruzami przyjaźni sowiecko-polskiej?
Węgry - fuj, fuj, fuj...
A jak waszeć wytłumaczysz Belgię?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 22:05:38
 - FLAMA, MAN i D. (za przeproszeniem)
WALONOWIE wymyślili walonki,
FRANCA - to już oczywiste
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 17 Lutego 2012, 22:09:19
Nie będę bronił praw autorskich do definicji "Niemiec".
Spróbuję szczęścia gdzie indziej: Twierdzę (bez sprawdzania, bo inaczej by się nie liczyło), że termin Włochy wziął się się od obrośnięcia ludu, który rozplenił się w Italii po Rzymianach.
A przypadkiem nie od pewnej - najprawdopodobniej starszej od starożytnego Rzymu - miejscowości pod Warszawą?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 22:14:27
Nie będę bronił praw autorskich do definicji "Niemiec".
Spróbuję szczęścia gdzie indziej: Twierdzę (bez sprawdzania, bo inaczej by się nie liczyło), że termin Włochy wziął się się od obrośnięcia ludu, który rozplenił się w Italii po Rzymianach.
A przypadkiem nie od pewnej - najprawdopodobniej starszej od starożytnego Rzymu - miejscowości pod Warszawą?

Chodzi o WOŁOMIN, tak?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 22:16:46
HI SZPAN - on szpanuje.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 22:20:56
PORTUGALIA - portki zostawione w Galii.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Lutego 2012, 22:22:34
Do portek można doszyć se szele.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 17 Lutego 2012, 23:48:25
PORTUGALIA - portki zostawione w Galii.
No to masz zadanie - Galicja, tylko pamiętaj, dobrze się zastanów... ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 19 Lutego 2012, 12:29:55
Najstarszy z góralskiego rodu Galiców pewnie, wyszedł przed chałupę, ziewnął, zatoczył oczyma po widnokres i zdecydował: TO SYĆKO MOJE.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 19 Lutego 2012, 18:50:04
KUPA
Jeden kolega z Katowic był niepoprawnym kawalarzem. W czasie wakacji stopował z kolegami na szosie za Bydgoszczą. Długo nic nie brało, więc zapijali czas piwem, aż posnęli w rowie pośród chaszczy i różnego śmiecia. Kolega obudził się, kiedy obok nich zatrzymała się ubłocona ciężarówka. Z niej wyszedł robotnik za potrzebą i kucnął obok krzaku - wylotem w stronę rowu, najwyraźniej nie dostrzegłszy leżących w pobliżu autostopowiczów. W koledze od razu przebudził się dowcipniś i zaczął kombinować - jaki z tej sytuacji można wykręcić kawał. Może „cudowne zniknięcie kupy”? W zasięgu jednej ręki leżała pordzewiała łopata, lecz nie chciała się dać wyrwać z zaschłej trawy, a ekskrement już przybywał. Kolega, czując już jak przepada okazja, począł był w desperacji rzucać w kupę kapslami po piwie. Kapsle lądowały różnie: dwa nie trafione, jeden w środek, a inny zagłębił się i stanął sztorcem. W strzeleckim zapale zużyta została cała dostępna amunicja, a pociski dobrze pokryły cel.
Podobno istnieje takie prawidło, że każdy załatwiający się w plenerze, nie oprze się, żeby na odchodnym nie spojrzeć na swoje dzieło. W tym wypadku facet zerknął bardzo przelotnie i odszedł, ale oddalił  się tylko na dwa kroki. Następnie gwałtownie powrócił i zaczął oburącz drapać się po głowie. Nasz kolega kurczył się za krzakiem, (według niego) parskając zakłopotaniem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 19 Lutego 2012, 19:20:12
 3210
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 19 Lutego 2012, 19:44:32
Tak marnować kapsle po piwie...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 20 Lutego 2012, 22:44:23
Po sobie, ale taka mała anegdota z dzisiaj. Otóż wieczór, dzwonek do drzwi. Otwieram, stoją dwie młode panie, jedna mówi:
- Dzien dobry, ja jestem Dorota, a to jest Ania (czy jakoś tak podobnie). Czy moglibyśmy wejść i porozmawiać?
- O czym? Zapytywuję.
- O tym, że zbliża się armagedon.
- A to dziękuję bardzo, u nas już był.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 20 Lutego 2012, 23:16:22
Od  wschodu idzie... A z jaką prędkością się przemieszcza, bo chciałabym wiedzieć, czy podlewać kwiatki, czy już nie warto?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 20 Lutego 2012, 23:18:24
Od  wschodu idzie... A z jaką prędkością się przemieszcza, bo chciałabym wiedzieć, czy podlewać kwiatki, czy już nie warto?
Na jutro? To warto. Poza tym był, ale kwiatków nie ruszył.
Tytuł: SKĄD PRZYCHODZI BABA
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 22 Lutego 2012, 18:33:42
Ciekawe, kto pamięta dowcip, który jako pierwszy zawierał ponadczasowe zdanie
„Przychodzi baba do lekarza”?
Po nim wysypała się seria pochodnych, czasem już zupełnie „śmiesznych inaczej”, ale początkowy człon raczej się unieśmiertelnił. Teraz nie podaję brzmienia archetypu, niech się wykażą inni.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 22 Lutego 2012, 18:45:38
A co to jest archetyp?
I dlaczego baba jest krawcową?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 22 Lutego 2012, 19:28:32
A co to jest archetyp?
I dlaczego baba jest krawcową?

Archetyp to chyba stwór z wątku bestiariuszowwego? Dobrze, że chociaż lekarz był lekarzem. A Polska Polską, choć ludową.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 22 Lutego 2012, 19:32:56
A ludziom żyło się dostatniej.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 22 Lutego 2012, 19:40:52
A co to jest archetyp?
I dlaczego baba jest krawcową?
A. to nie jest to, co myślisz
B. bo mąż się nazywa Krawiec (Lenny , czy jakoś).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 22 Lutego 2012, 21:28:01
Kto to jest? (ale proszę zgadywać z obrazka, bo jak już ktoś widział w wiadomościach, to jest uprzedzony).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 22 Lutego 2012, 22:19:41
.
Proszę, proszę, kolega wdrożył nam się całkowicie. ;)
Wracając do tematu, ostatniego tematu, to w takim razie lekarz nazywa się Krawiec i jest mężem Lenny*, z zawodu baby?

*albo Leny, bo imię Lena to raz piszą tak, a raz siak.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 22 Lutego 2012, 23:08:22
Przychodzi Baba do lekarza, a lekarz Mazurek?
E, nie, to mało aktualne w dobie globalizacji, już prędzej Murzynek.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 22 Lutego 2012, 23:44:43
Przychodzi Baba do lekarza, a lekarz Mazurek?
E, nie, to mało aktualne w dobie globalizacji, już prędzej Murzynek.
To już prędzej Afroamerykańczyk.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 22 Lutego 2012, 23:57:57
A skąd, proszę kolegi. Co by też Afro-Hamerykański doktor robił w naszej uspołecznionej służbie zdrowia? W większości są to dobrze wykształceni w polskich Akademiach Medycznych Afro-Afrykańczycy.

edit: a Murzynek z dżemem palce lizać, podesłać przepis?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 23 Lutego 2012, 07:45:44
Ja tam rasistą nie jestem, ale wolę ptysie ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 23 Lutego 2012, 08:01:48
A ja nie/*



/*
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 23 Lutego 2012, 08:09:49
Wy tu o ptysiach, a radio właśnie podało, że amerykańscy (nie wiadomo, czy Afro) naukowcy wykazali, że już niedługo mogą wyginąć mężczyźni. Niedługo w porównaniu do wieczności, ale zawsze.
Ale głupi ci Rzymianie... Przecież to nie mamuty!  S:)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 23 Lutego 2012, 08:25:58
... że już niedługo mogą wyginąć mężczyźni.
specjalnie mi to nie robi - byle kobiety były ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 23 Lutego 2012, 08:29:54
No w sumie mnie to też pasuje.


A baba przyjdzie do lekarza, a lekarz też baba.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 23 Lutego 2012, 09:37:55
No w sumie mnie to też pasuje.

Pasuje Ci, że baby zostaną?
Zresztą, wiadomość została o 8 zdementowana. Ja zaś tak sobie myślę, że naukowcy mieliby strasznie głupie minu, jakby w ciągu tych 5 mln lat wyginęli i mężczyźni i kobiety.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 23 Lutego 2012, 09:50:36
No pasuje. Jak ktoś ma wyginąć, to dlaczego ja? Babski szowinizm.


A co do newsa, to ja rozumiem, że równe szanse, że jak ktoś jest półgłówkiem, to też należy mu umożliwić zdobycie wykształcenia itd, ale żeby aż granta na badania dawać?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 24 Lutego 2012, 18:29:01
Z SAMEGO MIASTA
   W latach dziewięćdziesiątych można było natknąć się na takie zjawisko: na ulicy zastępują ci drogę dwie hostessopodobne panienki i wtykają do rąk flakon perfum, zapewniając żarliwie że nic, ale to nic nie trzeba będzie płacić. Następnie przybliżają pod twój nos szereg innych interesujących (ich zdaniem) pachnideł, jednocześnie zadając szereg pytań z zakresu twoich upodobań i sytuacji rodzinnej. Wszystko, choć drogą pokrętną zmierzało jednak do tego, żebyś wyjął ze swojego portfela jakieś pieniądze i pozwolił panienkom umieścić je w ich portfelu. Pracowałem akurat przy ulicy, gdzie takie akcje powtarzały się. Po pierwszym razie każdy mający zajęcie człowiek, starał się skutecznie ominąć te (dość nieustępliwe) osóbki. Dwa sezony później nie było już po nich śladu.
   Po upływie ok. 5 lat miałem sprawę sądową przeciwko pewnym oszustom, którzy naciągnęli mnie i kolegę - naiwnych muzyków (a kolega, to nawet poeta) - na grube pieniądze. Sąd okręgowy zrobił nam wesoły kawał i przeniósł sprawę do sądu właściwego dla miejsca zameldowania sprawców. Okazało się że jest to, znane i respektowane, miasto Pruszków. Postanowiliśmy nie odpuszczać. I tak, znaleźliśmy się (w całkiem jeszcze dobrych humorach) na pruszkowskim trotuarze, w drodze od zaparkowanego samochodu do sądu. Wtedy nagle na ścieżynę naszą wtargnęły... dwie hostessopodobne panienki i wręczyły flakon perfum.
Na pytania typu „jak często panów żony się perfumują”, albo „czy wolą panowie kawę z kawiarni, czy taką zrobioną w domu” odpowiadaliśmy (naszym zdaniem) dowcipnie i z polotem, bawiąc się świadomością że panienki nie są w stanie nas skołować, ani zaskoczyć. Wtem dziewczyny wymieniły między sobą jakąś uwagę (dosłyszałem jakieś zdanko, bodaj - „nie warto”) po czym jedna zagadnęła nas tak: Panowie są z samego Pruszkowa, czy przyjezdni? Już brałem dobry oddech dla odpowiednio solidnego zapewnienia, że absolutnie nie jesteśmy z Pruszkowa, kiedy kolega wyprzedził mnie z perfekcyjnym zawstydzeniem w głosie: niestety... my jesteśmy dojeżdżający...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 24 Lutego 2012, 19:13:58
Brakło mi w tej fascynującej (kto nie miał do czynienia z takimi hienami niech pierwszy się skropi pastą do zębów) tylko jednego - jak skończyła się owa sprawa w sądzie?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 24 Lutego 2012, 19:27:57
Matko, no ale kto załatwia sprawy z Pruszkowem w sądzie? Nie no, proszę...

I zmartwię was - wróciły.
Podobno najlepszy sposób na takie dobre wróżki to wziąć te perfume, upewnić się, że za darmo, podziękować i oddalić się z rzeczoną perfumą szparkim krokiem. Widok truchtającej za nami dzieweczki - bezcenny...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 24 Lutego 2012, 20:00:38

jak skończyła się owa sprawa w sądzie?

Obawiałem się tego pytania. Adwokat w połowie procesu zaczął zachowywać się dziwnie, jakby zapominał o ważnych sprawach, wreszcie przysłał zwolnienie i sąd wyznaczył innego - była to młoda kobieta z Pruszkowa. Całość mieliśmy i tak wygraną jakby w kieszeni. Dopiero podczas ogłoszenia wyroku sąd podniósł, że pierwsze nasze żądanie zapłaty miało wadę prawną, przez co, chociaż na dłoni widać, kto komu i ile jest winien, to niestety nie można zasądzić tej kwoty. Na przyszłość (taka rada dla nas, żebyśmy z kwitkiem nie odeszli) powinniśmy dokładać większej staranności przy zawieraniu umów, a radca sporządzający umowę, jednak powinien być bardziej przewidujący.

i oddalić się z rzeczoną perfumą szparkim krokiem

Ale po co oddalać się z zapachem, który nam się nie podoba?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 24 Lutego 2012, 20:29:34
Aby nauczyć biegnącą za nami łanię rozumu. Czasem trzeba się poświęcić dla dobra ludzkości ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 24 Lutego 2012, 20:33:57
No tak.  Misjonarzem być. Ktoś musi.

 Coś mi się przypomniało.
Dawniej były wypożyczalnie kaset video. Kiedyś byłem w takiej, połączonej z sexshopem i jakimiś kabinami z napisem taniec erotyczny. Ale przyznaję się tylko do wypożyczenia kaset. Rozmowny gość zza lady powiedział, że ma „coś extra”, ale nie wie, czy wypada zaproponować, bo to jest składanka zgrywana amatorsko z różnych filmów i jakość może być nienajlepsza. Powiedziałem mu „niech pan da. Kultura powinna się upowszechniać”. Facet wpadł w śmiech, który mu się przerodził w taką samonapędzającą się fazę. Łapał się regału, a regał trząsł się razem z nim. Wreszcie zaczęły spadać różne „orale” i „anale”, aż wyszedł ktoś z zaplecza, chyba - żeby ratować interes. Potem śmiali się we dwóch. Nie wzięli ode mnie pieniędzy.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 25 Lutego 2012, 08:58:10
Obawiałem się takiej odpowiedzi.
Nie dość, że żebrzący perwers, to jeszcze fika mafii.
Na dno schodzi nasze forum, na dno.... ;)
Niemniej czyny Twe wrażenie robią odpowiednie i odpowiednio docenione będą...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 25 Lutego 2012, 10:09:16
Perwers?
Możemy rozwinąć ten wątek?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 25 Lutego 2012, 10:12:28
(http://www.poszepszynscy.info/forum/index.php?action=dlattach;topic=1406.0;attach=1474;image)

Kto to jest? (ale proszę zgadywać z obrazka, bo jak już ktoś widział w wiadomościach, to jest uprzedzony).

Umkło mi wcześniej.
Frycek, Eternal Sonata bodajże.
Staaaary znajomy.
Wygrałam Internety?
To mogę się umówić tylko na odbiór osobisty, bo gołębie pocztowe tracą u nas zasięg.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 25 Lutego 2012, 12:21:23
Bruxa, imponujesz mi. Domyślam się, po czym poznałaś naszego Chopina - po perkatym nosku - zgadłem?. No, bo te martensy mogły być mylące. Nagrodę wyszlę umyślnym, ale podaj współrzędne tego bezgołębia.

Stefan, skąd wiesz, jakiej odmiany kulturę wypożyczałem? I co masz przeciw anatomii i fizjologii, które wielkimi naukami są?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 25 Lutego 2012, 12:33:27
Jak w tym starym dowcipie o Jasiu, co po latach rozpoznał swoją ukochaną nauczycielkę z podstawówki - po paltociku ;D

Moje współrzędne są zmienne, w zasadzie jedyny stały adres to tutejszy, Poszepszyński. Ostatnio w ogóle więcej przebywam w necie niż w realu. A, i jeszcze pewne jest to, że dwa, trzy razy w tygodniu przemieszczam się przez Plac na Rozdrożu, można spróbować ustrzelić mnie w locie, na przykład z katapulty.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 25 Lutego 2012, 12:36:03
Stefan, skąd wiesz, jakiej odmiany kulturę wypożyczałem? I co masz przeciw anatomii i fizjologii, które wielkimi naukami są?
No chyba bez powodu Cię nie zaczepili? Wypieki musiałeś mieć wypisane na twarzy ;)
I absolutnie nie mam nic przeciw anatomii i fizjologii, które wielkimi naukami są, a nawet sztukom som wielkom...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 25 Lutego 2012, 12:52:37
Przebóg - jam zdemaskowan! Nie dałoby się długo utrzymywać, że znalazłem się tam z nieswojej woli.  Ale skąd przypuszczenie, ze jestem piekarzem?

Bruxa, nie strzelałbym z katapulty do białogłowy. Może z katapultki, nabój owinąwszy aksamitem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 25 Lutego 2012, 13:05:41
Radziłabym raczej pokryć srebrem, nie tylko z powodu mojego upodobania do białej biżuterii.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 25 Lutego 2012, 13:17:08
Od srebra można dostać srebrzycy. Ze względów eco - protecto - estetycznych może wynegocjujemy pozłotę?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 25 Lutego 2012, 13:56:34
Od złota można dostać ołowicy...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 25 Lutego 2012, 16:12:21
W żółtym mi nie do twarzy. Może być, małopolskim targiem, pallad albo iryd.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 25 Lutego 2012, 19:49:48
Dobrze, Pallad Ateno.



SPAW
    Za młodu jeździłem na składaku. Ideą tego wynalazku (oprócz składania, z którego mało kto korzystał) była zmiana sylwetki rowerzysty z pochylonej na wyprostowaną, z rękami wyciągniętymi na wprost, ku wysoko wygiętym uchwytom kierownicy. To umożliwiło powstanie mody na „miejski” rower, ten bowiem wcześniej kojarzył się mało nowocześnie. Składak „Karat” który dostałem od rodziców, wydawał mi się mieć te uchwyty stanowczo za nisko. Kolega miał je w swoim rowerze o całe dwa centymetry wyżej. Nic nie pomagało wysuwanie rurki wspornika z gniazda poza zaznaczoną kreskę bezpieczeństwa - było mi mało. Olśniło mnie, kiedy przejeżdżałem koło jakiegoś warsztatu, gdzie w otwartej bramie spawano coś metalowego, jakby rurkę. Zajechałem, pokazałem panom fachowcom co chciałbym przedłużyć, a oni powiedzieli że jasne że się da, tylko poniklowane nie będzie. Na niklowaniu w ogóle mi nie zależalo, tak samo jak na tych marnych paru złotych, co je miałem od taty na obiad. Rurka została dospawana, a spaw porządnie opukany młotkiem i wygładzony szlifierką. No - szczęście!
   Ruszyłem ulicą dumny i uśmiechnięty; wszystko działało. Postanowiłem przejechać się koło domu kolegi - może akurat zobaczy mnie i pozazdrości. Mieszkał przy ulicy o nazwie „Stroma”, nazwanej tak być może od tego, że była stroma. Nie rozpędzałem się zbytnio, żeby za szybko nie przeminąć w zakresie widzialności z okien. Pod koniec parady coś w urządzeniu nieprzyjemnie zgrzytnęło, przednie koło stanęło sztorcem i cały rower wysunął się spode mnie do tyłu, a ja odnalazłem się jako biegnący asfaltem, z samą kierownicą w rękach. Wcale nie było łatwo wyhamować; odbiłem na pobocze i zatrzymałem się, nawet bez huku, na bocznej ścianie kiosku. Z kiosku wyszedł kioskarz, który najwyraźniej sytuacji nie zrozumiał - bo odezwał się tak:
Różdżka nie może być z takiej sztywnej rury.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 04 Marca 2012, 10:21:43
WYROK

W Stanach Zjednoczonych (Ameryki Północnej) kilku więźniów wszczęło bunt.  Zamknęli się w wieży strażniczej, za zakładników biorąc strażników i strażnicznki. Oblężenie trwało kilkanaście dni i zaowocowało kilkoma trupami, po obu stronach. Na koniec dwaj pozostali przy życiu więźniowie skapitulowali, chociaż trzymaliby się dłużej, gdyby nie odmówiono im posiłków z Subwaya i Burger Kinga.
Reportaż telewizyjny z którego to wszystko wiem, kończy się podsumowaniem:
Sprawca A przyznał się do wszystkiego i otrzymał wyrok siedmiokrotnego dożywocia,
sprawca B nie przyznał się, dlatego skazano go na szesnastokrotne dożywocie, plus 28 lat odsiadki.
- Jakieś wnioski?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 04 Marca 2012, 10:36:38
Te 28 lat go dobije.
Może ich nie przeżyć.
A odnośnie roweru Karat - miałem takowy, całkiem mile go wspominam, dopóki mi go oczywiście nie ukradli.
Mnie podobna rzecz przytrafiła się przy kolarce Wagant. Znaczy złamała się rura (rama). Pospawałem Waganta i cieszyłem się nim dalej dopóki, dopóty mi go oczywiście nie ukradziono.
Przy okazji - czy tą różdżką odkryłeś wodę, gaz czy może łupki?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 04 Marca 2012, 11:48:18
Odkryłem przecież kiosk. a w nim: woda Przemysławka, łupki (drewniane w tytoniu papierosów) i w zasadzie wszystkie potrzebne dobra.


POJAZD MILICYJNY

Właściwie, chyba każdy rower kończył służbę jako ukradziony. Moje - wszystkie, oprócz obecnego.
Wesołą była historia z roku 88.  Na miejsce ukradzionego, kupiłem sobie w potrzebie najtańszy rower jaki był w sklepie sportowym. Nazywał się Ukraina i był pięknie czerwony. Wyglądem w ogóle nie kojarzył się z CCCP, dopiero jakością użytkowania. Napis zakleiłem naklejką, zmieniłem siodełko na prawdziwe, a do bagażnika przytwierdziłem nowiutką żółtą skrzynkę od Pepsi Coli, z której powyrzynałem przegródki. Stawiałem ten rower przed sklepami i gdzie tylko było mi wygodnie - przecież nikt nie rąbnie Ukrainy! Aż raz kolega skusił mnie na wejście do restauracji na jednego. Rower schowałem za gęstym żywopłotem, w mroku. Z "jednego" zrobiło się kilkanaście, a potem, ku mojemu zdumieniu, Ukrainy nie było. Śmialiśmy się szczerze ze złodzieja i jego łupu, ale (raczej jednak dla żartu) zgłosiłem formalnie kradzież na milicji.
Po pół roku ten sam kolega zdzwonił do mnie, że widział z samochodu chyba mój rower z charakterystyczną żółtą skrzynką. Stoi na milicyjnym parkingu przy ul. Jagiellońskiej (to było w Zakopanem). Pojechałem tam i zobaczyłem swój rower jak żywy, nieco pordzewiały. Wyjaśniam w budce parkingowej, że to coś jest moim rowerem i pytam, dlaczego jest taki zniszczony. Zdziwiony facet odpowiada mi, że jak takie coś z żelaza stoi pół roku na deszczu, to musi zardzewieć - nie ma siły.  Chcę odebrać swoją własność - gość na to: proszę przynieść kwit od oficera prowadzącego sprawę (na Kościuszki 10).  Udałem się,  wylegitymowałem, dostałem przed oblicze i wyszedłem z glejtem. Wreszcie jestem na parkingu i proszę o mój rower, a w odpowiedzi słyszę: należy się za parkowanie - tyle a tyle dób - to będzie razem...  nie pamiętam już, ale ponad trzykrotność sklepowej ceny roweru.
 - A nie, to ja dziękuję.
I tak ufundowałem ładny, czerwony, w pełni funkcjonalny pojazd dla M.O.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 04 Marca 2012, 16:04:03
Ja niestety nie odzyskałem żadnego z 5 ukradzionych mi rowerów, więc nawet nie wiem, kogo zasponsorowałem.
Mam nadzieję, że ta wypowiedź jest jasna dla większości forumowiczów.
Dla kogo nie jest jasna, niech skasuje mój profil.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 04 Marca 2012, 16:24:32
A kto nie skasuje niech rzuci kamieniem ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 04 Marca 2012, 22:55:16
Rower Ukraina, nie do zdarcia, jeździłem kiedyś na takim przez 2 tygodnie wakacji i dopiero ostatniego dnia okazało się, że ma dwa flaki. I to na kołach... Rower miał tę zaletę, że był z wypożyczalni wczasów pracowniczych.

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 05 Marca 2012, 07:19:14
Z rowerem Ukraina mam złe wspomnienia...
Będąc młodzieńcem z pasją uprawiałem kolarstwo na rowerze o rozmiarze "pośrednim" i zadziwiałem lokalne środowisko, że można na czymś takim wygrywać.
Przyszedł w końcu czas na poważne ściganie i wyścig o Puchar bodajże Rady Narodowej będący jednocześnie kwalifikacją do kadry sekcji wyczynowej miejscowego klubu "Tęcza" - tego nie mogłem odpuscić! Stało się jednak coś strasznego - sąsiad, w wieku dorosłym, dowiedziawszy się o moich planach zaproponował mi użyczenie swego wspaniałego dużego roweru marki Ukraina. Nie miałem wyjścia - propozycję przyjąłem. Jak się okazało była to jedna z ważniejszych decyzji w moim życiu...
Na 10-cio kilometrowej trasie strasznie się umęczyłem z tym kolosem i zamiast miejsca na pudle zająłem -naste miejsce - koniec marzeń o sławie, pieniądzach i mdlących kobietach. Nie zostałem Szozdą ani Szurkowskim i do dziś pamiętam komu to zawdzięczam...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 05 Marca 2012, 07:31:05
Skoro o Ukrainie tak ciepło, to ja też muszę...
Ongiś, spędzając (jak co roku) wakacje na wsi, postanowiłem ujarzmić wujkową Ukrainę  - jedyny masowo  dostępny sprzęt w pobliskim POMie.
Byliśmy jednak niekompatybilni - ja, w wieku 8-9 lat i Ukraina (lat powiedzmy 1.5), bo rower posiadał ramę, która przeszkadzała mi w dostępnie do napędu (pedały, geye, nie wiem jak ten sprzęt nazwać), w każdym razie jazda wymagała ostrożności, a najlepiej jechało się z górki.
Górka była nieopodal, nawet wyasfaltowana, z czego chętnie korzystałem.
Niestety - pewnego razu, zażywając rozkoszy kultury (fizycznej) wpadłem w dziurę, spadłem  siodełka i zawisnąłem na rzeczonej rurze.
Ból był, a cała wieś się dowiedziała, że... rura mnie boli!
Po tym wydarzeniu przesiadłem się na trudniej dostępny (i mniej męski) rower typu damka.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 05 Marca 2012, 07:43:58
Widzę, że zaczynałeś o jakieś 2-3 lata wcześniej ode mnie, ale teraz młodzież wcześniej dojrzewa ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 05 Marca 2012, 10:06:31
Czytając relację Stefka uświadomiłem sobie, że kiedyś producenci radzieccy w ogóle nie dbali o parytety. Nie było, jeśli pamiętam damskiej Ukrainy?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 05 Marca 2012, 10:40:34
Nie było, jeśli pamiętam damskiej Ukrainy?
Nie było.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 05 Marca 2012, 10:44:49
Nie było potrzeby - Ukrainki od dziecka jeżdżą z ramą, przyzwyczaiły się...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 05 Marca 2012, 10:47:30
Nie było potrzeby - Ukrainki od dziecka jeżdżą z ramą, przyzwyczaiły się...
W sumie to logiczne, przecież nie było też traktorów - damek.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 07 Marca 2012, 21:41:53
LIMERYK

Cezarian z Bruxy, uczony, ali nie pedagog
Maniakalnie rył szczutkiem coś na drzwiach, był, synagog.
Treści mgliste: fan, fa, siol, la - blues? - jazz?
Skikał jak Czart i żłobił: szest, szest, szest!
Aż go Baader wysadził i zaklął: też mi van Gogh!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 07 Marca 2012, 22:19:38
Ożesz w mordę Kotem Leonarda!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 07 Marca 2012, 22:39:35
I jeszcze do rymu. Oj nie zna kolega litości...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Marca 2012, 06:13:09
Na szczęście ja nie jestem poetyckim tworzywem ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 08 Marca 2012, 07:12:14
Na szczęście ja nie jestem poetyckim tworzywem ;D

Maniakalnie

Jesteś pewien?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Marca 2012, 07:25:27
Na szczęście ja nie jestem poetyckim tworzywem ;D

Maniakalnie

Jesteś pewien?
Nie (po namyśle)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 08 Marca 2012, 07:32:47
I jeszcze do rymu...
I wie, co to limeryk ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 08 Marca 2012, 07:43:51
A w którym miejscu jest nieprzyzwoity, bo nie zauważyłam?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Marca 2012, 08:22:26
A w którym miejscu jest nieprzyzwoity, bo nie zauważyłam?
Aż go Baader wysadził i zaklął:
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 08 Marca 2012, 08:54:14
Aaa... Aha.
Wybaczcie niewyspanej niewieście ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 08 Marca 2012, 09:12:42
Na szczęście ja nie jestem poetyckim tworzywem

(...)ste: fan, (...)
Kto by się ośmielił pominąć. Jeszcze długo będę Ci zakupy nosił.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Marca 2012, 09:55:53
Na szczęście ja nie jestem poetyckim tworzywem

(...)ste: fan, (...)
Kto by się ośmielił pominąć. Jeszcze długo będę Ci zakupy nosił.
Kurcze, nie dość że konfliktowy  to jeszcze ślepy.
Nie rozumiem skąd ta admiracja, nie rozumiem co to admiracja...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 08 Marca 2012, 10:40:40
Wyimek z listu od Rity (myślałem, że to już cytowałem):
(...) teraz gardłujesz..(znów dwie), by zyskać sobie przychylność Kota Stefana. Musisz się bardziej postać. A i tak długo jeszcze będziesz  "od noszenia zakupów" (...)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Marca 2012, 10:58:45
Wyimek
Ładnie powiedziane.
Musisz się bardziej postać. A i tak długo jeszcze będziesz  "od noszenia zakupów" (...)
To akurat rozumiem, nie wiem skąd takie bezkrytyczne podporządkowanie się Ricie (ha, ha, Ricie).
Zakupy robię sobie sam (bo nikt mi nie chce pomagać) i daję sobie jakoś radę (wbrew zaleceniom lekarzy - ale oni wszystkiego zabraniają) ;)
A ty mnie jeszcze nie znasz!, że polecę cytatem z jednej z najulubieńszych (także na tym forum) powieści...

BTW Tony - jaki jest ten nowy przekład?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: 666 w 08 Marca 2012, 11:35:33
wrzucam to do tego wątku, bo na tym forum inaczej nie można :D

(http://img146.imageshack.us/img146/3540/sigpic3604gif.jpg)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 08 Marca 2012, 11:57:18
Chamstwu należy się przeciwstawiać.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 08 Marca 2012, 12:14:34
Chamstwu należy się przeciwstawiać.
Siłom i godnościom osobistom.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Marca 2012, 12:26:31
A ja nic nie widzę?
Może mi ktoś streścić?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 08 Marca 2012, 12:53:35
E, po co, ty to znasz i nawet egzekwujesz. Od innych ;D

edit: nie widzę postulatu nie pisania po sobie, ktokolwiek to popełnił może Stefanu najwyżej sznurówki wiązać
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 08 Marca 2012, 14:44:08
A ja nic nie widzę?
To ja przypomnę branżowy dowcip: Motto specjalistów od BHP: Nic tak nie cieszy oka, jak drugie oko. ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Marca 2012, 14:49:54
Teraz widzę i drżę  - czy my mamy jakiś regulamin?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 08 Marca 2012, 14:54:31
Co gorsze - czy mamy FAQ?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Marca 2012, 15:28:10
Co gorsze - czy mamy FAQ?
FAQ mamy - Her name is Bruxa :)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 08 Marca 2012, 15:42:24
Co gorsze - czy mamy FAQ?
FAQ mamy - Her name is Bruxa :)
Tylko, czy ona pyta, czy odpowiada?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 08 Marca 2012, 20:00:51
FAQ yourself, guys ;D
Po co nam regulamin, jak mamy Stefana?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 08 Marca 2012, 22:31:19
FAQ yourself, guys ;D
Po co nam regulamin, jak mamy Stefana?
Oczywiście, ale i tak uważam, że kto odpowiada, często błądzi.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 08 Marca 2012, 23:26:24
A za błędy się odpowiada.
I po co tyle pytań.
To proste, jaak drut.
Pęczek drutu.
Uu, u, u.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 09 Marca 2012, 06:11:38
FAQ yourself, guys ;D
Po co nam regulamin, jak mamy Stefana?
Stefan nie jest wieczny.
I jósz mu się nie chce.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 09 Marca 2012, 08:12:10
Stefan nie jest wieczny.

Mój świato-ogląd legł w gruzach...

I jósz mu się nie chce.

Maurycy! Nikt cię nie pytał o zdanie, najprawdopodobniej!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 09 Marca 2012, 17:02:32
I jósz mu się nie chce.

Maurycy! Nikt cię nie pytał o zdanie, najprawdopodobniej!
Może Stefek ćwiczy dykcję?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 09 Marca 2012, 20:28:25
ALE, O CO CHODZI?

Synek mojego brata przyniósł ze szkoły kawał:
Był sobie pan o nazwisku Nitko. Miał on wadę wymowy polegającą na tym, że każde „k” zamieniało się w „t” i na odwrót. Razu pewnego pan Nitko, który sądził że jest jedynym Nitką na świecie, odkrył że w książce telefonicznej jego miasta istnieje jeszcze ktoś drugi o tym samym nazwisku. Poruszony do głębi, pojechał żeby go zobaczyć. Jeżeli tamten Nitko jest podobny do mnie, może też i mówi tak samo jak ja? - zastanawiał się w drodze. Wreszcie stanął przed drzwiami ozdobionymi wizytówką „Nitko”. Pełen uniesienia zapukał dwa razy. Niemal natychmiast zza drzwi dobiegła odpowiedź.
- Tko kam?
- Nikto!
- Jatko Nitko?
- Nikto. Naprawdę!
- No ko tko puta?
Kawał spodobał się wszystkim w domu, od babci - po wnuczkę. Następnego dnia córeczka brata opowiedziała ten kawał w swojej klasie, wywołując tyle wesołości, że trzeba było go powtarzać. Powtórce przysłuchiwała się pani katehetka, która następnie udała się do pani dyrektorki, a potem obie wezwały córeczkę brata do gabinetu. Polecono jej powtórzyć ten kawał - co z zapałem uczyniła. Wtedy pani dyrektorka zapytała panią katehetkę:
- Dobrze, ale gdzie są te brzydkie wyrażenia?
- No, na końcu tej wyliczanki.
- Ale które to słowo? Bo ja nie kojarzę.
- Pani dyrektor sobie żartuje, tak?
- Mnie się tu nic brzydko nie kojarzy, może ja czegoś nie znam, proszę mi pomóc. Dziecko - możesz to zapisać tu na kartce?
Dziecko zaczęło płakać: może ja coś przekręciłam. Ja przepraszam. Ja nie chciałam.
Pani katehetka wyszła obrażona.
Pani dyrektor poleciła dziecku opowiedzieć ten kawał rodzicom i poddać się ich osądowi.
Rodzice opowiadają tę historię dalszej rodzinie.
Dalsza rodzina zapewnia, że była przeciwna wprowadzaniu katehetów do szkół państwowych, ale ich nikt o to nie pytał.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 09 Marca 2012, 21:12:14
Katehetka miała rację. Puta to jest bardzo brzydkie słowo. Przynajmniej po hiszpańsku.
Ja też byłem przeciwny powrotowi religii do szkół, ale może powinienm zmienić zdanie? ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 09 Marca 2012, 21:18:17
Puta to jest bardzo brzydkie słowo. Przynajmniej po hiszpańsku.

Z hiszpańskiego najbardziej podoba mi się la manita.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 09 Marca 2012, 21:45:19
Język - dobra i pożyteczna rzecz. Ile go cenić trzeba, ten tylko się dowie, kto go używał. Ile użył, nikt się nie dowie. Chwalić się - niedobra rzecz.
Co ja dziś mielę?

Ciocia Aniela zapytała męża Felicjana, co to znaczy puta. A, nie wiem - odpowiedział Felicjan - ja nie chodziłem na religię.

Z hiszpańskiego najbardziej podoba mi się la manita.

Nie wiem, czy dobrze odczytuję Twoją myśl, ale rączka, to jednak substytut.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 09 Marca 2012, 22:29:16
Z hiszpańskiego najbardziej podoba mi się la manita.

Nie wiem, czy dobrze odczytuję Twoją myśl, ale rączka, to jednak substytut.

Fuj, fuj, fuj kursant jazzski!
La manita, czyli piątka do zera i Barca żegna frajera*.

*z Madrytu
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 09 Marca 2012, 22:40:50
A, to ja nie zrozumiałem, prawda?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 10 Marca 2012, 10:02:12
Prawda.  ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 10 Marca 2012, 17:19:50
A, to ja nie zrozumiałem, prawda?
A ja nie rozumiem dalej, ale to normalne...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 10 Marca 2012, 20:46:44
Dlaczego kura przekroczyła ulicę?

Cezarian - Gallus gallus domesticus czyli kura jest wzmiankowana już w Rękopisach z Qumran, a Seneka pisał: a multis gallinae decore vincimur. Zresztą, badania śladów wykazały że kura tylko zeskoczyła ze szczebla drabiny, która śniła się świętemu Jakubowi i sfrunęło jej się za daleko.

Bruxa - A po jaki grzyb mamy Stefana? Powinien temu zapobiec, chciaż, jeśli Mars był w opozycji, to nawet Stefan nie pomoże. Edit: Zaraz - czy ta kura nie jest czasem samczykiem? Podoba mi się ta kura.

Stefan - Jaka jest kura - ja nie widzę - czy to kot z dziobem?.  I w ogóle, jeżeli Białystok chce żebym zrezygnował, to zrezygnuję. Dobrze mi to zrobi.


   A teraz mam nikczemność poprosić wymienione koleżeństwo o zrobienie pozostałych postaci. Nie będę się narażał sam.

p.s.
(poza konkursem)
Rita - ożeszszszszszt **((((?& i nie\ przejechało jej .. żydłacka Mać !CDD
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 11 Marca 2012, 03:00:08
Fasiol: Kura przeszła na drugą stronę, bo tam, gdzie miała trening, nie było karmi.

A co do poprzedniej historii - istotnie, słowo puta może zbulwersować osobę obytą w językach romańskich, a pani katechetka mogła była się otrzeć o łacinę. Pozostaje pytanie - jakich spazmów musiała dostawać na słowo lupa.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 11 Marca 2012, 09:05:35
Fruzia/*: Przecież miałeś tę kurę przeprowadzić przez ulicę! Mogła zginąć przez ciebie! Jesteś nieodpowiedzialny! Że też ja muszę wszystko robić. Wszyscy jesteście tacy sami!!!

/*Postać realna, luźno związana z forum.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 11 Marca 2012, 09:12:08
Fasiol: Kura przeszła na drugą stronę, bo tam, gdzie miała trening, nie było karmi.

Dziękuję.Wstaję, pacze a tu już za mnie Bruxa wymyślanie odwaliła.  ;D  ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 11 Marca 2012, 20:44:00
To ja jeszcze poprawkę naniosę:

Bruxa:
Kto podejmie ten trud srogi
by przez szosę gonić kurę
ten po drugiej stronie drogi
może łacno dostać w skórę

Mandżuryk, ale dość słaby, narzucony temat trochę ogranicza ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 11 Marca 2012, 22:25:24
Bluesmanniak - kura z narażeniem życie przeszła na drugą stronę ulicy niosąc na plecach gitarę, żeby podłączyć ją do prądu.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 12 Marca 2012, 09:57:43
Czekałem na Bluesmaniaka, bo odwieczny dylemat nt. wyższości kury unplugged nad zelektryfikowaną (czy odwrotnie) nadal nierozwiązany.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 12 Marca 2012, 10:02:37
Nie potwierdzam i nie zaprzeczam, aczkolwiek czas wyższości Wielkiejnocy nad Bożym Narodzeniem się zbliża...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 12 Marca 2012, 10:56:56
Czekałem na Bluesmaniaka, bo odwieczny dylemat nt. wyższości kury unplugged nad zelektryfikowaną (czy odwrotnie) nadal nierozwiązany.
Też się nad tym zastanawiałem, można przyjąć koncepcję kompromisową, kura niosła gitarę akustyczną, że mimo wszystko ją podłączyć.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 12 Marca 2012, 11:03:12
Tiaaa... a elektrownia była po drugiej stronie, za rogiem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 12 Marca 2012, 12:21:34
Tiaaa... a elektrownia była po drugiej stronie, za rogiem.
Dodajmy, że wiatrowa, tuż obok ubojni kur.
Edit, a może kura niosla do elektrowni wiatrowej wiatr w piórach, nucąć słynna piosenkę:
"Kwiaty w piórach potargał wiatr,
Po co więc wracać do tamtych lat?
Zgubionych dni nie znajdziesz już,
Choć przejdziesz drogę i wszerz i wzdłuż..."
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 12 Marca 2012, 15:33:36
Twórcą pierwszej kury przebiegającej ulicę był znany bandito Curro Jiménez, kiedy wpadł cwałem do peblo. Kura przebywająca czasowo po jednej stronie drogi ale zameldowana po drugiej, chciała być todos los derechos.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 12 Marca 2012, 15:36:31
Jakoś mnie ten kurzy wątek nie wciągnął/*
Może dlatego, że kiedyś czytałem już podobne opracowania, a może dlatego, że jestem z postury i figury podobny do Halamy.
I to nie jest ciekawy widok.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 12 Marca 2012, 15:40:37
Napij się piwa, a niemało, to będziesz z halamy podobny do Figury.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 12 Marca 2012, 16:04:16
Pytanie zatem powinno brzmieć: Po co Stefan przeturlał się na drugą stronę drogi? Odpowiedź: Po Perłę Chmielową.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 12 Marca 2012, 17:23:41
Pytanie zatem powinno brzmieć: Po co Stefan przeturlał się na drugą stronę drogi? Odpowiedź: Po Perłę Chmielową.
A nic właśnie - ostatnio gustuję (Tony nie czytaj) w Łomży.
Perła tak, ale Łomża (jako trudniej dostępna?) smakuje mi jakoś bardziej.
Jeszcze chodzę, do r^3 mi brakuje trochę.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 12 Marca 2012, 17:42:04
Twórcą pierwszej kury przebiegającej ulicę był znany bandito Curro Jiménez, kiedy wpadł cwałem do peblo. Kura przebywająca czasowo po jednej stronie drogi ale zameldowana po drugiej, chciała być todos los derechos.
A mi się wątek kury podoba o tyle, że jednak kura podąża w nim przez drogę w zupełnie innym kierunku.
Ad rem jednak, to autorstwo Curro Jimeneza jest w literaturze przedmiotu często i skutecznie podważane. Mówi się bowiem, że nawet jeśli ta kura spełniała definicję kury (co nie jest pewne), to rzekoma droga na pewno nie spełniała definicji drogi. Nie wiadomo jednak, czy dlatego, że dana droga nie miała wymaganego przepisami pasa drogowego (a kura nie szła ani po, ani w pasach!), czy też dlatego, że droga nie miała drugiej strony, niestety nawet a la derecha.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 13 Marca 2012, 20:07:37
   To, może już tej kury nie ciągajmy dłużej, bo się nam rozciągnie. Nie wszystkich udało się sprowokować do wypowiedzi, ale może oni bawili się w kurę gdzieś wcześniej i już wyrośli.

AMNEZJA
   
   Koleżanka (zawodu skądinąd szanowanego, którego jednak zabroniła mi ujawniać) obudziła się pewnego ranka na swoim tapczanie. W pokoju i za okienkiem z organzowymi firankami było ciemno. Radio cicho grało jakiś jazz. Wskazówka budzika wskazywała cyfrę „8”. Czuła się zmęczona. Chciała przebiec myślami po wydarzeniach dnia wczorajszego i okazało się, że nic nie pamięta. Zapaliła lampkę i sięgnęła do ubrań wiszących na starym krześle. Śladów błota nie ma - wleczone nie było - stwierdziła. Uniosła głowę, żeby zlustrować stół - biesiady nie było - uznała. Poczłapała do łazienki, napełniła wannę, zanurzyła się w ciepłej wodzie i znów spróbowała przypomnieć sobie wypadki, lecz bez skutku. Postanowiła głębiej zastanowić się nad swoim marnym życiem. Jednak, od czegoś trzeba zacząć, a jak to zrobić, nie mogąc przywołać z pamięci nawet zdarzeń najświeższych?  Zastygła w czymś na kształt zgnębionej drętwoty. Wtedy zadzwonił telefon. Trzeba było wyjść z wody, umoczyć szlafrok, ale światu czoła stawić. Mokra wsunęła się w pościel i powiedziała „halo”.
   Telefon odezwał się tak: Cześć, kochana! Miśka mówi. Siedzisz? Wyobraź sobie - Baśka chora. Próby „Pijaków” odwołane. Dziś będzie pierwszy wolny wieczór od nie wiem kiedy. To nam się należało, jak psu buda! Robisz imprezę, jasne?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Marca 2012, 06:10:43
Pierwsze dno - kiepskie.
Drugie dno - rewelacyjne!!!
Kontynuujcie jazzski, kontynuujcie...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 14 Marca 2012, 07:08:36
A czy kolega mógłby to zacząć nagrywać do Urny? Zapotrzebowanie jest...

urna.end.pl (http://urna.end.pl)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: prowokacja pedadoga w 14 Marca 2012, 08:34:02
A czy kolega mógłby to zacząć nagrywać do Urny? Zapotrzebowanie jest...

Najpierw trochę słuchać, potem nagrywać. I nic wprost.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 14 Marca 2012, 19:38:43
Stefanie - pokornie dziękuję.

Bruxo - nie mogę nagrywać, bo zabrzmię jak Stefan. A jak Stefan - to już brzmi Stefan.
Dziękuję że dzięki podanemu przez Ciebie linkowi mogłem usłyszeć Wasze głosy i wywnioskować, jak brzmi Stefan.

Prowokacjo Pedagoga - przekornie dziękuję.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Marca 2012, 19:53:13
Stefanie - pokornie dziękuję.
Swoją empatią doprowadzasz mnie do rozpaczy!!!

Bruxo - nie mogę nagrywać, bo zabrzmię jak Stefan. A jak Stefan - to już brzmi Stefan.
O matko!

Dziękuję że dzięki podanemu przez Ciebie linkowi mogłem usłyszeć Wasze głosy i wywnioskować, jak brzmi Stefan.
Wiedziałem że źle, ale żeby aż tak tragicznie? Cóż, skoro tak twierdzi jazzski (grzebalim, grzebalim), który wrażenie na mnie zrobił wielkie - coś w tym musi być.



Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 14 Marca 2012, 19:54:54
Bruxo - nie mogę nagrywać

Ta, jasne, każdy pretekst dobry, a robić nie ma komu.
No, ale nic na siłę...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 14 Marca 2012, 19:58:08
Ta, jasne, każdy pretekst dobry, a robić nie ma komu.

Dla ludzi z moim wykształceniem nie ma pracy w tym kraju
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 14 Marca 2012, 20:14:17
Dla ludzi z moim wykształceniem nie ma pracy w tym kraju

Dla ludzi z moim głosem nie ma Sound Correctora w tym kraju.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Marca 2012, 20:18:11
Dla ludzi z moim wykształceniem nie ma pracy w tym kraju
Dla ludzi z moim głosem nie ma Sound Correctora w tym kraju.
No, wreszcie szczerze powiedziałeś co sądzisz o głosie Stefana.
I tu się zgadzamy w 100% 8)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 14 Marca 2012, 20:20:50
Masoch.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Marca 2012, 21:03:29
Masoch.
Bolcman.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 14 Marca 2012, 22:48:48
Masoch.
Czyli jedno chyba ustaliliśmy - nie uderzysz go?
A co do głosu, to akurat wszyscy (być może oprócz Stefana) mają ten sam problem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 15 Marca 2012, 10:48:41
Jestem pacyfistą. Nie wyglądam i mam duży futerał, ale jestem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 15 Marca 2012, 10:52:38
A co do głosu, to akurat wszyscy (być może oprócz Stefana) mają ten sam problem.
A bez metafor?
@j
A co ma jedno z drugim wspólnego?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 15 Marca 2012, 14:37:09
Czyli jazzski jako pacyfista bije tylko futerałem, bo to humanitarnie. Futerał z twardego drewna?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 18 Marca 2012, 23:13:00
JAK GOŁĄB NA PARAPET

   W niezapomnianym roku 1981 łapczywie wysłuchiwałem w „trójce” audycje magazynu „60 minut na godzinę”. Nie było jeszcze potrzeby istnienia „Powtórki z rozrywki”, bo w każdy weekend radio serwowało premiery pierwszej wody. Serial autorstwa Marii Czubaszek pt. „Dym z papierosa” miłowałem wprost. Występowały tam takie osoby jak: Ciotka, Kazik, Narzeczona Kazika - panna Jola, pan Jurek i Boguś - grany przez Bohdana Łazukę. Onże w tym okresie częstotliwie „wycinał strusia”, co w głośniku manifestowało się pewnym nie w pełni artykułowanym okrzykiem, bardzo śmieszącym. W czasie tym kursowały tam też powiedzenia w typie „Kazio, jak coś palnie, to jak gołąb na parapet”. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to latem owego roku powiedzonko zaczęło miewać mutacje w obrębie członu determinującego kto (palnie) i w co. Słuchając tego pilnie, pokładałem się na dywan, powalany śmiechem i znów podnosiłem mocą rozbawienia kolejnymi zdaniami.
   Uznałem wtedy, że ten rodzaj humoru jest mi tak bliski, że gdybym miał wymyślać żarty, to tak właśnie bym humoryzował, nie inaczej. Od tej konstatacji do napisania listu zaadresowanego Maria Czubaszek, program III P.R. itd., był już tylko krok, który zaraz zrobiłem. W liście stało, że słucham, że za każdym razem, oraz rozumiem dlaczego panna Jola - to, ale nie rozumiem dlaczego Kazik - tamto. Natomiast Jurek, to może - tak, ale dziwię się Bogusiowi że może - inaczej, kiedy moim zdaniem powinien - jeszcze inaczej. Wszystko tchnęło nonsensem, a było tylko kanwą, na której poutykałem powiedzonka oparte na rdzeniu palnięcia w to czy tamto, które lęgły się w mojej biednej głowie jedno po drugim, jeszcze na pożywce rozśmieszenia przez radioodbiornik.
   Było o „palnięciu jak Józek na wózek” i „jak rzeźnik wątrobą o ladę”, i może trzy razy więcej, ale już nie pamiętam, a listu nie mam, bom go nieopatrznie opatrzył w znaczek i wysłał. Po tygodniu audycja zastała mnie, oczywiście, zaczajonego przy radiu. Nie miałem przecież jednak nadziei, że na fonii pojawi się Czubaszek i powie „panie Piotrze, dziękuję za list”, lub coś podobnego. Ale skłamałbym, utrzymując że słuchałem, pozostając w tej samej dziewiczości mentalnej, co tydzień temu. Wtem usłyszałem z ust aktorów jeden z moich konceptów! Za parę chwil drugi i trzeci. Byłem urzeczony. Po emisji obojętny spiker powiedział: „W słuchowisku wykorzystano pomysły pana Piotra... z...”  oraz, że wyśle się coś pocztą. Ostatniego zdania dobrze nie dosłyszałem, bo już wykręcałem numer do znajomych żeby sprawdzić, czy ktoś słyszał to samo, co ja. Trójki słuchało wtedy osób wiele, ale co z tego, skoro przecież - wakacje. Do nikogo nie udało mi się wtedy dodzwonić, a po ochłonięciu już nie wydawało mi się, żebym dysponował jakimś istotnym powodem. Minęło może trzy tygodnie i z Radia przyszedł list, ściślej: koperta. A w niej? - czarno-biała odbitka fotograficzna przedstawiająca odpustowo wyelegantowaną parę mieszaną z podpisem: „Zofia i Zbigniew Framerowie”.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 18 Marca 2012, 23:34:55
No to teraz dosypałeś do pieca. Było to z Twojej strony zagranie bardzo wyrafinowane, bo wiedziałeś lub powinieneś był wiedzieć, że Dym z papierosa, podobnie jak Rycerze, ma tutaj wyłącznie swoich fanów. Jedyne, co może dziwić, to fakt, że Twoje pomysły zostaływ słuchowisku wykorzystane, podobnie jak nasze. Powstaje zatem pytanie, dlaczego Maria Czubaszek chodzi w glorii autora, a w zasadzie, dlaczego nie dzieli się tantiemami z tytułu praw autorskich? Jak gołąb na parapet.... ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 19 Marca 2012, 09:51:50
... Uznałem wtedy, że ten rodzaj humoru jest mi tak bliski, że gdybym miał wymyślać żarty, to tak właśnie bym humoryzował, nie inaczej. Od tej konstatacji do napisania listu zaadresowanego Maria Czubaszek, program III P.R. itd., był już tylko krok, który zaraz zrobiłem.
No to może byś tak powtórzył ten wyczyn i podrzucił Pani Czubaszek parę pomysłów do "Spadkobierców", bo jej się tam nie przelewa a mi gorzej gdy ją tam oglądam?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 19 Marca 2012, 11:17:56
   W anegdocie powiedziałem, w swojej wierze wyraźnie, że pomysły dotyczące palnięcia ulęgły się bezpośrednio po i pod wpływem wysłuchanej audycji, a stały się efektem hipnotycznego promieniowania geniuszu autorki. Były więc i pozostają JEJ wytworem. I rzeczywiście, nigdy potem nie miałem impulsu ani własnej potrzeby napisania konstrukcji słownej, która przypominałaby jakiś fragment słuchowiska o dymie z papierosa (które nadal cenię wysoko). 
   Magia tamtego radia w dzisiejszej telewizji wydaje mi się nie występować zupełnie. Z tej, ale i z innych przyczyn dzisiaj to ja telewizję zauważam bardzo mało. Zajmują mnie - jeśli w ogóle - kanały typu „Mezzo” i „Discovery” (o ile zawierają „science”).  Z tej sytuacji wychodzi inna - że prawie nie znam „Spadkobierców”. „Wyczynu”, który w moim rozumieniu był jednak „żartem”, nie powtarzałbym, bo ten sam dowcip - powtórnie, nie wywołuje już pierwotnego szczęścia.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 19 Marca 2012, 11:31:25
Forumowa młodzież zaczyna podnosić łeb hydrze...
No, no...
Żeby jednak ład i porządek wszechświata został zachowany, muszę i ja dodać parę groszy swoich.
Na marginesie, bo mi się przypomniało,  kol jazzski,  cieszę się Twoim entuzjazmem, który zakłada tezę, że ktoś tu niezorientowany  zagląda. To budujące.
A moje spotkania z M Czubaszek i co z nich wynikło?
1. Pozwoliła się dotknąć by sprawdzić czy istnieje naprawdę (i nie dotknęło ją, że wątpiłem że istnieje).
2. Kurzyliśmy współnie jej papierosy (choć cygary A. Zakrzewskiego były lepsze).
3. Jechaliśmy w jednym samochodzie.
4. Piliśmy razem wódkę (nawet Boguś się wtedy przyplątał).
5. Prawiliśmy sobie branżowe komplementy.
To tyle w telegraficznym skrócie w kwestii zakupów ;).

Oświadczam, że wszystko powyższe zgodne jest z prawdą, jakem łgarz. S:)


edit (bo się jakiś post wkręcił):

   W anegdocie powiedziałem, w swojej wierze wyraźnie, że pomysły dotyczące palnięcia ulęgły się bezpośrednio po i pod wpływem wysłuchanej audycji, a stały się efektem hipnotycznego promieniowania geniuszu autorki. Były więc i pozostają JEJ wytworem. I rzeczywiście, nigdy potem nie miałem impulsu ani własnej potrzeby napisania konstrukcji słownej, która przypominałaby jakiś fragment słuchowiska o dymie z papierosa (które nadal cenię wysoko). 
To bardzo  ładne wytłumaczenie dla braku możliwości  ;)
   
Z tej sytuacji wychodzi inna - że prawie nie znam „Spadkobierców”. „Wyczynu”, który w moim rozumieniu był jednak „żartem”, nie powtarzałbym, bo ten sam dowcip - powtórnie, nie wywołuje już pierwotnego szczęścia.
No sam bym tego lepiej nie ujął!!!!
Milion dżemów!!!!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 19 Marca 2012, 12:10:38
Nie no, fakt, jeżeli pomysł miałby się ulądz pod wpływem Spadkobierców, to ja może nie chcę go poznawać?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 19 Marca 2012, 12:33:49
kol jazzski,  cieszę się Twoim entuzjazmem, który zakłada tezę, że ktoś tu niezorientowany  zagląda. To budujące.


   W istocie, zakładam (nie mój entuzjazm, tylko ja), że zaglądają tu istoty, które w niezapomnianym roku 1981 całkowicie nie żyły i opowiedzenie epizodu z audycją w roli głównej, wymaga objaśnienia im, o co w niej chodziło i do czego była. Forum nt. Poszepszyńskich jest dla mnie pierwszym i jak dotąd jedynym w internecie, w którym się zdecydowałem udzielać. Z paru aspektów „forumowej socjologii” mogę rzeczywiście nie zdawać sobie sprawy. Ale jeszcze Ci nie wierzę, że tu czytają tylko „50+”, bo z listów do mojej strony, w której często traktowałem o latach jeszcze dawniejszych wynika łacno, że są młodsi - zorientowani (czasem coś myląc i przekręcając, ale są) oraz zainteresowani dalszym ciągiem. 
   Powiem więcej: (Blusmaniak - nadstaw ucha) kiedy dwa lata temu ogłosiłem (prywatny) nabór do zespołu bluesowo - funkowego, przyszło mi poznać i (i współpracować) koleżankę w wieku lat - wówczas - osiemnaście, której ulubionym zespołem byli „Led Zepplin”. Miała ich nagrania wszystkie, co więcej - dobrze wykonywała na gitarze elektrycznej niektóre solówki. Ponadto umiała sugestywnie tłumaczyć różnice dzięki którym jej zdaniem Cepelini zdecydowanie górowali nad Parplami, czym powalała mnie - który mienił się być dawnym żarliwym zwolennikiem obu zespołów.
   Stefan, jeśli podniosłem łeb hydrze, a Ty to widzisz - przekaż jej, proszę, moje przeprosiny i zapewnij, że w moich zamiarach nie leży zupełnie, żeby ją drażnić. Niech sobie leży i zażywa wiekuistej emerytury.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 19 Marca 2012, 13:11:31
   W istocie, zakładam (nie mój entuzjazm, tylko ja), że zaglądają tu istoty, które w niezapomnianym roku 1981 całkowicie nie żyły i opowiedzenie epizodu z audycją w roli głównej, wymaga objaśnienia im, o co w niej chodziło i do czego była. Forum nt. Poszepszyńskich jest dla mnie pierwszym i jak dotąd jedynym w internecie, w którym się zdecydowałem udzielać. Z paru aspektów „forumowej socjologii” mogę rzeczywiście nie zdawać sobie sprawy. Ale jeszcze Ci nie wierzę, że tu czytają tylko „50+”, bo z listów do mojej strony, w której często traktowałem o latach jeszcze dawniejszych wynika łacno, że są młodsi - zorientowani (czasem coś myląc i przekręcając, ale są) oraz zainteresowani dalszym ciągiem. 
Chylę nisko czoło (teraz jestem poważny jak Grieg) i Twoja argumentacja trafia do mnie. Faktycznie, zasklepiliśmy się na tym forum  jak nietoperze, a więc Twój świeży powiem uczyni nam wielkie pożytki. Coś mi składnia nie wyszła, ale nie chce mi się wracać.
Pociag (no czemu podkreślasz osiole), ok pociągnij za sobą rzeszę (może nie trzecią) i rozhermetyzuj tu nieco atmosferę - bo jest to potrzebne.

   Powiem więcej: (Blusmaniak - nadstaw ucha) kiedy dwa lata temu ogłosiłem (prywatny) nabór do zespołu bluesowo - funkowego, przyszło mi poznać i (i współpracować) koleżankę w wieku lat - wówczas - osiemnaście, której ulubionym zespołem byli „Led Zepplin”. Miała ich nagrania wszystkie, co więcej - dobrze wykonywała na gitarze elektrycznej niektóre solówki. Ponadto umiała sugestywnie tłumaczyć różnice dzięki którym jej zdaniem Cepelini zdecydowanie górowali nad Parplami, czym powalała mnie - który mienił się być dawnym żarliwym zwolennikiem obu zespołów.
A nic właśnie - mój własny (najprawdopodobniej, niestety) syn ukochał sobie właśnie muzykę lat 60 i 70-tych, m.in. Zeppelinów Purpli, Pink Floyd, Dorsów (dobrze, ze Morisson szybko odwinął kitę) ;)  na co wydaje niestety niemałe pieniądze bo (skąd się taki ulung?) dla niego liczą się tylko oryginały. A ile takie coś kosztuje to nie musze dodawać. Kupuje też i inne, pewnie wioska w Bangladesz żyłaby przez rok w dostaku.

 
 Stefan, jeśli podniosłem łeb hydrze, a Ty to widzisz - przekaż jej, proszę, moje przeprosiny i zapewnij, że w moich zamiarach nie leży zupełnie, żeby ją drażnić. Niech sobie leży i zażywa wiekuistej emerytury.
No nie, to zart i kiepski, a za wątek o MCz jestem wdzięczny, bo mogłem dzięki temu (po raz kolejny) pochwalić się  osobistą znajomością S:) ;D

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 19 Marca 2012, 15:22:25
Cytat: jazzski
... Powiem więcej: (Blusmaniak - nadstaw ucha) kiedy dwa lata temu ogłosiłem (prywatny) nabór do zespołu bluesowo - funkowego, przyszło mi poznać i (i współpracować) koleżankę w wieku lat - wówczas - osiemnaście, której ulubionym zespołem byli „Led Zepplin”. Miała ich nagrania wszystkie, co więcej - dobrze wykonywała na gitarze elektrycznej niektóre solówki. Ponadto umiała sugestywnie tłumaczyć różnice dzięki którym jej zdaniem Cepelini zdecydowanie górowali nad Parplami, czym powalała mnie - który mienił się być dawnym żarliwym zwolennikiem obu zespołów.
A nic właśnie - mój własny (najprawdopodobniej, niestety) syn ukochał sobie właśnie muzykę lat 60 i 70-tych, m.in. Zeppelinów Purpli, Pink Floyd, Dorsów (dobrze, ze Morisson szybko odwinął kitę) ;)  na co wydaje niestety niemałe pieniądze bo (skąd się taki ulung?) dla niego liczą się tylko oryginały. A ile takie coś kosztuje to nie musze dodawać. Kupuje też i inne, pewnie wioska w Bangladesz żyłaby przez rok w dostaku.
To się może zdarzyć w każdej rodzinie  8) Tak jak i w naszej tutaj są młodsi i starsi, i bluesmani i celtowcy, ogólnie pręgowane i skrzydlate ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: teksty pedadoga w 19 Marca 2012, 22:14:26
Ale śliskie anegdoty dzisiaj produkują...
A żeby nas ten świeży powiew nie zdmuchnął z sufitów przypadkiem.
No jak się przy każdym przeciągu trzaska drzwiami to i małe >pfu< wydaje się świeżym powiewem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 20 Marca 2012, 01:57:43
   Jestem starym wygą. Mógłbym z zadowoleniem rzecz pozostawić bez komentarza. Dobrze się tu bawię i odpowiada mi towarzystwo. Żeby go jednak nie zostawiać w sytuacji, w której ewentualnie ktoś widziałby się stojącym przed kłopotliwą koniecznością opowiedzenia się po jakiejś stronie - ten wpis czynię.
1. Jak dotąd, w anegdotach nie napisałem ani słowa nieprawdy o którym bym wiedział, że nieprawdą jest. Fakty są sprawdzalne, a trud ich sprawdzenia niech ponosi ten, kto taką potrzebę zobaczy. Za ładunek śmieszności w anegdotach odpowiada życie, które nie ja układałem.
2. Niczego śliskiego nie zamieszczałem. Sprzątam po sobie. Niedopałki wkładam z powrotem do paczki. Tak mam.
3. Nie trzaskam drzwiami. Jeśli trzasnęły jakieś - to musiał zrobić przeciąg. Jeśli przeciąg zrobiło >pfu<, oznajmiam że ono nie może być moje - ja zamykam za sobą wiadome drzwi.
4. To wypada tak boczyć się? No, już dobrze.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 20 Marca 2012, 06:16:29
A żeby nas ten świeży powiew nie zdmuchnął z sufitów przypadkiem.
I kto to mówi?
Stara dupa...
Przycisk usuń Ci się zawiesił? ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: teksty pedadoga w 20 Marca 2012, 07:48:37
Przycisk usuń Ci się zawiesił? ;)

Tu wszyyyystkooo dziaaaałaaa jaaakby wooolniej...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 20 Marca 2012, 08:47:34
Przyganial pedadog kotu, a sam się czepia ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: traf pedadoga w 20 Marca 2012, 17:43:57
   Jestem starym wygą. Mógłbym z zadowoleniem rzecz pozostawić bez komentarza. Dobrze się tu bawię i odpowiada mi towarzystwo. Żeby go jednak nie zostawiać w sytuacji, w której ewentualnie ktoś widziałby się stojącym przed kłopotliwą koniecznością opowiedzenia się po jakiejś stronie - ten wpis czynię.
1. Jak dotąd, w anegdotach nie napisałem ani słowa nieprawdy o którym bym wiedział, że nieprawdą jest. Fakty są sprawdzalne, a trud ich sprawdzenia niech ponosi ten, kto taką potrzebę zobaczy. Za ładunek śmieszności w anegdotach odpowiada życie, które nie ja układałem.
2. Niczego śliskiego nie zamieszczałem. Sprzątam po sobie. Niedopałki wkładam z powrotem do paczki. Tak mam.
3. Nie trzaskam drzwiami. Jeśli trzasnęły jakieś - to musiał zrobić przeciąg. Jeśli przeciąg zrobiło >pfu<, oznajmiam że ono nie może być moje - ja zamykam za sobą wiadome drzwi.
4. To wypada tak boczyć się? No, już dobrze.
I jak tu trafić w Stefana, kiedy go Jazzski własną piersią przed strzałami zasłania?
A pisząc "anegdoty" nie miałem bynajmniej na myśli anegdot.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 20 Marca 2012, 17:59:38
No ale czemu?
Nie ma godniejszych?
Są!
Male i female.
Kol P - nie wyjdę za ciebie S:)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 20 Marca 2012, 19:33:09
Podsumuję dyskusję, bo nam mocno od anegdot odbiegła. Dobrze, jak rodzina, choćby zastępcza ma i starszych i młodszych członków. A i w naszej z tymi młodymi aż tak źle nie jest.
Udało się koledze jazzskiemu doprowadzić Stefana do wynyrzeń. A ze Stefkiem to trudniejsze, niż z nuekiem.  ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Marca 2012, 00:03:06
MOJA KARIERA PIŁKARSKA

   W tej anegdocie siłą rzeczy przyznam się w sprawie mojego stosunku do sportu. Otóż, od pierwszego dnia życia po dzień dzisiejszy nie udało mi się wygenerować w sobie ni krzty zainteresowania dla piłkarstwa, tym bardziej - dla klubów piłkarskich i ich wyników meczowych, a jeszcze mniej dla piłkarzy. Dżentelmeni ci wraz z całą machiną infrastrukturalną i finansową która ich obsługuje, czy też się na nich pasie, mogą zająć moją uwagę w stopniu porównywalnym z zagadnieniami wyrobu pamiątek regionalnych przez Indian z dorzecza Orinoko, którzy osiągają niebywałe mistrzostwo w operowaniu narzędziami drewnianymi.
   Od początku mojego żywota w domu mym obecne były narty i rowery. Piłka zaś była jedna - pachnąca i kolorowa. Znajdowała się w walizce na szafie, a kiedy latem wyjeżdżaliśmy do Sopotu, służyła mojej mamie do gry plażowej z innymi paniami. Posiadałem dwóch starszych braci, po których doniszczałem wspomniane rowery i narty, dysponując w efekcie dwa razy większą liczebnością sprzętu od każdego z nich. Rodzice zakazywali wymawiać brzydkie wyrazy i bawić się zapałkami. Natomiast - co dziś wydaje mi się zadziwiające - nie mieli nic przeciw temu żeby codziennie „ujeżdżać” na nartach  po dzikich stokach i urwiskach do późnego zmierzchu. Wracało się do domu na ostatnich nogach, po wszystkich bokach oblepionym będąc zlodowaciałym śniegiem, z zadrapaniami, stłuczeniami i czerwoną, szczęśliwą twarzą. Latem miałem sny - że po trawie narty zjeżdżają tak samo, jak po śniegu, ale czynione w tej materii próby nie chciały potwierdzić nocnych przekonań. Na rowerze radocha już nie ta sama, bo kto słyszał wtedy żeby rower prowadzić w góry i po kamieniach zjeżdżać w dół. Ale urządzało się ziemne „hopki”, z których leciało się powietrzem te kilka metrów. Większych „numerów” nie było. Rower towarzyszył mi potem już zawsze, dostarczając licznego szczęścia, zdrowia i pomyślności.
   W szkole podstawowej było wyasfaltowane boisko do gry w różne rzeczy, które zimą zmieniano w lodowisko. Mogła, ale nigdy nie przyszła mi ochota żeby dołączyć do ogrodzonego siatką grona wrzeszczących, plujących i po prostu nie podobających mi się osobników, którzy najwyraźniej znajdowali upodobanie w uganianiu się za mniejszym, albo większym skórzanym przedmiotem w atmosferze wyzwisk i  szarpaniny. Łyżwy też nie mogły mnie zainteresować, bo jeśli już następował czas śniegu i można było szaleć na nartach jak wolny człowiek - musiałoby mi chyba coś stać się w głowę żebym marnując cenny czas dał się zamknąć w prostokącie 30 na 60 metrów i kręcił się tam przy muzyczce po lodzie.
   Był też stadion do lekkiej atletyki, na którym mój najstarszy brat dawniej miał pono jakieś wyniki. Tym się trochę zainteresowałem i kiedy, z rzadka, wuefista urządzał tam zajęcia, skakałem do piaskownicy z rozbiegiem i bez. Rezultaty były stosunkowo dobre, bo byłem stosunkowo wyrośnięty, ale przy okazji odkryła się we mnie jedna kardynalna cecha: jestem całkowicie pozbawiony ducha rywalizacji. Uświadomiłem sobie że odczuwanie satysfakcji z pokonania kogoś drugiego jest dziecinne i najpewniej wszyscy tam obecni po kolei z tego wyrosną. W późniejszych latach - z trudem - dopuściłem do świadomości że nie wszyscy wyrosną, zarazem okrzepł we mnie pogląd że budowanie charakteru z akceptacją postaw rywalizujących jest ahumanistyczne (pewno miałem na to jakąś inną, do wieku stosowną, nazwę).
   Dorastając, kolejno rozpoznawałem że nudzą mnie i nie są w stanie zainteresować takie zajęcia, jak oglądanie skoków narciarskich, wyścigów motocyklowych na lodzie, a potem - że brzydzą mnie walki zapaśnicze, a boks przyprawia o wstręt. O piłce nożnej nadal nie pomyślałem ani razu. W ogóle nie wiem, czy wtedy były jakieś mecze i czy ktoś się nimi interesował. Z dziedzin ruchowych przybyła mi fascynacja wspinaczką. Jako dzieciak wagarujący, oblazłem z kolegą wszystkie skały w obrębie Tatr wapiennych, z czego najwyższym wybrykiem było przejście Giewontu po całej długości grani i powrót w jednym kawałku do domu. Ale trzeba było szkoły średniej akurat w Krakowie żebym natrafił na towarzystwo, które jeździło w Tatry z linami, hakami i wspinało się po dorosłemu. W Krakowie zapisano mnie do drużyny koszykówki. Po dwóch treningach uznałem to za stratę czasu i symulowałem skręcenie nogi żeby się wykręcić, a wkręcić się i oddać bez reszty mojemu pierwszemu w życiu zespołowi muzycznemu. O piłce nożnej nadal nikt przy mnie nie wspomniał - no, być może ktoś wspominał, ale pewnie termin ten był mi tak doskonale obojętny że mój mózg nie zarejestrował wspomnienia.
   Minęły lata, Warszawa, koniec roku 84. Na imprezie w pracowni przyjaciela - rzeźbiarza poznaję człowieka o nazwisku Starobrzański. Młody ten oryginał wynajął był od państwa za psi grosz sypiący się pałac w podwrocławskiej miejscowości Żeleźnik. Pałac był duży i wielokondygnacyjny. Wcześniej zajmował go P.G.R. i podobno na pałacowych parkietach hodował kury. Podobno - na wszystkich piętrach. Starobrzański z grupką jakichś hipisów zamierzał odnowić ten pałac, a tymczasem - zaprasza wszystkich obecnych do siebie na Sylwestra. Uwielbiałem Sylwestry, zwłaszcza urządzane w osobliwych miejscach, stąd w oznaczonym czasie, wraz z aktualną osobistą narzeczoną i plecakiem win znalazłem się na drodze biegnącej przez wieś do pałacu. Wtem dzieje się rzecz niesłychana: mijany miejscowy zdejmuje kapelusik i mówi „dzień dobry”. Zaskoczeni zjawiskiem, odpowiadamy niewyraźnie i z opóźnieniem. Po paru chwilach inny rolnik robi to samo! W pałacu opowiadamy wszystko Starobrzańskiemu, a on spokojnie wyjaśnia: przed wojną to miejsce nazywało się Eisenberg. Niemiec który mieszkał w pałacu, był dla chłopów dobry i ich nie poniżał, a oni mieli do niego szacunek. Ten stosunek przetrwał nawet mimo komunizmu i do teraz, jak widzą że idzie ktoś „pałacowy”, to go pozdrawiają.
   Nazajutrz po Sylwestrze, w pałacowej komnacie wyłożonej świeżym sianem obudziła się w swych śpiworach gromada skacowanych gości. Zanim kto zdążył dobrze przetrzeć oczy, wbiegł jakiś nie wiadomo kto i ogłosił że drużyna piłkarzy ze wsi wyzywa wszystkich pałacowych na mecz futbolowy, za godzinę na miejscowym boisku. Rzecz jasna nic mnie to nie obeszło mimo obudzonej w kilku gościach bezrozumnej uciechy i dalej oddawałem się karesom z niewiastą. Wtedy wkroczył gospodarz i objaśnił że to jest już doroczny zwyczaj, nikt nie ma prawa się migać - chodzi o honor pałacu, obronę inteligencji i szereg innych pryncypiów przeplecionych z imperatywami.
   Poszliśmy wszyscy. Mnie też żadna, przecież, religia nie zabraniała wchodzić na boisko, czy dotykać się futbolówki. Nie spodziewałem się zresztą żeby kiedykolwiek moja trajektoria mogła przeciąć się z trajektorią piłki - na to wszak boisko jest zbyt rozległe, a będzie jeszcze ze dwudziestu konkurentów. Biegałem więc wraz z innym, bacząc usilnie żeby zawsze biec w stronę piłki, nie inaczej. Potem zacząłem obierać kierunek na punkt w którym piłki jeszcze nie ma, ale może się znaleźć wyniku tego że jest w ruchu - przecie było mówione coś o inteligencji. Jednak piłka nigdy nie dolatywała do przewidywanego rejonu - zawsze znalazł się jakiś aktywista, który zaraz jej nadawał inny kierunek. Wtedy i ja obierałem nowy azymut i tak w kółko. W zasadzie, czułem się komfortowo i mogłem tak bronić honoru każdych wartości do ostatniego gwizdka. Prawie do końca meczu piłka nie wpadła do żadnej bramki i wyglądało że tak już będzie. Wtedy, pewnie z powodu zmęczeniem wywołanego bałaganu, gała przytoczyła się do mnie i nikt jej nie przejął. Sytuacja była dla mnie oczywista: Mam obowiązek ją kopnąć i to jak należy. Naturalnie, zrobiłem to bez wahania. Nogę miałem silną i wiedziałem o tym, a piłka poczuła. Poleciała niemal pionowo do góry.
   A zima tamtego roku była pogodna i bezśnieżna. Chłopi, normalnie, wyruszali traktorami w pole i coś tam pyrkali obłoczkami z rur wydechowych. Mało tego: kiedy poprzedniego dnia, jeszcze przed zmierzchem, poszliśmy się z narzeczoną przejść do lasu za pałacem, odbiliśmy wino o drzewo i korek poleciał na parę metrów, to podnosząc go odkryłem spokojnie kwitnące kwiatki, które do tego mieniły się złociście w zachodzącym słońcu.
   Aha. Więc słońce tak mocno oświetlało zachmurzenie znajdujące się nad piłką że ciężko było wypatrzyć jaki ona obierze kierunek, kiedy już będzie spadać. W końcu spadła na kark zdziwionego bramkarza i centralnie przeleciała bramkę. Zaraz był też koniec meczu, a dodatkowo ucieszyła mnie wieść że bramka należała do przeciwników. Niestety, wygraną w meczu było to że drużyna pokonana zaniesie zwycięzców na plecach na drugi koniec wsi - akurat gdzie pałac. Mnie przypadł zawodnik na oko o jedną trzecią drobniejszy, ale zawzięty - że zgroza. Nie dość że niewygodny, to jeszcze sapał tak miarowo, jakby to była jakaś wypracowana technika. Kiedy chciałem go zluzować, odpowiadał krótko - nie. Nie wiedział co ja cierpię - męczę drugiego sapiensa, który ma mózg i uczucia, sam znosząc niewygodę. Dopiero za połową dystansu zgodził się na darowanie kary i więcej go nie widziałem.
   Towarzystwa pałacowego nie znaliśmy, ani ono nas, ale nocna zabawa była przednia. Po meczu jednak zauważyłem przejawy dystansowania się samców i niechcący łowiłem okiem jakby niechętne spojrzenia. Wreszcie uchem dosłyszałem z dala tekst: „przecież on w ogóle nie wiedział, co z tą piłką zrobić - strzelec - psiakrew!”.
   Ponownie przyszło mi utwierdzić się w rozpoznaniu poczynionym po raz pierwszy w podstawówce: Osiąganie pożądanych efektów jest dla człowieka z pewnością wskazane i wychodzi mu na dobre. Ale zestawianie takiego efektu z efektami drugich w coś na kształt konkurencji, czyli rywalizacja - przynosi same pejoratywy. Jeden cierpi. Drugi ma za złe. A trzeci może - jedno i drugie.
 
p.s.
Kiedy będą mistrzostwa Europy, nie będę uciekał sprzed telewizora. Mecze Polaków obejrzę - o ile mnie drzemka nie złapie - i będą mnie obchodziły wyniki tych spotkań, a to na gruncie mojego generalnego sprzyjania wszystkim Polakom i ucieszy mnie ich uciecha z wygranych meczów i zmartwi ich rozpacz z przegranych i zasmuci mnie lament nad rozlanym mlekiem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 21 Marca 2012, 07:44:30
Ożeżty... i co z ciebie wyrosło?!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Marca 2012, 09:17:46
Bardzo to wszystko piękne, i tak elokwentne, że aż chęć do komentowania co we mnie narastała, to zdążyła opadać, i tak po wielokroć.
Ale jedno, jedno nie opadło.
W rywalizacji, wbrew pozorom, nie chodzi o pokonanie przeciwnika. Chodzi o pokonanie siebie. Zawsze. Ale fakt, nie każdy do tego dorasta.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 21 Marca 2012, 09:18:41
Przeczytałem, - stopniowanie napięcia, opisy przyrody, suspens (wiem, że to to samo co stopniowanie napięcia, ale kto bogatemu zabroni?), emocja (jedna), niespodzianka, rywalizacja, wygrana, niebezpieczeństwo, ukryty erotyzm - czyli wszystko to, czego brakuje w obradach sejmu.
Czemu mam jednak wrażenie, że to jest fragmęt większej całości?

edit
Po przeczytaniu postu B przyznaję - ma ona trochę racji. Pragnę przypomnieć, że jest to forum amatorów, a więc zawodowiec (jak cyklop) będzie błyszczał.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Marca 2012, 09:40:58
Nie jest. Nie mam talentów epickich. Jetem tylko epizodycznym opowiadaczem.

Bruxa - ze sobą, to ja konkuruję cały czas. Stosuję przy tym fair play, daję sobie fory, autentycznie, a nie na pokaz, szanuję konkurenta, a i tak zawsze osiągam najpierwszą lokatę.

Edit: Proszę nie posądzać mię o zawodowstwo. Utrzymuję się z muzyki, a umiejętności narratorskie, jeśli są, to wyszlifowane przy kontuarach, w literackich utarczkach z filozofami spożycia i użycia.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 21 Marca 2012, 09:48:15
Nie do końca się z Melą zgodzę, rywalizacja, to także, a może przede wszystkim chęć pokonania kogoś. Być może nie zawsze, być może środkiem do celu jest pokonanie swoich słabości, ale cel jest taki, aby być w czymś lepszym, nawet poprzez samodoskonalenie.
Zaś wydźwięk opowieści jazzskiego jest optymistyczny. Pokazuje, że mimo upływu lat człowiek rozwija się, dojrzewa i z nieubłaganą konsekwencja otwiera na sporty zespołowe..
P.S. o koszykówce mogłeś napisać więcej i lepiej... :D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 21 Marca 2012, 09:53:06
... ze sobą, to ja konkuruję cały czas. Stosuję przy tym fair play, daję sobie fory, autentycznie, a nie na pokaz, szanuję konkurenta, a i tak zawsze osiągam najpierwszą lokatę.
Ojjj, to chyba te forum nie bardzo dla ciebie - tutaj nobilituje bycie szmatą ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Marca 2012, 10:01:23
będzie błyszczał.

Jeśli coś błysnęło, to moje przepite oko. Widocznie ktoś zamawiał kolejkę, więc zawodowo sprawdziłem, czy nie jestem pominięty.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Marca 2012, 10:10:15
o koszykówce mogłeś napisać więcej i lepiej... :D

Bardzo chętnie, ale to trochę potrwa. Muszę pójść na ulicę Koszykową do hali targowej "Koszyki".
Dla Ciebie, Cezarian, którego szanuję jak siebie samego, spróbuję poznać tajniki tego szanowanego zawodu. Jak coś wyplotę - zaraz pokażę.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 21 Marca 2012, 10:28:27
To dla mnie poproszę poemat o alkoholu.
Może być kolorowy.
Szkocki lub irlandzki.
Koniecznie mieszany.
A sportem dla sfrustrowanych  białych murzynów się nie przejmuj.

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Marca 2012, 11:37:13
Nie do końca się z Melą zgodzę, rywalizacja, to także, a może przede wszystkim chęć pokonania kogoś. Być może nie zawsze, być może środkiem do celu jest pokonanie swoich słabości, ale cel jest taki, aby być w czymś lepszym, nawet poprzez samodoskonalenie.



No a o czym ja mówię. Dziś byłam trzecia od końca, jutro będę czwarta. Pokonuję siebie wspinając się po plecach innych, żeby nie powiedzieć, po trupach  >:D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 21 Marca 2012, 12:01:35
A co na to Wielki Nieobecny?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Marca 2012, 12:25:29
No - kura na pewno wie że, kurna, w konkurencji z nio niktóra nic nie wskóra.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 21 Marca 2012, 12:58:01
o koszykówce mogłeś napisać więcej i lepiej... :D

Bardzo chętnie, ale to trochę potrwa. Muszę pójść na ulicę Koszykową do hali targowej "Koszyki".
Dla Ciebie, Cezarian, którego szanuję jak siebie samego, spróbuję poznać tajniki tego szanowanego zawodu. Jak coś wyplotę - zaraz pokażę.
Zadałeś mi małego bobu. Zawsze traktowałem koszykówkę jako przyjemną rozywke, a nie zawód. A ile można się głupot nagadać! współgracze na początku udają, że nic nie rozumieją, ale praca od podstaw czyni cuda, choć, po prawdzie z róznym skutkiem dla poziomu sportowego.
Jeżeli koszykówką jest zawodem, to czym jest sędziowanie koszykówki? Jednym z najniebezpieczniejszych zawodów świata?

A sportem dla sfrustrowanych  białych murzynów się nie przejmuj.
A Ciebie co napadło? Przecież to nie on się przejumuje, tylko ja? Chyba, że nie przeczytałem ze zrozumieniem...
Przychylam się do poematu na temat alkoholu. Nie musi byc od razu Moskwa Pietuszki, ale...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Marca 2012, 13:17:15
Łe jerum! Aleś mi Pan przypomniał cacko!
To było jeszcze w socjalizmie. Na ekranie telewizora spikerka - tleniona blondina, a ja sam w domu. I ona zapowiada teatr telewizji: Dzisiaj zobaczą państwo spektakl „Moskwa”  Pietuszki Jerofiejewa. Stałem jak urzeczony. Potem zacząłem rwać włosy z głowy - czemu nikt tego ze mną nie widział. Czy ktoś mi uwierzy?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 21 Marca 2012, 13:35:36
Stałem jak urzeczony. Potem zacząłem rwać włosy z głowy
A, to ty nabrudziłeś w teatrze!
A teraz czas na porarelasku....
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 21 Marca 2012, 13:40:48
Stałem jak urzeczony. Potem zacząłem rwać włosy z głowy
A, to ty nabrudziłeś w teatrze!
A teraz czas na porarelasku....

Tak tak, w teatrze trzeba umieć się zachować. Zwłaszcza jak pokazują baleron lub kiełbasę.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 21 Marca 2012, 15:52:38
Proszę nie posądzać mię o zawodowstwo. Utrzymuję się z muzyki, a umiejętności narratorskie, jeśli są, to wyszlifowane przy kontuarach, w literackich utarczkach z filozofami spożycia i użycia.
Też bym tak chciał...
Czy zaprezentujesz mam coś?
Powiesz coś o sobie?
Bo żarty żartami, ale przedstawić się trzeba. Wujek gógle nie jest dobry na wszystko, a w zasadzie na nic.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Marca 2012, 17:20:50
No przecież kol. Jazzski cały czas opowiada o sobie :)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 21 Marca 2012, 21:28:17
Co prawda, to prawda, dajmy mu chwilę czasu, tak ze 4-8 lat. Właśnie, ile to już ma nasze forum? W nowych szatkach od lutego bodajże 2007, a wcześniej? Od 2002r?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Marca 2012, 21:41:51
Ja przepraszam że opowiadam tyle o sobie. Gdybym wiedział tyle o innych, mógłbym zostać nawet prezesem partii, której wiceprezesi nigdy by mnie już nie zdetronizowali.

Edit: Aha, ale wtedy też nie pisałbym o nich, żeby nie tracić kart przetargowych.
Napiszę o alkoholu, bo Stefan się domaga.
Ale najpierw idę na piwo (no - po próbie).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Marca 2012, 22:42:06
Tu się nie przeprasza, a już na pewno nie za pisanie o sobie. Inaczej każdy z nas musiałby sobie buddyjski młynek modlitewny z przeprosinami zainstalować ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Baader w 21 Marca 2012, 22:47:56
Łe jerum! Aleś mi Pan przypomniał cacko!
To było jeszcze w socjalizmie. Na ekranie telewizora spikerka - tleniona blondina, a ja sam w domu. I ona zapowiada teatr telewizji: Dzisiaj zobaczą państwo spektakl „Moskwa”  Pietuszki Jerofiejewa.

JAko żywo przypomina się niezapomniany p. Tym i jego "Niebieska Komoda" :)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 22 Marca 2012, 06:26:39
Łe jerum! Aleś mi Pan przypomniał cacko!
To było jeszcze w socjalizmie. Na ekranie telewizora spikerka - tleniona blondina, a ja sam w domu. I ona zapowiada teatr telewizji: Dzisiaj zobaczą państwo spektakl „Moskwa”  Pietuszki Jerofiejewa.

JAko żywo przypomina się niezapomniany p. Tym i jego "Niebieska Komoda" :)
E tam, to był poczwórny miecz! ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 22 Marca 2012, 06:40:15
A nie krawat... Przepraszam, kwadrat... Iiii tam, to dla rolników...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 22 Marca 2012, 13:55:28
WARIACJA POALKOHOLOWA DLA STEFANA

CycaSte fanki samogonu znad Wdzydz
Sam ogon gdy widzą - się dźwiga im cyc.
Talmudyczna to jest lekcja
Z czego może być erekcja.
Banał. Cadykowie - nie uchylać myc.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 22 Marca 2012, 14:13:10
Wcześnie zaczynasz, ledwie po 13-tej a ty już narąbany ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 22 Marca 2012, 14:52:43
Na trzeźżżżwo to ja tacę zdrowy rozzzzzzsądek. Nie rozpoznaję liter.
 LIterrrr?! - kto mówił, że jest liter?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: 666 w 22 Marca 2012, 14:55:27
Bo jak mawiał klasyk (tylko nie wiem który): "Picie to życie, robota to głupota".
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 22 Marca 2012, 16:52:52
Za trudna to poezja, bo skąd i erekcja
gdy talmudu czai się tam dosyć długa  lekcja?
Wszak to nudy i smarowanie masłem masła
sprawdzanie czy zapalana żarówka nie zgasła.
Zapytam Janka, on to fachowiec nieziemski
codziennie wszak bliski narodowej klęski.


Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 22 Marca 2012, 20:31:33
Oscar Wilde. Work is the curse of the drinking classes.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 28 Marca 2012, 20:03:37
W temacie wątku, anegdotka sprzed 3 dni. Otóż odbywa u nas praktykę studentka rusycystyki (ok 3 roku). Dziewczyna miła i sympatyczna, jednak strasznie przerażona nowym otoczeniem i nowymi obowiązkami. Żeby się trochę rozluźniła zacząłem z nią rozmowę na temat jej kilkumiesięcznego pobytu w Moskwie. Po zdawkowych pytaniach, jak się podobało itp., zapytywuję: a czy podczas pobytu w Moskwie grała pani w carską ruletkę? Spłonione dziewczę odrzekło, żę tym razem nie, bo miała za mało czasu, ale poprzednim razem jej się zdarzało.
Powstrzymałem się od pytania, czy aby nie potrafi grać w carską ruletkę pistoletem zamiast rewolweru... Uznałem, że może być niebezpieczne.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 28 Marca 2012, 20:24:07
Ty się tam znasz, a może dziewczę wygrywało?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 28 Marca 2012, 20:44:53
A w Carskim Siole, to nie ma kasyn?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 28 Marca 2012, 23:46:58
A w Carskim Siole, to nie ma kasyn?
Pytałem, nic z tego, ona nie jeździ konno.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 30 Marca 2012, 23:53:29
   Dobry wieczór. Właśnie przy kolacji obejrzałem telewizor, podczas kiedy był włączony. Poziom rozrywki w tym telewizorze okazał się fenomenalny. Fenomenem jest stan umysłowy, który musi cechować odbiorcę, do którego telewizja rozrywkę adresuje. Jestem akurat po podróży, wyeksploatowany i  niedokarmiony. Mózg był torturowany wysiłkiem i pozbawiany glukozy. Należy mu się rekonwalescencja, bo reaguje prawidłowo tylko na bodźce elementarnego znaczenia.
   Jednak telewizja przewidziała to i serwuje programy w sam raz dla mnie. Zasnę dzisiaj z uśmiechem dziecka.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 31 Marca 2012, 08:50:50
wyeksploatowany i  niedokarmiony. Mózg był torturowany wysiłkiem i pozbawiany glukozy. Należy mu się rekonwalescencja, bo reaguje prawidłowo tylko na bodźce elementarnego znaczenia.

Wypisz wymaluj stan mojego mózgu PO obejrzeniu telewizora, zwłaszcza polskich kanałów.
Jak widać, telewizja potrafi doprowadzić odbiorcę do odpowiedniego do korzystania z niej poziomu. Perpetuum mobile!

Szczęśliwie nie posiadam wzmiankowanego sprzętu. Niestety w klinice, w której się rehabilituję, mają chyba jakąś umowę z TVN , bo w poczekalniach leci bez przerwy, za to głośno. Na rehabilitację szczęśliwie pomykam od razu do szatni, a tam nie zamontowali (jeszcze). Za to czasem muszę poczekać na jakąś diagnostykę czy konsultację i wtedy rehabilitacji wymagają rozprasowane zwoje mózgowe.
Nie, serio, jak jestem wystawiona na działanie śniadaniówki TVN to czuję jak obumierają mi synapsy, a pofałdowana kora prostuje się łagodnie.
Czy mogę ich pozwać?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 31 Marca 2012, 10:47:03
Czy mogę ich pozwać?
Jestem z Tobą!
@jazzski - jakiż to kanał, bo opis pasuje do tvn, polszmat, 1, 2...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 31 Marca 2012, 11:52:52
   Dobre rano!
   Jak miło doświadczać zgody narodowej. Nie wyróżniam żadnej stacji, bo żadna się nie wyróżnia. A powinny się określić, np:

* TV GŁĄB - disco - sołtysik - mandaryna, jola rutowicz - reklamy tipsów i środków na zaparcia - w godzinach posiłków.
* TV ODJAZD - techno - homo/hetero - piróg - jacyków - kocham cię polsko - reklamy bielizny i środków do higieny intymnej.
* TV KLASA ŚREDNIA - balcerowicz, kołodko - mieszkaj z klasą - reklamy mebli KLER.
* TV RODZINA POSZEPSZYŃSKICH - bruxa, cezarian - grzegorz ty szmato - reklamy teleskopów i części rowerowych.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 31 Marca 2012, 14:45:20
Nowy teleskop do roweru tanio?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 31 Marca 2012, 22:17:29
Nowy teleskop do roweru tanio?
Jeśli jest to zupełnienowy teleskop do roweru tupu Hubbla, to ja także poproszę. Do mojego roweru wystarczy jeden.
Co do telewizorni, to trudno dyskutować z faktami. Jednak jeszcze tu i ówdzie (kulturę, historię, czy inne sztukie) da się jeszcze odnaleźć.
Pozwać? A płacisz abonament? Jak nie, to o co chodzi? Ja płacę, więc dopiero się denerwują. Ratuje mnie tylko to, że tłumaczę sobie, że płacę na radio, za to więcej niż potrzeba.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 31 Marca 2012, 22:33:31
Jednak jeszcze tu i ówdzie (kulturę, historię, czy inne sztukie) da się jeszcze odnaleźć.

Ale do tego trzeba mieć powołanie do archeologii, chyba?

A klinikę mogę pozwać? Tortury są u nas chyba zakazane?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 31 Marca 2012, 22:44:37
Jednak jeszcze tu i ówdzie (kulturę, historię, czy inne sztukie) da się jeszcze odnaleźć.

Ale do tego trzeba mieć powołanie do archeologii, chyba?

A klinikę mogę pozwać? Tortury są u nas chyba zakazane?
Rozumiem Cię. Jak sobie przypomnę "mój" gabinet rehabilitacyjny i grające w nim radio Eska, to zemby od razu zaczynają mnie boleć.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 31 Marca 2012, 23:16:41
To dla równowagi wspomnę dentystę, który przy dość nieprzyjemnym zabiegu wzmocnił znieczulenie "Powtórką z Rozrywki".
To był chyba jeden z nielicznych przypadków od czasu wycofania z użycia gazu rozweselającego, żeby podczas dłubania w kanale oboje zainteresowani zalewali się łzami ze śmiechu...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 31 Marca 2012, 23:38:40
Makabry po nocy wypisujecie, jakby Was Zembaty nawiedził.

A u mnie tak:
Sąsiad znade mnie sklecił piękną budkę dla ptaszków i wypatrzył miejsce na drzewie na wprost swojej loggii (IIp.), żeby mu się dzieci ładnie edukowały. Nie będzie musiał potem tłumaczyć, skąd się biorą jajka. Następnie wyszedł na drabinę i przybił najwyżej jak go starczyło.
Teraz ja (Ip.) mam z fotela widok wprost na dziurkę i patyczek (tej budki).
Jak się już wyedukuję, to Wam wszystko wyjaśnię.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 01 Kwietnia 2012, 00:00:44
Zastanów się, jeżeli chcesz się pozbyć lokatorów patyczka i dziurki, najlepiej podrzucić im radio (może być z internetowe) z Eską lub telewizor/plazmę/lcd nastawiony na jakieś śniadanie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 01 Kwietnia 2012, 09:01:01
Teraz ja (Ip.) mam z fotela widok wprost na dziurkę i patyczek (tej budki).
Jest zagadka, ale brzydka.
Czym różni się kanarek od powiedzmy... cyklisty?
Się niczym nie różni.
Wiem, fuj.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 01 Kwietnia 2012, 09:13:54
Ma jedną nóżkę bardziej?

Cezarian, upominam cię, że znęcanie się nad zwierzętami jest w tym kraju karalne.

Jazzski, a może by tak jaką kamerkę internetową zamontować? Co tak sam będziesz się napawał widokami? Puści się streaming do sieci i może nawet dałoby się zarobić na utrzymanie naszego forum rolniczego? Przyjemne z pożytecznym ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 01 Kwietnia 2012, 11:43:04
Nad jakimi zwierzętami? Od kiedy Fasiol to zwierzę?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 01 Kwietnia 2012, 11:49:55
U nasz zima (jak na załączonym) ale w przebłyskach słońca śpiewaki wychodzą na spacer :)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 01 Kwietnia 2012, 11:52:05
U nasz zima, jak na załączonym obrazku:
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 01 Kwietnia 2012, 11:54:55
A w przebłyskach słońca śpiewaki wychodzą na spacer:
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: prima pedadoga w 01 Kwietnia 2012, 12:12:37
U nasz zima, jak na załączonym obrazku:
U mnie nie widać bo śnieg zasłania.

Po raz pierwszy ośmielono mi się dorysować wąsy. Ostatnio robię się coraz mniej podobny do siebie. Może dlatego ostatnie zatrzymanie przez węgierską straż graniczną zakończyło się zdawaniem testów na polskojęzyczność. Tak się wciągnąłem, że musieli mi prawie siłą kartkę zabrać.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 01 Kwietnia 2012, 12:47:07
Nad jakimi zwierzętami? Od kiedy Fasiol to zwierzę?

A to ja nie zrozumiałem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Kwietnia 2012, 15:58:05
A w przebłyskach słońca śpiewaki wychodzą na spacer:

Też mi śpiewak - z zamkniętym dziobem.
Zające przygruntowe śpiewają zza krzaka, a frontman się wypindrza na przodzie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Kwietnia 2012, 16:24:17
Konkurs z nagrodami:
Ile trzeba wykonać czynności, żeby w obecności kolegi zamknąć sześciopak piwa w lodówce?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 01 Kwietnia 2012, 16:44:25
Najpierw trzeba wyprosić kolegę?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Kwietnia 2012, 17:01:26
To nie jest dobra odpowiedź, Kolego.
Trzeba podać liczbę czynności z opisami.
Wiem, że trudne, ale - nagroda...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 01 Kwietnia 2012, 17:06:34
Wiem, że trudne, ale - nagroda...
Szczegóły
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Kwietnia 2012, 17:28:35
Sam jesteś szczegół.
Czyli element.
Mogę zdradzić tylko, że nie mogę zdradzić.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 01 Kwietnia 2012, 18:37:44
Bez szczegółów nie odpowiadamy!
Zresztą, moim zdaniem, nie da się zamknąć sześciu piw w lodówce w obecności kolegi. To nie jest humanitarne! Chyba, że piwa są ciepłe...  Wówczas wytrząsamy lodówkę (żeby nie tracić czasu) i zmieszane tym widokiem, ale broń Boże nie wstrząśnięte puszki*/butelki* odzielamy od matki, bo wtedy szybciej tracą ciepło i wkładamy do lodówki. Ważne, żeby przed zaporgramowaniem temperatury upewnić się, że do nie jest pralka!

* niepotrzebne skreślić.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Kwietnia 2012, 18:46:23
Wiedziałem że spóźnię się z zagadką.
Ziemniakiście przepędzili, a potem sprzedali, a dieńgi prapili.
Teraz nic nie rozwiążecie, mimo Waszej rozpasanej rozwiązłości.

ODPOWIEDŹ

Sześć czynności:
1. Otworzyć lodówkę.
2. rozerwać sześciopak.
3. wypić jedno piwo, dla sprawdzenia, czy chcemy zmagazynować dobre piwo.
4. wypić z kolegą jeszcze po piwie, żeby upewnić się co do rzetelności ekspertyzy piwa i żeby potwierdził ją kolega.
5. spełnić żądanie kolegi, żeby była sprawiedliwość - dać mu teraz do wypicia dwa piwa, a samemu wypić jedno.
6. zamknąć lodówkę żeby zimno nie wyciekało po próżnicy.

Nagrodę wypiję sam i nie powiem, co to było. Najwyżej mogie kapsle pokazać.

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 01 Kwietnia 2012, 18:50:19
Może to Kelt? Albowiem właśnie go popijam...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 01 Kwietnia 2012, 20:10:21
Sam jesteś szczegół.
Czyli element.
Mogę zdradzić tylko, że nie mogę zdradzić.
Szczegóły nagrody było.
To napisał nie wiem kto.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Kwietnia 2012, 20:45:33
Wiem, że szczegóły nagrody było. Ale nie podałem, bo w regulaminie było że szczegółów nagrody nie będzie. Jak ktoś zwycięży, to będzie miał niespodziankę (ufajcie, a będzie Wam nalane).
Lecz nikt nie przystąpił do konkursu i teraz ja muszę sam, bo się przeterminuje.
Za niedogodności serdecznie przepraszamy.

Cezarian - to nie Kelt. A ile Kelt ma mocy?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 01 Kwietnia 2012, 21:07:16
Cezarian - to nie Kelt. A ile Kelt ma mocy?

To trzeba by mu zajrzeć pod kilt... ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 01 Kwietnia 2012, 21:12:33
Tak to chyba można makaron sprawdzać ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Kwietnia 2012, 21:30:39
Ja mu zaglądać nie będę. Styl pisma go zdradzi.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 02 Kwietnia 2012, 00:24:11
Odpowiedziałbym na pytanie Jazzskiego, ale po Kelcie "nie chce mi się wstać" z kanapy.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 02 Kwietnia 2012, 06:30:15
A ile Kelt ma mocy?
Nie wierzę - karpackie supermocne?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 07 Kwietnia 2012, 13:17:24
Wszystkim ludziom dobrej woli i niedobrej woli (są jacyś?)
życzę dobrych i wesołych świąt.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 07 Kwietnia 2012, 19:17:30
Wszystkim ludziom dobrej woli i niedobrej woli (są jacyś?)
życzę dobrych i wesołych świąt.

Tylko bez taki anegdot! ;)
Skoro mowa o anegdotach, to przypomina mi się opowieść znajomego, podobna prawdziwa. Otóż w pewnym małym sądzie w małym mieście pani sędzia ogłasza wyrok w sprawie karnej. Prosi wszystkich o powstanie i ogłasza: "oskarżonego uznaje za winnego popełnienia zarzucanego mu czynu i skazuje go na 4 lata... w tym momencie obecny na sali oskarżony wyrywa się z okrzykiem pod adresem pani sędzi: "ty k*rwo!", ...to znaczy skazuje go na 6 lat pozbawienia wolności, kończy sędzia.
A mówili, że milczenie jest złotem?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 07 Kwietnia 2012, 20:08:35
Wszystkim ludziom dobrej woli i niedobrej woli (są jacyś?)
życzę dobrych i wesołych świąt.
Tylko bez taki anegdot! ;)


Na specjalne życzenie - dla Cezariana
 poważnych i pełnych zastanowienia świąt.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Leon74 w 07 Kwietnia 2012, 21:37:40
(http://amvnews.ru/images/news097/1209734615-Memento-Mori_1.jpg)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 14 Kwietnia 2012, 11:21:01
   Telewizja kłamie. Od rana powtarza informację, że w Wietnamie autobus nie zatrzymał się do kontroli, wobec czego policjant  Nguyen Manh Phan złapał się wycieraczek na przedniej szybie i tak uwieszony przejechał półtora kilometra. Zupełnie ignoruje się kwestię - jak on zdołał prześcignąć ten autobus, żeby się uczepić od przodu. My w Polsce wiemy, że to się robi z pomocą brzozy i sztucznej mgły. Czekam na stosowne oświadczenie prezesa w tej sprawie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Kwietnia 2012, 12:23:58
(https://fbcdn-sphotos-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/543611_361042983947352_292183257499992_1062115_735394728_n.jpg)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 14 Kwietnia 2012, 19:11:56
Po raz kolejny okazuje się, że najważniejsze sprawy załatwia się przy wódce lub Perle.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 15 Kwietnia 2012, 21:44:00
   JAROMI

   Dlaczego polscy artyści, choć mogą zmieniać w swoich nazwaniach „j” na „y” (jak Soyka), nie wszyscy zmieniają? Przez to niektórzy tracą.
   Parę lat temu jeden bajecznie bogaty Rosjanin zapragnął zająć się czymś nowym i wydać u siebie płytę któregoś artysty z krajów rozwijających się. Żeby wybrać jakiegoś, zwrócił się do znajomego, bywałego w świecie biznesmena z Francji. Ten mówi:
- Znasz kraj la Poloń?
- Polsza? Znam.
- Polecam ci wokalistkę An-Mari Żopek.
- Uuuj, nie! Jak by ci to powiedzieć... ten pseudonim - cerkiew się przyczepi.
- To może bluesmen Żaromi.
- Ten Żan Misza Żar - coś tam?
- Nie wiem, jakie ma imiona.
- Ale to brzmi dobrze. Dawaj!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 15 Kwietnia 2012, 22:45:25
Żan Misza Żar to oprócz innych skojarzeń, przypomina mi także Żar Pticę...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 15 Kwietnia 2012, 22:47:11
Ty masz pticę - żar?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 16 Kwietnia 2012, 10:31:22
Ty masz pticę - żar?
Żerną?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 16 Kwietnia 2012, 12:07:40
   JAROMI

   Dlaczego polscy artyści, choć mogą zmieniać w swoich nazwaniach „j” na „y” (jak Soyka), nie wszyscy zmieniają? Przez to niektórzy tracą.
   Parę lat temu jeden bajecznie bogaty Rosjanin zapragnął zająć się czymś nowym i wydać u siebie płytę któregoś artysty z krajów rozwijających się. Żeby wybrać jakiegoś, zwrócił się do znajomego, bywałego w świecie biznesmena z Francji. Ten mówi:
- Znasz kraj la Poloń?
- Polsza? Znam.
- Polecam ci wokalistkę An-Mari Żopek.
- Uuuj, nie! Jak by ci to powiedzieć... ten pseudonim - cerkiew się przyczepi.
- To może bluesmen Żaromi.
- Ten Żan Misza Żar - coś tam?
- Nie wiem, jakie ma imiona.
- Ale to brzmi dobrze. Dawaj!
No ale wydał?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 16 Kwietnia 2012, 16:13:49
   No, pewnie: Jean Michel Jarre w Rassiji.


   Na stronie głównej forum przeczytałem, że nadchodzą urodziny Bartleby. Stosowne życzenia wyrażę wierszykiem.

   Hej, Bartleby!
   Spełń potrzeby.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 16 Kwietnia 2012, 17:12:11
Ale nasze czy własne?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 16 Kwietnia 2012, 17:19:26
Postulata - jubilata.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 16 Kwietnia 2012, 23:00:19
W głowie jubilata
Sto lat się kołata.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 17 Kwietnia 2012, 06:46:42
Kto nie pije
ten dziwny jakiś
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Kwietnia 2012, 15:01:17
Kto nie pije z flachy
Tego piją pachy.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 17 Kwietnia 2012, 15:02:57
Kto z gwinta
ten flinta
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Kwietnia 2012, 16:19:43
Kto sie brzidzi z gwinta
Temu cafnom rynta.

A to rośnie dziś u mnie na balkonie:
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 17 Kwietnia 2012, 16:51:07
Kto pije Warke
ten będzie miał...

A kto pije Lecha
ten dość szybko zdecha
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Kwietnia 2012, 16:59:28
Ale jak kto pije Stronga
Tego ars i vita longa.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 17 Kwietnia 2012, 17:03:53
A to rośnie dziś u mnie na balkonie:
Skalniak na balkonie? Czego to ludzie nie wymyślą...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Kwietnia 2012, 17:26:50
A Tuwim pisał tak (cholera, nie mogę znaleźć tej książki, więc przytaczam z pamięci):
Dobrze, napiję się z tobą, ale pod warunkiem że potem jeszcze się napijemy. Bo jak potem już się nie napijemy, to się nie napiję.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 17 Kwietnia 2012, 17:43:46
Ach, moje lektury z czasów szkolnych...
Napiłem się dziś z tej okazji, że nie było żadnej okazji   %01%
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 17 Kwietnia 2012, 17:54:16
Tylko alkoholik potrzebuje okazji by się napić!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 17 Kwietnia 2012, 18:05:14
Po alkoholu to i skalniak rośnie!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 17 Kwietnia 2012, 20:09:24
   PŁONIE OGNISKO W...

   Były lata, kiedy w Zakopanem roiło się od Węgrów. Na ulicy i w restauracji, czy sklepie, zawsze w zasięgu wzroku (a jeszcze bardziej słuchu) miało się Bratanków z ich charakterystycznym sposobem mówienia długich zdań, nieprzerywanych do ostatniej molekuły powietrza w płucach. Ekspedientki i kelnerki znały po węgiersku nazwy wszystkich liczb i nominałów. Ja, jako dziecko, umiałem już dość wyrazów, żeby kłócić się z nimi o łopatkę i wiaderko, a nawet hulajnogę.
   Moi rodzice mieli zaprzyjaźnioną rodzinę w Budapeszcie. Kochali oni Polskę i Polaków, és vice versa. Istniała praktyka uczenia się od nas, przy tokajach, ludowej piosnki: „Szszszua dzjewe-czka du lase-czka du zjelo-negu aha! itd.”. A my odwzajemnialiśmy się, opanowując ichniejszą: „Ozo syjp, ozo syjp, okineko senekik, oookinekooo, semefekete” (mam słuch i pamiętam). Obie strony nie miały pojęcia, o czym śpiewają, a próby wyjaśnień kończyły się tylko śmiechem i postanowieniem jeszcze lepszego zdrowia dla wszystkich. Kiedy mieli do nas przyjechać kolejny raz, z tej miłości zmusili się najpierw do nauczenia na pamięć utworu pt. „Płonie ognisko w lesie”, żeby nas kompletnie prześcignąć. Do tego celu mieli nagromadzone jakieś tajne zapiski i zapamiętane nutki. Podczas pierwszej uroczystej kolacji kazali wystąpić synkowi - Laslo - który był moim rówieśnikiem i strasznie się wstydził, ale też bardzo chciał się wykazać. Nie dali mu jednak śpiewać samemu; umieli wszyscy, więc wszyscy go w tym triumfie wspomogli. I poszło:

„Nie o gnisko w lesiewiatr smętną piosnkę niesieprzy
Ogniu zaś druży naga wędę rozpoczy naczuj.

Czuj czuwaj czuj, czuj czuwaj ga wędę rozpoczy naprze.

Stańcie się już bawici czas swój marnotra wićniech
Każdy z was się szczerzedo pracy swej zabie rzeczuj.

Czuj czuwaj czuj...”
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 17 Kwietnia 2012, 20:48:40
To po węgiersku było?
Robi wrażenie...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 17 Kwietnia 2012, 23:04:17
Ważne, że czuj i czuwaj po wegiersku i polsku jest tak samo!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 18 Kwietnia 2012, 06:14:17
Ja mogę napisać po serbsko-chorwacku
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 18 Kwietnia 2012, 12:17:08
Ja mogę napisać po serbsko-chorwacku
Czy taki język jeszcze istnieje, czy rozpadł się ok. 1990r?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 18 Kwietnia 2012, 13:01:03
Ja mogę napisać po serbsko-chorwacku
Czy taki język jeszcze istnieje, czy rozpadł się ok. 1990r?
Dlatego mogę
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 18 Kwietnia 2012, 13:09:16
W Galicji widocznie jeszcze takim rozmawiają - po trzech Perłach ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 18 Kwietnia 2012, 13:37:46
W Galicji widocznie jeszcze takim rozmawiają - po trzech Perłach ;)
Wspominają, jak to niejaki Gawrił Principo rzucił w 1918r. do arcyksięcia Ferdynanda kilka przekleństw w języku serbsko-chorwackim, czym doprowadził do zgonu nie tylko nie przywykłą do takiego słownictwa żonę arcyksięcia, ale także samego Franciszka. Podobno do dzisiaj trwa spór, jakie wówczas padły słowa. Spór, który pociągnął sa sobą wiele ofiar, zwłaszcza wśród kufli, butelek i puszek piwa.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 18 Kwietnia 2012, 13:54:36
Piszą po serbsku, a czytają po chorwacku.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Ali w 18 Kwietnia 2012, 14:11:05
W Galicji widocznie jeszcze takim rozmawiają - po trzech Perłach ;)
Wspominają, jak to niejaki Gawrił Principo rzucił w 1918r. do arcyksięcia Ferdynanda kilka przekleństw w języku serbsko-chorwackim, czym doprowadził do zgonu nie tylko nie przywykłą do takiego słownictwa żonę arcyksięcia, ale także samego Franciszka. Podobno do dzisiaj trwa spór, jakie wówczas padły słowa. Spór, który pociągnął sa sobą wiele ofiar, zwłaszcza wśród kufli, butelek i puszek piwa.
No i przypomniał mi się skecz o dowcipie bojowym Monthy Pythona...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 18 Kwietnia 2012, 18:06:42
   A mnie dowcip o dowcipie.
   Facet oskarżony o zabójstwo sąsiada stoi przed sądem. Sędzia każe opowiedzieć o narzędziu zbrodni. Oskarżony tłumaczy, że nawet go niczym nie dotknął, tylko mu opowiedział dowcip, po którym on pękł ze śmiechu. Sędzia nie wierzy, ale z konieczności każe opowiedzieć ten dowcip. Oskarżony ostrzega, że ten dowcip musi być śmiertelnie niebezpieczny dla słuchających. Sąd nie jest pewny, czy jego powaga nie cierpi, ale każe opróżnić salę, zostawiając tylko siebie, oskarżonego i milicjanta do jego pilnowania.
   Cała publiczność podsłuchuje pod drzwiami sali, ale słyszy tylko przyciszony głos, a następnie wielki huk. Wszyscy wpadają do środka i widzą, że sędzia pękł ze śmiechu.
   Milicjant - po miesiącu.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 18 Kwietnia 2012, 19:34:38
U nasz po 2 tygodniach, widać mądrzejsi.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 18 Kwietnia 2012, 20:59:51
U Wasz opowiadają dowcipy prostsze o dwa tygodnie.
(Jeżeli Wasz miesiąc ma cztery)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 18 Kwietnia 2012, 21:15:14
U Wasz opowiadają dowcipy prostsze o dwa tygodnie.
(Jeżeli Wasz miesiąc ma cztery)
A może dowcipy opowiadają szybciej? A może milicjant stał bliżej?
Wpisujcie miasta, w których milicjant zrozumiał dowcip przed jego opowiedzeniem!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 18 Kwietnia 2012, 22:01:10
Radom
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 18 Kwietnia 2012, 22:09:01
Rzeczywiście, podczas wypadków radomskich milicja była na miejscu wcześniej od wypadków.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 18 Kwietnia 2012, 23:00:07
Rzeczywiście, podczas wypadków radomskich milicja była na miejscu wcześniej od wypadków.
Może wzorowała się na warszawskich wypadkach marcowych?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 19 Kwietnia 2012, 08:21:50
Ja przepraszam, ale nie zrozumiałem - ile mi zostało?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 19 Kwietnia 2012, 10:18:20
Ja przepraszam, ale nie zrozumiałem - ile mi zostało?
A jesteś z wypadków marcowych, czy z czerwcowych?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 19 Kwietnia 2012, 10:22:11
czerwcowych - skąd wiesz?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 19 Kwietnia 2012, 11:15:09
Z Radomia.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 20 Kwietnia 2012, 21:47:07
   TAKI KRAJ 

 Jest kraj dżemem i piwem płynący, Zembatylandią zwany. Żywią tam ludzie długo kształceni - sami wesołkowie i kanciarze, czując się jedną rodziną. Języki mają bogate i pokrętne. Posługują się nimi ile wlezie, ale największą każdy ma ambicję - mówić dobrą poszepszyzną.
   Kraina kształtem z grubsza przypomina zgrabne prosektorium - z nieco wyniesioną na południu sekcją podłużnych chłodni i szerokim dostępem do kanalizacji od północy; od zachodu ograniczone  rynną na odpady zakaźne po odrze, czy innych łużycach, a od wschodu graniczące z dziczą sąsiedniej izby przyjęć.
   W państwie utarł się (drogą napaści i podjazdów) podział administracyjny na xięstwa, zwane swojsko wątkami (od wątpliwych uprawnień ich posiadaczy). Jeden magnat może mieć wątków wiele, a inny mało; pozostałych się sekuje poprzez zaczepianie i wykpiwanie, nieraz zmuszając do porzucania wątków, a nawet emigracji.
   Najwięcej wątków dzierży w swoich owłosionych łapach Stephanus. Wielkiej przebiegłości ten mąż knuje usilnie, zwykle chowając się za pozorami zmyślonych niemocy swoich, albo kota, któren jest u niego co najmniej kanclerzem we dworze, doradcą pierwszym i powiernikiem w spiskach. Trzęsą oni wespół południowo-wschodnią rubieżą Zembatylandii, ale macki ich, co ich maja razem ośm, sięgają wszędy.
   Podobnie groźna, a w wątki opływająca jest xiężna Bruxelka; tu, za myląco łagodnym nazwiskiem skrywa się biegły w czarach i astrologii mag w damskiej szacie, nie wahający się wpływać nawet na ruchy sfer niebieskich, sprowadzając wedle humoru - to pomór na bydlęta, już to korki na trakty miejskie. Jej drugie, tajne imię to Karambolia. W przenajoczywistszy sposób ona ci to odpowiada za spektakularne strącenia aeroplanów i zderzenia kolei żelaznych najnowszej doby.
   Dalej wypada wymienić magnata Centauryjana. Pan to wielki i satrapa. Trzyma monopol na wiedzę o zagadnieniach dawnych, z czego wywodzi auctoritate żeby szarogęsić się pośród spraw aktualnych. Pewność swojej siły czerpie z faktu rzekomej osobistej znajomości z niejakim Gonzem - osobistością niejasnej proweniencji, z którą - według gminnego mniemania - zadrzeć jest niebezpiecznie, ale której realnego bytu nie potwierdza żadne szanowane źródło.
   Kolejny, mocno niebezpieczny jest południowo-zachodni watażka ukrywający swe imiona prawdziwe (jeśli jakie ma), a używający jeno krypotonimów, jako to „666” albo „Łeb Majster”. Jednak przezwiska te jako same wielce go zdradzają - lud szemrze że harem on wielki trzyma w kasztelu, z sześciusetsześćdziesięciusześciu branek złożony - a wszystkie złowione w awanturach, na które wyprawia się do krainy Internetydą zwanej. Przydomek zasię - Łeb-majster zdobył, po prostu łby przetrącając tym, co mu na drodze stanęli.
   Więcej jeszcze jest wielmożów i posiadaczy drobniejszych - przez co nie można rozumieć, że gardłujących mniej po sejmach, które w kraju tym, warcholskim, zwołują się po każdym gradobiciu, albo i piwa rozlaniu; takoż i bez zwołania się skrzykują i swarzą, a nieprzyzwoitości same z lubością podnosząc, gęby piwskiem przepłukują, przytupując gęsto. Temu wszystkiemu przygrywać każą kapelom nie - dworskim bynajmniej, a nieokrzesanym i przaśnym - od celtyckich nieochrzczeńców,  po murzyńskie wyjce. Panów tych i panków siła jest i wymienić wszystkich byłby strach - dość przysłuchać się nieprzystojnemu brzmieniu czterech innych nazwisk - według alfabetu wziętych: Ali, Baader Bluesmanniak, Fasiol - zgroza.
   Taki to kraj istnieje - ręczę. Gdyby kto o nim co jeszcze wiedział - niech dopisuje, ku przestrodze.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 20 Kwietnia 2012, 22:07:57
O duchu niejakiego Pedadogusa Waść wiedzy tajemnej jeszcze nie posiadłeś. Ręczę Waści, że drżą przed nim tu wszyscy, zwłaszcza kiedy wyłazi ze swego Columbarium i nuże naganiać bogom ducha winnych obywateli do urn. Wynurza się tu rzadko, ale kiedy się objawia, to nie bez przyczyny i gorze nam wtedy, oj gorze...

A jeszcze Leonidas, co niczym Atlas sklepienie niebieskie, tak on całą tę krainę  na barkach swoich trzyma, tajemne jej skrypta i mechanizma w opiece mając.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 20 Kwietnia 2012, 22:24:57
Szczęściemś Aśćka te niedobory uzupełniła, a inne - co ich wiela - przecie ludzie dobrej woli powstawiają.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 20 Kwietnia 2012, 23:32:17
Zważyć chciałem jeno, że wspomniany przez acana watażka "666" nosi primo voto miano "Zygfryda de Loeve", które to akuratniej niż inne jego przewagi oddaje, a i łbów przetrącanie snadniej wyjaśnia.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Kwietnia 2012, 00:35:05
Szczęściemś Aśćka te niedobory uzupełniła, a inne - co ich wiela - przecie ludzie dobrej woli powstawiają.

Znaczy się - jacyś nietutejsi?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Kwietnia 2012, 10:05:59
watażka "666" nosi primo voto miano "Zygfryda de Loeve"

Przebóg, to i Danusia ze Spychowa pewnie w haremie! Gorze mi, gorze!

Bruxa - to może w ościennym Deutschlandzie jakiego dobrego człowieka szukać?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 21 Kwietnia 2012, 13:48:11
No strach się bać...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 22 Kwietnia 2012, 21:02:44
No strach się bać...
Napędziłeś mi strachu...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 24 Kwietnia 2012, 00:40:21
   DRUT KOLCZASTY

   Za komuny pewna liczebność Węgrów osiedlała się w Polsce. Miałem nawet zaszczyt znać takich dwóch - którzy siebie jednak znać przyjemności nie mieli. Jak to możliwe w mieście liczącym niespełna czterdzieści tys. dusz (no, doliczając Górali obecnych podczas dnia pracy - może drugie tyle)? Wtedy jakoś mnie to nie zastanowiło; może uznałem że ta nacja tak ma. Dopiero po latach zagadka wyjaśniła się samoczynnie.
   Brałem właśnie czynny udział w imprezie zwanej ognisko (w menu: wódka biała, zapitki, kiełbasy na patykach i pieczywo). Jedyna interesująca niewiasta w towarzystwie siedziała daleko, po przeciwnej stronie ognia i dymnej firany. Wypiłem więc w intencji - żeby wiatr zmienił kierunek na korzystniejszy, co natychmiast poskutkowało. Dym zmusił ją do przeniesienia się na moja stronę, a ja zrobiłem jej miejsce obok siebie. Naturalną koleją rzeczy, w końcu zainteresowała się moją kiełbaską. Ponieważ nie zwykłem udostępniać kiełbaski nieznajomym, musiała podać mi swoje nazwisko. Brzmiało: Szilágyi. Przypomniałem sobie że znałem pewnego Jozsefa - Węgra o tym nazwisku - to on - odpowiedziała - mój były mąż. Całkiem miły człowiek, ale musiałam się z nim rozwieść. Kochał inną. Zostało mi węgierskie nazwisko.
    Tak wyszło że na kilka lat przed rozwodem brali ze sobą ślub. Ale jeszcze wcześniej jego rodzina uparła się, żeby ślub był na Węgrzech. Młodzi byli bez kasy i stawiać im na swoim, byłoby nietaktem. Ustalono że on pojedzie tam w czerwcu i wszystko przygotuje, a ona w sierpniu weźmie tylko tygodniowy urlop i stawi się już na same ceremonie - z osobistym poznaniem rodziców włącznie. Podczas pozostałych dwóch ostatnich miesięcy panieństwa prowadziła się nienagannie, myśląc tylko o ukochanym. Ale właśnie wtedy poznała innego asymilowanego w Polsce Węgra - Denesza. Był ci on jeszcze cudniejszej, węgierskiej urody i jeszcze bardziej uroczo zniekształcał polską składnię zdaniową, przeto budził w niej pełnię zaufania. Nie można się jej dziwić że poszła na jego propozycję iż wyuczy on ją po węgiersku kilku użytecznych zdań, którymi zaskoczy i urzeknie swoją nowa rodzinę.
   I wyuczył. Przyłożył się do tego z sercem. W ogóle Denes był to człowiek nietuzinkowy - dzisiaj ten typ osobowości modnie jest określać skrótem ADHD. Wtedy uchodził, zwyczajnie, za osobnika energicznego, społecznika, którego wszędzie pełno. Nie znając polskich realiów tak dobrze jak my - działał z równa aktywnością w socjalistycznej organizacji młodzieżowej, jak w kołach przykościelnych, wszędzie pozwalając się wybierać do gremiów przewodzących. Złoty chłop, generalnie.
   Pani (jeszcze nie) Szilágyi zawitała do Peczu, i będąc przez narzeczonego uroczyście prezentowaną swojej przyszłej teściowej, wygłosiła tekst, który po polsku brzmiałby tak...
No, nie. Tego nie wypada prezentować, nawet tutaj. Szlagwortem tej przemowy było życzenie, żeby - eufemizując - organy rodne tej matrony pokryły się drutem kolczastym, o który następnie pokaleczą się liczni... może wystarczy. Efekt był niezapomniany. Na nic zdały się późniejsze tłumaczenia Jozsefa że narzeczona nie znała i nadal nie zna treści wykonanego przez siebie monologu; że padła ofiarą niebywałego oszustwa, itp. Siła odpowiednio dobranych wyrazów była tak wielka że uniemożliwiła rodzicom uznanie ich za niebyłe, skoro ktoś je sformułował. Ten kraj, z którego przybyły, nigdy nie będzie zaszczycony wizytą, a przedstawicielka jego jest od natychmiast non grata w Panonii.
   Mariaż jednak zawarto, ale u nas, za to bez nieporozumień, bo Józek język polski opanował dobrze. W połowie trwania małżeństwa wydało się że mąż regularnie dostaje na adres pracy jakieś listy z Węgier. Ona najpierw to lekceważyła, bo myślała że są od mamusi. Kiedy jednak matki zabrakło na świecie, a listy, bodaj, się zagęściły, zaczęła niepotrzebnie dociekać i doskrobała się wyrazów prawdziwego uczucia. Niestety, nie do siebie. Ale węgierskiego nadal nie znała, więc kto jej te pisma przetłumaczył? No, kto?
   Panowie - bohaterowie tej historii zwykle omijali się szerokim łukiem, znali się więc. Ale ja prawdę (jak zwykle) napisałem na wstępie: znać się przyjemności nie mieli.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 25 Kwietnia 2012, 13:21:01
Oto co zostaje wyciśniete z przyjaźni skrępowanej drutem kolczastym.
Informuję, że nie zdaję sobie sprawy ze znaczenia zdania, które powyżej napisałem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 25 Kwietnia 2012, 13:59:35
Jakoś niektóre elementy niespójnymi mi się wydawaja...
Choć opowiastka czemu nie, brakło jednak pointy - cóż się mianowicie - co działo po konsumpcji kiełbasek?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 25 Kwietnia 2012, 14:16:40
Jakoś niektóre elementy niespójnymi mi się wydawaja...
Choć opowiastka czemu nie, brakło jednak pointy - cóż się mianowicie - co działo po konsumpcji kiełbasek?
A fe kursant Stefan - to są sprawy co najmniej osobiste.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 25 Kwietnia 2012, 14:51:25
Jakoś niektóre elementy niespójnymi mi się wydawaja...
Choć opowiastka czemu nie, brakło jednak pointy - cóż się mianowicie - co działo po konsumpcji kiełbasek?
A fe kursant Stefan - to są sprawy co najmniej osobiste.
No i o to chodzi!!!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 25 Kwietnia 2012, 15:01:47
Jakoś niektóre elementy niespójnymi mi się wydawaja...
Choć opowiastka czemu nie, brakło jednak pointy - cóż się mianowicie - co działo po konsumpcji kiełbasek?
A fe kursant Stefan - to są sprawy co najmniej osobiste.
No i o to chodzi!!!
A nic właśnie! Chodzi o to, żebyśmy zdrowi byli! I mogli pić.
Choroba, nie wiem, czy nie odbiegliśmy nieco od intencji Jazzskiego dotyczących ostatniej opowieści. Ta była o jedzeniu, a my tu znowu zaczynamy o piciu...Jednak bez picia człowiek krócej wytrzyma, niż bez jedzenia, dlatego prawdziwa sztuka, to się napić, a nie najeść.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 25 Kwietnia 2012, 15:48:59
Zadowolić opojów - a dobrych - żadna ilość nie zdoła.
Co do kiełbasek - sam pan wisz jak się to kończy. Chyba że zacznie lać.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 25 Kwietnia 2012, 23:14:01
   Onegdaj, spałem jeszcze głęboko, kiedy zadzwonił telefon i rozszczebiotał się tak:
- Kochanie, jesteś jeszcze? To cudownie. Strasznie się rozpadało, a ja zupełnie nie wzięłam parasolki. Będziesz w Śródmieściu? To cudownie! Jakbyś mógł podrzucić mi do pracy parasolkę, wiesz - taka czerwona - w przedpokoju, na wieszaczku, albo jakakolwiek inna. Dziękuję. Wiesz co. Bardzo. Bardzo!
W przedpokoju nie znalazłem żadnej czerwonej parasolki, ani nawet cyklamenowej w kropki bordo, więc zabrałem mój czarny parasol i podrzuciłem do Śródmieścia. Zastałem pusty pokój, a że śpieszyło mi się - powiesiłem parasol na oparciu krzesła i wyszedłem. Zadzwonił telefon i nuże mi dziękować:
- Och, cudowny jesteś, że podrzuciłeś mi parasolkę! Właśnie musiałam wyskoczyć i bez niej, to ja nie wiem, co by było! Odwiozę ci ją na pewno, nigdzie nie posieję. Pa!
Wieczorem mój parasol był z powrotem w przedpokoju. Żadnych śladów siania.
   Ludzie są, jacy są. I nie ma potrzeby ich zmieniać. Dopóki odnoszą parasol.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 25 Kwietnia 2012, 23:16:19
Żeby tak potrafili remont w domu zrobić. Może być w Śródmieściu.
Żadnych śladów siania - czyli raczej pani nie była rolnikiem - czką?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 26 Kwietnia 2012, 06:39:48
Bez sensu ta anegdota...
Chyba że ma ukryte dno (w postaci kiełbasek), ale to ja nie zrozumiałam, prawda?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 26 Kwietnia 2012, 07:41:55
To ja chyba nie zrozumiałem... a chociaż padało?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 26 Kwietnia 2012, 08:43:58
A o czym ja napisałem? Bo u mnie wszystko rozmazane.
Ale jest jeszcze wcześnie. Później przeczytam - jak rany! Tyle rabanu, i...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 26 Kwietnia 2012, 13:24:36
Może u kogoś pada i ma rozmazany monitor? Proponuję siadać do komputera z parasolem, wtedy monitor mniej sie rozmazuje.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 26 Kwietnia 2012, 16:26:43
Dzień dobry. Aha - więc anegdota była o telefonach, raczej. Teraz tyle w nich wdzięku.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 26 Kwietnia 2012, 21:38:33
A mnie się wydawało, ze o parasolach. Tyle w nich podtekstu... ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 26 Kwietnia 2012, 23:08:54
A mnie się wydawało, ze o parasolach. Tyle w nich podtekstu... ::)
Łatwiej naładować telefon, niż parasol - tak bez związku ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 27 Kwietnia 2012, 06:58:37
Telefony są teraz wielofunkcyjne...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 27 Kwietnia 2012, 07:28:21
No. Z mojego to nawet zadzwonić do kogoś można, aczkolwiek ta funkcja nie jest jakoś nachalnie promowana.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 27 Kwietnia 2012, 07:48:06
A na mój to zdjęcia przychodzą nawet w czasie deszczu! Jakby tego było mało, to jakaś nawigacja koniecznie chce mnie pokierować do najbliższego sklepu z parasolami ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 27 Kwietnia 2012, 10:19:27
A ja mam cegłę - to i obronić się da ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 27 Kwietnia 2012, 23:04:43
Chyba Stefka telefon wygrywa. Im większy telefon, tym łatwiej mu pełnić funkcję parasola, choć podobnie jak funkcja, o której mówi Mela, ta także nie jest zbyt promowana.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 28 Kwietnia 2012, 09:46:02
Telefony, jak sama nazwa wskazuje, przede wszystkim powinny być duże. W gwarze góralskiej (gdzie, jak wiadomo, nafobficiej zachowały się elementy staropolszczyzny) "tele" oznacza "tak wielkie". Człon "fon" wypada skojarzyć z "fontaziem" (frędzel przy czapce).
W ogóle, prawdziwy badacz od razu dostrzegłby pokrewieństwo Iphone'a z ciupagą, a - ciupagi z parasolem, to już każde dziecko.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 28 Kwietnia 2012, 10:11:31
to już każde dziecko.
No tak, ale tu zaglądają dorośli... :P
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 28 Kwietnia 2012, 10:58:29
Konkurencja Docentowi Słodzikowi rośnie ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 28 Kwietnia 2012, 10:58:53
Ipod - to także od ciupagi.
A tablet najprawdopodbniej od taboreta vel zydla?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 28 Kwietnia 2012, 11:09:12
Zastanawiam się - czy ten telefon z anegdoty to była czubaszkowa pomyłka?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 28 Kwietnia 2012, 12:18:22
Cała anegdota była pomyłką. Okrutnie roztargniony jestem. Zamierzałem napisać o rakiecie relacji Ziemia - Mars. Zaczęło się od telefonu konstruktora Trurla, który dzwonił, żeby zapytać jaką farbą pociągnąć lądownik. Ale telefon w znanej sprawie parasola przebił się po łączach jako pierwszy i wszystko zagłuszył. Ja zgłupiałem, a niedaleko mi było, więc ręka napisała o tym, co było w pamięci podręcznej, jak to ręka.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 28 Kwietnia 2012, 14:34:19
A to cię nie tłumaczy :)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 28 Kwietnia 2012, 15:08:04
Ręka nie tłumaczy?
To trzeba tłumacza co wytłumaczy. I zaręczy rękojmią.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 28 Kwietnia 2012, 18:31:57
Ręka nie tłumaczy?
To trzeba tłumacza co wytłumaczy. I zaręczy rękojmią.
Nigdy nie wiem, kto ma rację Trul, czy Klapaucjusz? Jedno jest pewne, jak Trul dzwonił, to Klapaucjusz oddzwoni i na odwrót.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 28 Kwietnia 2012, 18:47:18
   Miałem małego syna, więc kupiłem mu kolejkę PIKO TT, a następnie - korzystając, żem sam w domu, a  mały w szkole - rozłożyłem wszystko na podłodze w jego pokoju, żeby zmontować i pobawić się, zanim wróci i wszystko mi zabierze. A te tory - tu skrzywione, tam niepasujące, i kabelków trzeba się tyle ponaprzykręcać, słowem: kucaj człecze i zginaj się - wreszcie wycisnął się ze mnie bąk, a niemały, dorosły - rzekłbyś.
   I w tym samym momencie z hukiem otwarły się drzwi wejściowe i wpadł nimi chłopiec - nie mój - koleżanki żony, za nim obie panie. Chłopiec krzyknął:
- O! Kolejka!
I wskoczył pomiędzy tory. Następnie, nie tracąc radości dodał:
- Co to za smród?
Jego mama, stojąc w drzwiach:
- Dawidku, nie mówi się „smród”, tylko „niemiły zapach”. Na to chłopiec:
- Co to za niemiły zapach smrodu?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 28 Kwietnia 2012, 22:22:34
No po prostu co tak charakterystycznie śmierdzi...
Ech Piko...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 29 Kwietnia 2012, 13:18:24
No po prostu co tak charakterystycznie śmierdzi...
Ech Piko...
Raczej co tak charakterystycznie pachnie? Jak dyplomacja to dyplomacja.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 30 Kwietnia 2012, 17:45:15
Dzisiaj obchodzi się Światowy Dzień Jazzu.
Czyli, właśnie wypada okrągła (jaka się już nie powtórzy) rocznica ustanowienia tej świeckiej tradycji, które miało miejsce - jak raz - tego samego dnia, zeszłego roku.
Z tej okazji Wszystkich głęboko pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.
Jazzski.

Edit:
Największą damą jazzu jest, nieustająco, Ella Fitzgerald, zwana też Fitzgeraldová, albo Ficdżierałd. Kto by zaś twierdził inaczej, ten wyzwany jest do walki na dowolny instrument uderzany, szarpany, albo świstany. Może być na ubitej (nawet po metalowcach) scenie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 30 Kwietnia 2012, 18:05:37
Dziękuję za źyczenia w imieniu społeczeństwa. Czy wybór akurat tego dnia ma jakiś podtekst?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 30 Kwietnia 2012, 18:26:14
Nic mi o tym nie wiadomo. Polski jazzman pewnie powie, że każdy dzień jest jazzowy i robienie Dnia Jazzu ma tyle samo sensu, co ustanawianie dnia wszystkich, albo połowy wszystkich (8 marca).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 01 Maja 2012, 14:17:13
A Dzień Bluesa jest z podtekstem :)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Maja 2012, 14:30:30
Polski Dzień Bluesa - urodziny B.B. Kinga.
A jest światowy?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 01 Maja 2012, 16:16:20
A może światowy dzień jazzu został ustanowiony na cześć wytworzenia pierwszej trąbki? Nie ma przecież jazzu bez trąbki, co potwierdzi każdy kawalerzysta. ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Leon74 w 01 Maja 2012, 16:42:44
A może światowy dzień jazzu został ustanowiony na cześć wytworzenia pierwszej trąbki? Nie ma przecież jazzu bez trąbki, co potwierdzi każdy kawalerzysta. ;)

Albo na cześć wytworzenia pierwszego jazzmana, przeciecież nie ma jazzu bez jazzmanów, co potwierdzi każdy posiadacz rumuńskiego elektrycznego mieszadła do herbaty.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 01 Maja 2012, 17:36:16
Taktownie zmilczę.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 02 Maja 2012, 07:10:33
Czemu mieszają jazz z bluesem?
Wspólny korzeń to nie wszystko...
BB King to jedno, a M. Davis to drugie.
Że o Herbie Hancock'u nie wspomnę.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 02 Maja 2012, 10:53:55
A czemu na Chmielnej gazu nie ma w związku z pogłębianiem Mostu Poniatowskiego?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Leon74 w 02 Maja 2012, 14:23:06
A czemu na Chmielnej gazu nie ma w związku z pogłębianiem Mostu Poniatowskiego?

Jest, ale podchmielony, więc biegnie w drugą stronę.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 02 Maja 2012, 14:35:13
Podchmielony?
Hm, teraz juz mogie...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 04 Maja 2012, 23:40:54
MOCZ CHARAKTEREM

   W roku 2007 (w tym okresie uważałem za potrzebne pisać na stronę „jazzski.com” codzienny felieton), przyszedł taki wieczór, kiedy tematu mi zabrakło. Zaskoczony, sięgnąłem w głąb głowy, a tam - głąb. Przestraszyłem się i wybiegłem z domu. Rozglądam się - nigdzie ani cienia tematu. Powędrowałem w stronę najjaśniejszej plamy światła i znalazłem się przed witryną sklepu z alkoholami. Za szybą, najmocniej świeciła złotawa puszka piwa Tatra z hasłem „Moc z charakterem”. Na myśl o piwie przenikliwość mojego umysłu wzrosła o 7,0 procent i to pozwoliło dostrzec, że „z” w haśle jest położone tak, że nie wiadomo, czy czytać je jako połączone z wyrazem „moc”, czy osobno. Miałem temat. Kupiłem cztery inne piwa i wróciłem do domu. Oprócz napisania tekstu, o zastosowaniach moczu chyba, narysowałem rysunek:
(http://www.fileden.com/files/2008/11/8/2178328/tatar.jpg)
   Ja wierzyłem, że moje felietony mają moc oddziałującą na rzeczywistość krajową (każdy piszący powinien), ale dla własnego komfortu wolałem tego nie sprawdzać. Nie pijam piwa Tatra, ani Harnaś, ani żaden inny Góral, bo wiem, że najpierw musi być dobre piwo, żeby zdobyło dobrą markę. A jak się całą parę daje w nową markę, a potem do niej dorabia piwo, to, to nie może być dobre piwo. Piwo. Jakie dobre słowo.
   Aż tu nagle dzisiaj wzrok mój pada w sklepie na znane mi piwo - co to pamiętam, że kiedyś o nim pisałem i jaki napis widzę?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 05 Maja 2012, 08:42:02
„jazzski.com”
A dlaczemu ja nie mam strony?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 05 Maja 2012, 13:45:39
Nie ma "Stefan.com"?
Skandaliczne czasy.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Baader w 08 Maja 2012, 08:28:45
Mnie zawsze niepokoił napis WARZONE na piwie lub "piwie". Nie wiem czemu ale się mi to czytało najpierw jako Strefa Wojny. Oczywiście to efekt pewnego, co musze z zażenowaniem przyznać, wypaczenia umysłu specyficznymi lekturami i filmami. Kartkuję ci ja raz po korekcie a przed puszczeniem do druku w pewnej firmie katalog wycieczek szkolnych i miga mi "Krwawa wigilia". Że co proszę? Ostrożne przewinięcie kartek wstecz - aaaa, spokooojnie: "Klasowa...". Ciekawe też, że nie tylko psy się upodabniają do właścicieli, ale też słowniki w telefonach. Wpisuję słowo "ustalicie" a telefon (Samsung Monte) podsuwa "trucicieli". Wpisuję "oczywiście" a telefon - "naziści"...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 08 Maja 2012, 08:33:40
A to ja też tak mam.
Wpisuje pin - a w maszynie - brak środków na koncie.
Wpisuje inny  - a tam tak samo.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 09 Maja 2012, 12:29:20
miga mi "Krwawa wigilia". Że co proszę? Ostrożne przewinięcie kartek wstecz - aaaa, spokooojnie: "Klasowa...".

A ja - zbiegam sobie schodami w jednym urzędzie i na zakręcie na jednym z pięter miga mi napis na drzwiach - wydrukowany wołami, w koszulce przyklejony: STARE BABCIE.
Z każdym następnym stopniem narastał we mnie konflikt oburzenia z niedowierzaniem. Postanowiłem wrócić i przeczytać to jeszcze raz. Zanim jednak dotarłem na miejsce, ktoś zdążył podmienić napisy. Teraz było: STARE BABICE.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 09 Maja 2012, 13:03:21
Nie zauważyłem różnicy. Była jakaś?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Ali w 09 Maja 2012, 13:28:13
Ja prawie zaliczyłem inną wpadkę.
Pisałem sms do koleżanki, ówcześnie "świeżej" wdowy, która dla ochłonięcia "po wszystkim" wybrała się na krótki odpoczynek nad morze. Miała wybrać się na rejs statkiem, więc dla zagajenia pytam się w sms: "Jak tam rejs? Udany?" Pisałem szybko i wciskając klawisz wysyłania kątem oka zauważyłem, że mój sms prawie został wysłany w podpowiedziaanej przez słownik komórki postaci: "Jak tam seks? Udany?"
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 09 Maja 2012, 13:40:34
A ja - zbiegam sobie schodami w jednym urzędzie i na zakręcie na jednym z pięter miga mi napis na drzwiach - wydrukowany wołami, w koszulce przyklejony: STARE BABCIE.
Z każdym następnym stopniem narastał we mnie konflikt oburzenia z niedowierzaniem. Postanowiłem wrócić i przeczytać to jeszcze raz. Zanim jednak dotarłem na miejsce, ktoś zdążył podmienić napisy. Teraz było: STARE BABICE.
Pod górkę inaczej się czyta ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 09 Maja 2012, 22:57:43
A ja - zbiegam sobie schodami w jednym urzędzie i na zakręcie na jednym z pięter miga mi napis na drzwiach - wydrukowany wołami, w koszulce przyklejony: STARE BABCIE.
Z każdym następnym stopniem narastał we mnie konflikt oburzenia z niedowierzaniem. Postanowiłem wrócić i przeczytać to jeszcze raz. Zanim jednak dotarłem na miejsce, ktoś zdążył podmienić napisy. Teraz było: STARE BABICE.
Pod górkę inaczej się czyta ;)
A może tu chodzi o tę poprawę działania urzędów, o której tak zapewniał premier (dowolny premier). Po prostu Jazzski przeczytał dobrze, tyle, że zanim wrócił, napis został zmienniony.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 10 Maja 2012, 03:29:45
Ja prawie zaliczyłem inną wpadkę. (...) zauważyłem, że mój sms prawie został wysłany w podpowiedziaanej przez słownik komórki postaci: "Jak tam seks? Udany?"
Rozwaliłeś telefon? - kupię na części - Bracka 13 w oficynie (niemowa wytłumaczy).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 10 Maja 2012, 06:18:30
Bracka 13
Pada?
BTW - bywam w Krakowie, mogie zajrzeć...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 10 Maja 2012, 13:02:52
ZADANIE DLA ŚCISŁYCH 

  W chwili, kiedy to piszę, ulicami pięknego Krakowa przeciska się pojazd z ważącym 240 ton cyklotronem dla Instytutu Fizyki Jądrowej, który szczyci się tym, że kiedyś pracował w nim mój starszy brat.* Dzięki temu agregatowi będzie możliwe wnikanie wiązką protonową w ciało posiadaczów guza nowotworowego i unicestwianie go. Instytut - ustami rzecznika swego - cieszy się, mówiąc:
   Do tej pory posiadaliśmy cyklotron sięgający na głębokość 3 cm., co umożliwiało operację np. czerniaka gałki ocznej. Obecnie będziemy mogli operować na głębokości 30 cm., inaczej mówiąc - w dowolnej części ciała pacjenta.
    W chwili, kiedy to mówi, ulicami bogatych Katowic przeciska się pojazd z ważącym 240 kg. strongmanem (po zakończeniu kariery; obecnie występującym jako heavyman), który posiada guz w środku okrągłego miejsca o obwodzie 219,8 cm. Oblicz, o ile chybi wiązka protonów, jeżeli zostanie on poddany terapii w I.F.J. w Krakowie.

* sprostowanie: to brat szczyci się tym, ze pracował w I.F.J.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 10 Maja 2012, 13:08:34
To z tegorocznej matury?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 10 Maja 2012, 13:17:28
Oko?
Laser?
Gałka?
fuj!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 10 Maja 2012, 13:21:17
Dla klas biologiczno-fizycznych :D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 10 Maja 2012, 13:47:34
Obliczać, nie wykręcać kota (bo się nie wykręca)!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 10 Maja 2012, 14:42:24
Obliczać, nie wykręcać kota (bo się nie wykręca)!
o 74 nm
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 10 Maja 2012, 14:59:44
mi wyszło 6, ale mi się wszystko kojarzy o tej porze z perłą ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 10 Maja 2012, 20:32:59
Uważam, że pytanie jest tendencyjnie podchwytliwe. Przecież taki strongman nigdzie nie ma obwodu równomiernego. Innymi słowy wykorzystujemy cienizny w obwodzie i trzask prask i po wszystkim. Zawsze także można zrobić błąd w sztuce i trzask prask...

Co zaś do skojarzeniowych przeinaczeń napisów, to właśnie przeczytałem pozycję w programie TVP jako "Larwy szczęścia". Czy słusznie, nie wiem, bo nigdy nie widziałem nawet fragmentu Barw szczęścia, które nieopatrznie przekręciłem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 10 Maja 2012, 20:47:38
Przecież taki strongman nigdzie nie ma obwodu równomiernego.

Czytaj uchem, a nie brzuchem.  Obecnie już tylko heavyman.

Larwy szczęścia? Szczęśliwego entomologa coś musiało uszczęśliwić. Taka larwa coś w sobie - ma.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 10 Maja 2012, 20:53:10
Heavyman tym się najprawdopodobniej różni od strongmana, żę obwód ma równoramienny, równomiernego?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: bukwa pedadoga w 10 Maja 2012, 21:37:05
(...) a telefon (Samsung Monte) podsuwa "trucicieli". Wpisuję "oczywiście" a telefon - "naziści"...

Ja za pierwszym razem przeczytałem "Samsung Morte".
I to by nawet sporo wyjaśniało.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 11 Maja 2012, 20:09:35
A propos "morte", dzisiaj byłem na pogrzebie (nota bene bardzo udanym). Kolega, który w imieniu całej grupy zorganizował i trzymał wieniec otrzymał komplement: Artur bardzo do twarzy ci z tym wieńcem. Komentarz, iż wieniec nie wyglada na ostateczność pogrzebową spotkał się z czyjąś ripostą, że kolega Artur także jeszcze nie wyglada na ostatecznie pogrzebanego.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 11 Maja 2012, 20:22:02
Wg tradycji, powinien z zamkniętymi oczyma rzucić wieniec za siebie. Kto pierwszy złapie - temu dobra wróżba rychłego zastykspójścia.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 12 Maja 2012, 09:03:55
Nie idźcie tę drogą!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 12 Maja 2012, 09:19:36
I kto to mówi?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 12 Maja 2012, 15:38:12
I kto to mówi?
Jedynka niezła, reszta kiepska.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 12 Maja 2012, 18:16:25
Jak wieniec odpowiednio ciężki, to przepowiednie może się spełnić na miejscu.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Baader w 12 Maja 2012, 19:59:52
Ja bym raczej stawiał na rzut czaszką i jej łapanie. Jakoś tak bardziej klasycznie...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 12 Maja 2012, 22:02:00
Działo się co nieco i podczas mszy. W pewnym momencie wyglądało na to, że ksiądz zebrał na tyle dużą kwotę na "ofiarę", że wraca i będzie zbierał jeszcze raz. Trzeba oddać uczestnkom uroczystości (żywym i zamrłemu), że wytrzymali najgorszy moment z godnością.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 13 Maja 2012, 21:50:37
   CACUSZKO

   Człowiek kulturalny jest istotą współczującą. Lecz są dramaty gdzie dobro w starciu ze złem tak się zapomni, że nie wiadomo, kogo bardziej żałować.

   Trwała jeszcze komuna. W Zakopiańskim Klubie MPiK, przy tzw. dolnej czytelni działał barek kawowy. Od kiedy zaczęła go prowadzić młoda blondynka o niecodziennej urodzie, stoliki do czytania i wysokie stołki przy barze zapełniły się nową, liczniejszą publicznością. Wiem, bo widziałem. Widziałem, bo dowodziłem księgarnią obok - z widokiem na barmankę i jej gości. Przy kolejnej kawie zamówionej w tym barze, zostałem obdarzony zaufaniem i wtajemniczony: gwiazda baru wzbogaciła serwowany asortyment. Oprócz dotychczasowej, szacownej kawy z papieroskiem i ciasteczek, można było, przy lekturze, pokrzepić się wódeczką. Trunek był podawany spod lady - najczęściej jako dodatkowy składnik soku z czarnej porzeczki - i fundowany (sic!) przez bar. Czytelnictwo prasy międzynarodowej na tym poziomie budynku gwałtownie wzrosło. Od dawna wiadomo było, że ludzie oczytani, naczytawszy się różnych niefiltrowanych treści, już od rana kieliszka łakną, a procenty skutkują tak - że jeszcze bardziej czytać się chce. Na przybarkowych hockerach przysiadały koleżaneczki barmanki. Było estetyczniej. Kultura wzrastała.
   Zagadkowa strategia baru wyglądała na dokładanie do interesu. Później okaże się, że główny dochód pochodził z zyskownej sprzedaży deficytowych papierosów. Niestety, przedsiębiorczyni - ofiarnie przepijając do klienteli - słaniała się na nogach z przepracowania. W tych warunkach musiała zarzucić prowadzenie wewnętrznej księgowości. W końcu nie miała pojęcia, jaki jest bilans pieniędzy prywatnych i służbowych - ostatecznie wszystko trzymając w jednej kasie. Nagły remanent wykazał znaczącą superatę, czyli - klęska. Ale powróćmy do czasu prosperity.
   Było lato. Do barku zaczęła uczęszczać śliczna dziewczyna świeżuchnej urody. Nosiła krótkie, białe sukienki w subtelne kwiatki, na szeleczkach. Jej nieśmiały wdzięk osłabiał mężczyzn i kobiety. Czytelnicy przy stolikach nie mogli utrzymać wzroku na wydawnictwach - ten bowiem uciekał ku barowym stołkom, na jednym z których spoczywała zgrabna pupka; poniżej zwisały apetyczne nóżki, a z nich jedna zwykle dyndała boso, bo pantofelek się zahaczał o podpórkę i zzuwał. Ten widok i powodowany przezeń efekt socjologiczny, podnosiły bez wątpienia rangę całej instytucji.
   Wtedy, nagle, bez sensownego wytłumaczenia, do baru tego przyszło dwóch młodych milicjantów i zamówiło kawę. Szok był powszechny. Bywalcy szeptali, popatrując co rusz, ukradkiem. Zmienił się klimat. Jak by ktoś muzykę zgasił. Na domiar niesmaku chłopcy w niebieskich mundurkach zaczęli swobodnie rozmawiać i uśmiechać się do barmanki; doszło także do pożądliwego zerkania na „nasze bosostope Cacuszko” - oczywista profanacja. Niestety, kłopoty dopiero miały się zacząć: panowie przyszli powtórnie, a potem zadomowili się. Gorzej - zagadywali do „Cacuszka” i ono podjęło rozmowę. Jeszcze gorzej: nasze niewinne dziewczątko stopniowo dawało się wciągać we flirt! To był cios w nasze kulturalne serce.
   Przypomnę młodszym - co to była milicja. Zbrojna w władzę bezpośrednią nad obywatelem brudna ręka opresyjnego systemu. Mieć w rodzinie milicjanta - oznaczało wstyd i wytykanie palcami. Według popularnego przekonania, do milicji szedł tylko człek podły, lub tępy. Żaden z moich znajomych nie miał znajomego, który skoligacony byłby z milicjantem - mogłem mieć wrażenie. Oczywiście, pod koniec komuny kondycja moralna milicji była już diametralnie różna od dawnej, ale ostracyzm, mocą rozpędu, obowiązywał.
   Około września pogoda była ponura. W MPiKu ziało pustką. Stałem w drzwiach swojej księgarni i spoglądałem na wyludniony barek z myślą o drugiej kawie. Przyszedł jakiś facet w szarej marynarce i rozmawiał z barmanką. Odeszli od baru i usiedli przy stoliku, rozprawiając cicho. Na twarzy kobiety rysował się wyraz zatroskania. Zaraz po tej rozmowie przybiegła do mnie:
- Wiesz, kto to był?
- Nie.
- Milicjant.
- I czego chciał?
- Pamiętasz, w lipcu przychodziła tu taka dziewczyna, którą nazywaliście „Cacuszko”.
- Jasne, że pamiętam.
- I dwóch milicjantów, pamiętasz?
- Nie - takich na niebiesko ubranych? - to nie pamiętam.
- No właśnie. Ona ich obu, po kolei, zaraziła chorobą weneryczną.
- Ładne kwiatki! Tacy jeszcze młodzi byli!
- No co ty! Przecież oni żyją!
- A, to łajdaki. A ona?
- No, ten jeden, co tu był, to jej właśnie szuka, bo chciałby się ożenić.

   I komu teraz współczuć?


p.s.
Tylko nie odpowiadajcie, że Stefanowi - poza tym .
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Ali w 14 Maja 2012, 06:28:00
Nie trzeba odpowiadać, że Stefanowi. To się rozumie samo przez się...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Maja 2012, 07:33:06
A nie rozumiem?
I czemu superata jest zła?
Manko jest be, z superatą idzie sobie poradzić
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 14 Maja 2012, 07:40:05
widać, że nie byłeś nigdy księgowym...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Maja 2012, 07:44:12
widać, że nie byłeś nigdy księgowym...
Ona też nie
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 14 Maja 2012, 08:00:21
Obyś nie skończył, jak ta barmaneczka ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 14 Maja 2012, 08:05:42
Manko to jest problem.
Superata to jest klęska.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Maja 2012, 08:26:21
A superata mank?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 14 Maja 2012, 08:42:50
wtedy to juz na pewno trzeba komuś manto spuścić ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 14 Maja 2012, 08:57:44
Dziękuję.
Drugim dnem (Stefan) była wyższość Świąt Manka nad Świętami Superaty, a trzecim - że lepiej być pięknym i bogatym, niż pić wódkę z sokiem czarnoporzeczkowym.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Maja 2012, 09:28:48
Dziękuję.
Drugim dnem (Stefan) była wyższość Świąt Manka nad Świętami Superaty, a trzecim - że lepiej być pięknym i bogatym, niż pić wódkę z sokiem czarnoporzeczkowym.
A to ja nie zrozumiałam, prawda?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 14 Maja 2012, 09:34:23
Chodźmy na wódkę.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Maja 2012, 09:48:12
Chodźmy na wódkę.
A może być whisky?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 14 Maja 2012, 16:30:09
   p.s.
Tylko nie odpowiadajcie, że Stefanowi - poza tym .
Lepiej zapytajmy Stefana, jak się wyleczył z choroby? Jeżeli za pomocą whisky (whiskey) to może i ja zaryzykuję kurację?
Fasiol leczyłby się karmi z wiadomym skutkiem - zarażone wszystkie Psy w okolicy.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 14 Maja 2012, 18:29:48
Fasiol leczyłby się karmi z wiadomym skutkiem - zarażone wszystkie Psy w okolicy.

Dlaczemu psy z dużej litery?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 15 Maja 2012, 06:18:39
Fasiol leczyłby się karmi z wiadomym skutkiem - zarażone wszystkie Psy w okolicy.

Dlaczemu psy z dużej litery?
Bo koty z małej
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 15 Maja 2012, 12:12:39
Fasiol leczyłby się karmi z wiadomym skutkiem - zarażone wszystkie Psy w okolicy.

Dlaczemu psy z dużej litery?
Bo koty z małej

A to w porządku.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 15 Maja 2012, 12:45:17
"Czy to jest Kota 7?" byłoby z dużej. I kunsekwentnie "Czy to jest Psa 7?".
Ale, ale panowie jak w Sejmie, bawcicie sie w semantykę i ortografię, a co ze sposobem wyjścia z choroby? To może mieć fundamentalne znaczenie dla całej rodziny!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 15 Maja 2012, 12:52:24
... bawcicie sie w semantykę i ortografię ...

A co to takiego?Bo akurat na tych lekcjach chory chyba byłem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 15 Maja 2012, 13:30:01
A kto jest chory?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 15 Maja 2012, 15:37:08
... bawcicie sie w semantykę i ortografię ...

A co to takiego?Bo akurat na tych lekcjach chory chyba byłem.

Semantyka - nauka o dotykaniu (se man tyka).

Ortografia - gra sportowa literami wrzucanymi do okręgu
(z ang.) or - albo
to - do
(z pol.) gra - gra
((z mat.) fi - średnica
(z językoznawstwa) a - pierwsza litera alfabetu etruskiego

Alfabet etruski - alfabet też ruski
(z łac.) et - także
(z pol.) ruski - ruski
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 15 Maja 2012, 16:32:07
... bawcicie sie w semantykę i ortografię ...

A co to takiego?Bo akurat na tych lekcjach chory chyba byłem.

Semantyka - nauka o dotykaniu (se man tyka).

Ortografia - gra sportowa literami wrzucanymi do okręgu
(z ang.) or - albo
to - do
(z pol.) gra - gra
((z mat.) fi - średnica
(z językoznawstwa) a - pierwsza litera alfabetu etruskiego

Alfabet etruski - alfabet też ruski
(z łac.) et - także
(z pol.) ruski - ruski
Ktoś się docentowi wtrynia!
I bardzo dobrze!!!
Kontynuujcie Plemek, kontynuujcie
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 15 Maja 2012, 16:53:50
Semantyka - nauka o dotykaniu (se man tyka).

Podobuje mnie się, czyli to takie cóś jak nauka anatomii Braillem.
Można np. w ten sposób odszukać bobra. S:)

Tak,wiem.
Fuj, ....
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 15 Maja 2012, 17:39:51
Ja myślałem, że bobra najprędzej jest wywęszyć.
(fuj?)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 15 Maja 2012, 21:46:14
Ja myślałem, że bobra najprędzej jest wywęszyć.
(fuj?)
To zależy kiedy.
(fuj?)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 15 Maja 2012, 22:07:48
Ja myślałem, że bobra najprędzej jest wywęszyć.
(fuj?)
To zależy kiedy.
(fuj?)

Jak bóbr  stary i upasiony to łatwiej.


Fuj!

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 19 Maja 2012, 15:42:05
   Zbliża się EURO 2012. Do jednej gazety napisał czytelnik, skarżąc się, że w nośnikach kultury coraz gęściej traktuje się o piłce, piłkarzach, drużynach, jakichś prognozach wyników meczów - czyli rzeczach, które go w ogóle nie interesują, a w nadmiarze - mierżą. Twierdzi, że już nie ma dokąd uciekać; zmiana gazety, przełączanie kanałów - nic nie dają. Czuje się kulturalnie gwałcony i coraz bardziej osaczany tematyką chełpiącą się być niby sprawa narodowa. A przecież nie jest - póki żyje inteligencja. I podpisał się „Ineteligent”. (Pisowni oryginalnej nie zachowałem, dzięki czemu udało się skrócić wywód o dwie trzecie).
   Mam na to odpowiedź, ale nie chce mi się pisać do tej samej gazety; jeżeli gazeta nie chce być stratną, niech się sama pofatyguje - ja oświadczam, że zgadzam się na przedruk niniejszego.
   Może ja nie jestem taki inteligent; może tylko mam szczęście, ale kiedy otwieram swoje polubione nośniki kultury, to tam żadnych wolt w stronę futbolu i innych gier ludowych nie widzę:

TVP Kultura
TVP Historia
Planete tv
Discovery tv

Leszek Kołakowski - „CZY PAN BÓG JEST SZCZĘŚLIWY I INNE PYTANIA”
Marek Hendrykowski - „KOMEDA”
Mrożek, Skalmowski - „Listy”
Antoni Słonimski, Julian Tuwim - „W OPARACH ABSURDU”
Michał Choromański - „SCHODAMI W GÓRĘ, SCHODAMI W DÓŁ”
Maria Czubaszek - „Każdy szczyt ma swój CZUBASZEK”
Witold Horwath - „SEANS”

http://www.rmfon.pl/radia/rmf-blues.html
http://pl.delicast.com/radio/blues/
http://www.radiobaobab.pl/radiobaobab
www.racjonalista.pl
www.demotywatory.pl
www.poszepszynscy.info/forum


edit:
(zapomniałem - już uzupełniam)
http://redtube.net.pl/enter.php
http://www.porntube.com/
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 19 Maja 2012, 16:03:43
www.poszepszynscy.info/forum
A co to są nośniki kultury i co to ma wspólnego z tą srtoną?
Bo może ja nie chce?
Edit
Sorki, juz zrozumiałem - to mnie nie dotyczy. S:)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 19 Maja 2012, 17:13:55
O -  o tym też zapomniałem:
* Nie dotyczy Stefka (wstawić w miejsca, które nie dotyczą Stefka).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 19 Maja 2012, 18:02:02
RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę. Serwis ten stanowi bazę intelektualną polskich racjonalistów - sposób na wirtualne zrzeszenie
Ależ to antyposzepszyńscy!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 19 Maja 2012, 21:46:36
edit:
(zapomniałem - już uzupełniam)
http://redtube.net.pl/enter.php
http://www.porntube.com/

Nie dziwię się, że na tych stronach nie ma nic o EURO. Są to portale zdominowane przez kobiety, a te jak wiadomo, nie są romantyczne, więc generalnie nie interesują się futbolem.

Nie dziwię się także temu Inteligentowi, o którym piszesz. Przecież wiadomo powszechnie, że Inteligencja, nie tylko pracująca, kibicuje rugby.

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 20 Maja 2012, 10:41:02
Powiadasz, Jazzski, że tam nie ma odchyleń w stronę EURO?
To ja ci powiadam - jeszcze nie ma. Jeszcze. Wszystko można podpiąć pod EURO, skoro jakaś reklama oferuje mi nachalnie w radiu zestaw kibica, czyli - ekspres plus kawa. Że o tym  nie wspomnę: http://www.ceneo.pl/1546187
Klasyczny świętopęd opisywany tu do rymu przez Pedadoga. Chityna święta, wersja sportowa tym razem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 20 Maja 2012, 10:56:58
Chityna święta, wersja sportowa tym razem.

Chityna święta... Nowy produkt religijny?
Ja mógłbym to czcić. Ładny wzór. Kojarzy się.

(http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a1/Chitin.png)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 20 Maja 2012, 11:59:50
A o tu wyjaśnienie, coby się nie powtarzać:
http://www.poszepszynscy.info/forum/index.php?topic=1069.msg28009#msg28009
http://www.poszepszynscy.info/forum/index.php?topic=1151.msg32796#msg32796
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 20 Maja 2012, 15:48:51
Znalazłem, dziękuję.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Maja 2012, 15:08:20
(http://rozmawyamy.blox.pl/resource/casting_do_poszepszynskich.jpg)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 21 Maja 2012, 15:21:42
Czyżby to był Janek?
A kto reżyseruje i w jakim kanale to leci?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Maja 2012, 15:40:45
Są zabiegi, żeby w Żerańskim.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 21 Maja 2012, 16:09:27
(http://rozmawyamy.blox.pl/resource/casting_do_poszepszynskich.jpg)
Kontynuujcie Plemek, kontynuujcie...
Zapowiada się bardzo ciekawie.
Muszę tylko sprawdzić, co to znaczy infantylnie. A może docent Słodzik to wyjaśni?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 21 Maja 2012, 16:20:32
Spotykają się na zakupach koledzy którzy nie widzieli się od lat.
-Cześć!Kopę lat!
-Witaj stary!
Po czym pierwszy mówi do żony:
-To ty moja flanelko pochodź po sklepach a ja tu z kumplem pogadam.
Żona poszła a zaciekawiony kolega pyta:
-Ty, dlaczego mówisz to żony flaneko?
-A, to takie zdrobnienie od szmato
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Maja 2012, 18:04:20
Wiem, wiem. Ty też, Fasiol, doczekasz się roli, ale Stefan jest zasłużony za stu, a nie spodziewa się pożyć długo, przy tych nałogach.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Maja 2012, 18:08:18
Fasiol waruje przy drzwiach. Porządne instytucje (IKEA, ZOO Praha) to nawet stawiają przy drzwiach miski z wodą dla Fasioli. PedaDog straszy, jak widzę, ale kto zagra Bluesmanniaka?
Coś czuję, że na jednym castingu się nie obejdzie...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 21 Maja 2012, 18:44:54
Miski z Karmi, albo jeszcze lepiej z zimnym podpiwkiem.Eh, takie psie myśli.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Maja 2012, 18:52:59
Z Karmi? W Pradze? Co najwyżej Staropramen NeAlko.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 21 Maja 2012, 19:17:21
Istnieje takie barbarzyństwo?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Maja 2012, 20:39:12
Istnieje, mam to kędyś na zdjęciu. Koleżanka popełniła takie świętokradztwo w samym mateczniku Staropramena w knajpie Potrefená Husa w browarze na Smichovie! podczas imprezy integracyjnej!! Tfu...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 21 Maja 2012, 21:22:17
Domyślam się, że raczej nie zintegrowała się?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Maja 2012, 21:44:46
Oj tam, oj tam. Impreza była parodniowa, a koleżanka wyuczalna ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 21 Maja 2012, 23:02:46
Im dłuższa impreza, tym szanse każdej koleżanki rosną... nawet początkowo nie wyuczonej, chciałem powiedzieć, nie zauważonej.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 21 Maja 2012, 23:50:45
Chyba, że impreza składa się głównie z koleżanek, a z kolegów są wyłącznie wuefiści integrujący się we własnym gronie, za to z poświęceniem, jakiego z trudem można by się doszukiwać u czołowych nawet zawodników naszej  reprezentacji ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 22 Maja 2012, 06:30:41
Stefan jest zasłużony za stu,
Czy Waszeć przypadkiem się mnie nie czepiasz?

a nie spodziewa się pożyć długo,
A po co?

przy tych nałogach.
Konkrety, konkrety!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 22 Maja 2012, 21:16:10
przy tych nałogach.
Konkrety, konkrety!
Nie konkrety, a kobiety? Chyba, że WF-iści
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 22 Maja 2012, 21:36:07
Wino, potem kobiety, potem whisky, a potem nawet androidy.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 23 Maja 2012, 14:02:49
androidy.
A tu Cie boli...
Nie martw się, nie też, choć sukcesy jakiesik powoli zaczynam odnosić.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 23 Maja 2012, 23:59:11
androidy.
A tu Cie boli...
Nie martw się, nie też, choć sukcesy jakiesik powoli zaczynam odnosić.

Stefek, czyżbyś zaczął z androidem wygrywać w jakąś grę?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 24 Maja 2012, 07:14:34
pewnie w pingla...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 24 Maja 2012, 07:50:22
W starożytną grę: Kto kogo? czyli Człowieku, nie irytuj się.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 24 Maja 2012, 08:06:27
Stefan, dołączyli taki młotek, jaki dawali do kostki Rubika?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 24 Maja 2012, 11:21:19
Twardo odkrywam go bez instrukcji!
Twardym cza być!
Sukcesy są - wpisy na forum, maile do radia, sms do Bruxy... S:)
Ale w andro-sklepie to się pogubiłem...
Za dużo tego, choć wifi pozwala...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 24 Maja 2012, 23:01:05
Za dużo tego, choć wifi pozwala...
Moim zdaniem bierz tyle tego WiFi ile możesz. Zaraz wszyscy się zorientują i zabrakie, albo zdrożeje. Będziesz miał na zapas.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 24 Maja 2012, 23:36:24
Do kanistra nalej. Albo do wanny, ale to może zagęścić atmosferę w domu...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 24 Maja 2012, 23:40:23
Do kanistra nalej. Albo do wanny, ale to może zagęścić atmosferę w domu...
Do kanistra ryzykowne, będzie trzeba uważać na otwarty ogień, także uczuć.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 25 Maja 2012, 10:29:38
Dalej jestem forumowym głupkiem? S:)
Nawet jak mam mądrzejszy (od siebie) telefon?
Co to się znowu porobiło...

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 25 Maja 2012, 23:22:36
Znajoma właśnie opowiedziała nam przez telefon anegdotę z czasów, jak była powabną nastoletnią dziewuszką. Miała wówczas kota o dość charakterystycznym imieniu. Jadąc autobusem została raz zagadnięta przez koleżankę:
- A cóż ty dzisiaj tak smutna jakaś?
- A, bo mój Alfons zachorował...

Jak to się dzisiaj mówi: miny współpasażerów - bezcenne ;D
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 26 Maja 2012, 00:15:49
Dobrze, że nie dodała "wspaniały".
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 26 Maja 2012, 00:28:17
   Mój tata miał na imię Alfons. Rodzina pochodziła z rejonu Gdańska. Mój wujek (brat mamy) miał na imię Alfons (ksiądz Alfons). Rodzina mamy - to poznaniacy. Przed wojną, w tych rejonach, imię to kojarzyło się szlachetnie, podobnie jak imię mamy (Rozalia). Rodzice przeprowadzili się do Zakopanego - po wojnie, a przed poczęciem mnie. Społeczeństwo Zakopanego było na tyle kosmopolityczne, że ich imiona nie stanowiły żadnej sensacji. Tata zyskał dobrą posadę i śpiewał w chórze męskim, a mama "prowadziła dom". Dopiero po kilkunastu latach drożyzna i postępująca nowoczesność skłoniły mamę do podjęcia pracy w jakimś biurze. Tam koleżanki uświadomiły jej, że oba imiona na południu kraju brzmią, jakby to powiedzieć... W domu nastał popłoch. Mama urzędowo zmieniła imię. Tata orzekł, że nie widzi powodu do zakłopotania i został przy swoim (mój szacun).
   Kiedy byłem w podstawówce, w książce telefonicznej Zakopanego wymienionych było dwóch Alfonsów - akurat ojciec mojego kolegi ze szkoły - Alfons Filar (pisał książki) i Mój ojciec (nie pisał książek). Ja w mojej klasie zacząłem pokazywać to imię kolegom i byli pełni uznania.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 26 Maja 2012, 00:41:35
Ponieważ to niejaki Aleksander Dumas syn doprowadził w Polsce do tej niezbyt szczęśliwej konotacji imienia Alfons, zastanawiam się, czy południe kraju było bardziej oczytane w jego melodramatach, niż północ?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 26 Maja 2012, 10:25:56
W kozdym razie, ino wtencas mos konotacyje, kiedy dumas.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 26 Maja 2012, 16:36:06
Ciekawe, ilu było w książce telefonicznej Adolfów, i jaki pisarz był za ten stan odpowiedzialny?

Ale Rozalia? Mnie się kojarzy z Rozalką Olaboga, ale żeby z tego powodu zmieniać imię?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 26 Maja 2012, 17:03:52
Rozalia to koń mechaniczny zbudowany przez A'tomka.
Oraz żona Wieteski.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 26 Maja 2012, 21:51:47
Równocześnie?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 26 Maja 2012, 22:35:20
Uściślijmy, że Rozalka to raczej kobyła mechaniczna? Nie mylić z "Rycerskim" mechanicznym kretem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 27 Maja 2012, 10:51:20
(http://rozmawyamy.blox.pl/resource/unia_pilki_katolickiej.jpg)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 27 Maja 2012, 15:20:42
A tak konkretnie to o so chodzi?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 27 Maja 2012, 16:37:21
Dziękuję za komentarz.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 27 Maja 2012, 17:54:20
Stefan, podłóż sobie podkładzik muzyczny. Ciach, ciach, ciotka śpiewa:
Teraz lepiej?

Mi się wydajiii, że w tym turnieju możemy liczyć jedynie na Opaczność Boską...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 27 Maja 2012, 20:17:33
Bidibidibi.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 27 Maja 2012, 22:13:18
Bidibid

bravou Yasiu
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Baader w 28 Maja 2012, 08:37:23
To mi przypomina dość stary dowcip. Jest rok 1982. Przychodzi w ZSRR obywatel do urzędu stanu cywilnego i mówi do pani urzędniczki:
- Chciałem zmienic imię.
- Proszę wypełnić ten formularz.
Po chwili petent podchodzi jeszcze raz.
- Można jeszcze jeden formularzyk? Bo ja bym od razu nazwisko zmienił.
Pani nieco zdziwiona daje mu drugi karteluszek, a petent:
- A wiecie co obywatelko urzędniczko, dajcie od razu trzeci, to sobie hurtem znienię otczestwo.
- Chyba obywatelu na łeb upadliście! Niby jak sobie waszym zdaniem można zmienić otczestwo? Zaraz. A jak wy się w ogóle nazywacie?
- Leonid Wissarionowicz Dzierżyński!!
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 28 Maja 2012, 09:55:11
U nasz to leciało tak:
- Chciałem zmienić nazwisko.
- Jak się pan nazywa?
- Albin Dupa.
- No fakt, to jest podstawa. A jak chce się pan nazywać?
- Andrzej Dupa.

Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 28 Maja 2012, 13:05:27
A to nie o Adolfie było?
Cóż, może to zależy z jakiej epoki pochodzi cytowana wersja.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 28 Maja 2012, 13:48:50
A to nie o Adolfie było?
Cóż, może to zależy z jakiej epoki pochodzi cytowana wersja.
Jo, moja z lat 80 (kaj rządził Albin Siwak)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 28 Maja 2012, 15:36:40
Albin Siwak, kiedyś w dowcipach robiący zamachy na CPN, a obecnie autor kilku ponoć bardzo ciekawych książek traktujących o wyżynach ówczesnej władzy. Podobno, bo książki da się kupić (być może) na allegro i nigdzie poza tym*. A, że ciekawe, to opieram sie na relacji stryja, który te książki posiada. Niestety, posiada je bardzo daleko stąd.

*Tak przynajmniej temat wyglądał ok. roku temu.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 28 Maja 2012, 16:08:15
Stanowczo należy stryja przesiedlić bliżej wraz z substancją (potem można mu dać wolną rękę).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 28 Maja 2012, 22:07:22
Stryj się własnie czasowo przesiedlił bliżej. Niestety bez substancji. Czarną substancję podobno źle się transportuje.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 30 Maja 2012, 12:16:03
   WYGRAJ

   To było w nieodległych całkiem latach, kiedy zakłady fotograficzne obrabiały głównie materiał  analogowy, czyli - zanosiłem film, a oni go wywoływali. Zakład zgodził się wykonać dla mnie usługę „na poczekaniu”, więc stałem przed witryną i czekając - czytałem, co tam wypisano: „ZAMÓW 100 ODBITEK I WYGRAJ WYCIECZKĘ DO SŁONECZNEJ ITALII”.
Teksty reklam z bezczelnym użyciem trybu rozkazującego były wtedy jeszcze zaskakującą nowością. Robiły wrażenie - doówczas, chcąc zjednać sobie klienta, sugerowano raczej żywiony doń szacunek.
Powróciwszy przed oblicze kierownika zakładu, zapytałem złośliwie: do kogo, właściwie, skierowane jest to polecenie.
- Do klientów.
- Do mnie też?
- Tak wynika.
- Ale, przecież, my nie mieliśmy, chyba, jeszcze przyjemności przejść na „ty” (normalny człowiek nie może spamiętać wszystkich, z którymi piwo pił). Kierownik roześmiał się ładnie i wyjaśnił, że, raczej, utarła się taka konwencja, w reklamach, jakby. Ja na to:
- Wiem o utartej konwencji zwracania się tak do osób wielkich: Pan Bóg, papież - bo do prezydenta kraju, to już nie. Więc może tym bardziej nie pasuje do takich jak ja, prawda? A jak pan wyjaśni to rozkazywanie?
- Jakie? (że niby nie wie - a kierownik). Przyszedł nowy klient i rozmówcę zajął sobą.
   Kiedy wybierałem się tam ponownie, wziąłem dużą, białą kartkę i namazałem na niej napis:
„A TY - TUTEJSZY ZAKŁADZIE - ZAMÓW U MNIE DZIESIĘĆ KOMPOZYCJI I WYGRAJ OKRĄGŁY MILION ZŁOTYCH”. Po wejściu do zakładu nalepiłem moją reklamę na tablicy ogłoszeniowej (dostępnej dla klientów), znajdującej się na wprost kontuaru recepcyjnego. Oczywiście, zostałem rychło zapytany, o co chodzi i czy naprawdę mogę zapewnić taką wygraną.
- Naturalnie - odpowiedziałem - dam wam podobną szansę, jak wy mnie, kiedy obiecujecie wycieczką do Włoch.
- Ale, pan nie mówi poważnie. Ma pan milion, który może pan przeznaczyć na nagrodę?
- Nie mam. A po co? Czy panowie mają wycieczkę do Włoch, która są gotowi mi odstąpić?
- My nie mamy, ale na pewno ma sieć, do której należy ten zakład.
- No, a ja mam kupon firmy Totolotek, która z jeszcze większą pewnością posiada milion, który polecę wam wygrać, o ile tylko zamówicie u mnie ile trzeba.
- Pan sobie z nas żartuje, a my tu pracujemy.
- Jeżeli zadajecie sobie trud, żeby żartować z klienta, to uczciwy klient może znaleźć czas, żeby uczcić wasze staranie, odpłacając tym samym.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 30 Maja 2012, 13:14:16
No tak, ale nie wyjaśniłeś, czy wygraleś wycieczkę.
A czy oferta za bohomazy jest aktualna?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 30 Maja 2012, 14:31:02
Jakie bohomazy? A, że kompozycja... A może to kompozycja zapachowa? Albo kompozycja surowek na talerzu?
Jeśli może być formula kosmetyku, zamiast receptury...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 30 Maja 2012, 19:06:11
Chodziło o cerowanie artystyczne i obciąganie guzików.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 30 Maja 2012, 19:35:35
Nie zapominajmy o łapaniu oczek i repasacji pończoch.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 30 Maja 2012, 21:24:01
Chodziło o cerowanie artystyczne i obciąganie guzików.
fuj, fuj, fuj, fuj, kursant...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 30 Maja 2012, 23:01:44
(http://rozmawyamy.blox.pl/resource/koko_cola.jpg)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 31 Maja 2012, 06:29:14

utc policy.
Komu mam patrzeć na usta?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 31 Maja 2012, 07:38:27
Temu panu:
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 31 Maja 2012, 08:13:59
Popatrzyłem i dalej nic z tego nie wiem :(
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 31 Maja 2012, 10:01:42
A od kiedy syci głodnych rozumieją?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 31 Maja 2012, 10:08:41
Popatrzyłem i dalej nic z tego nie wiem :(

Bo jeszcze nie masz kaca.
Jeszcze...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 31 Maja 2012, 10:24:40
A od kiedy syci głodnych rozumieją?
Tym bardziej nie rozumiem.
Kim że ja jestem w tym sporze?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 31 Maja 2012, 18:07:53
A kto że się spiera?
A przy tym o Tobie wspomina?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 31 Maja 2012, 21:04:42
A to ja nie zrozumiałam, prawda?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 31 Maja 2012, 23:36:47
No tak, ale nie wyjaśniłeś, czy wygraleś wycieczkę.
A czy oferta za bohomazy jest aktualna?
Oferta jest prawdopodobnie nawet bardziej aktualna (o ile to możliwe), przecież Lotto ciągle podnosi wartość głównej wygranej... A jak trafisz na kumulację... Co więcej, jeżeli uda Ci się wygrać, powiedzmy 10 milionów, to w zasadzie szansa wygrania miliona jest niemal (?) pewna?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 02 Czerwca 2012, 19:29:57
Na forum mile zionie pustką, to ja spokojnie posadzę kawał. On jest każdemu przyzwoitemu już znany, ale tutaj prezentuje się go z objaśnieniem - i wtedy to, dopiero, satysfakcja gwarantowana.

(http://rozmawyamy.blox.pl/resource/grabarz.jpg)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 02 Czerwca 2012, 20:00:13
Aha... A kto jest zombie? To taki umarły na cmentarzu?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 02 Czerwca 2012, 20:38:17
Ja bym chciała sprostowanie do tego wyjaśnienia zamieścić. Zawsze mi się wydawało, że zombie to nie umarły tylko nieumarły, czyli undead. No i zombie z takimi zębami?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 02 Czerwca 2012, 20:40:37
Czekałem na takie pytania.
To jest (nie bójmy się tego słowa) NIEŻYWY, któremu dalej rosną... no, staje się coraz bardziej zembaty.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 02 Czerwca 2012, 21:06:34
Jak mu dalej rosną zemby to to nie jest zombie

(https://encrypted-tbn3.google.com/images?q=tbn:ANd9GcSXO_3F7DrTLUNW_XXWwHPW93Co4RlBBiwZ2o0LYBo5EQrAXBWc2w)

tylko Zembie

(http://1.fwcdn.pl/p/42/62/64262/131090.1.jpg)

ale i tak niepodobne, jak widać.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 02 Czerwca 2012, 21:59:46
Wizerunek nieaktualny niczego nie może dowodzić.
Ale temat mamy chwalebny (w rozumieniu patrona, oczywiście).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 03 Czerwca 2012, 09:51:35
No ale przecież gościu żyje (znam go, to kolega z przedszkola),  a więc kawał bez sęsu.
Oj, kolego jazzski...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 03 Czerwca 2012, 10:40:09
Ale którego gościa masz na myśli? Grabarza, czy tego drugiego?
Bo co do grabarza, to nie mamy pewności...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 03 Czerwca 2012, 23:02:36
Czy to aby nie powinno być odwrotnie? Skoro cmentarz jest pełen umarłych i nieumarłych Zombie (Zembie), to taki  żywy grabarz jest najbardziej przerażający dla pensonariuszy...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 04 Czerwca 2012, 08:05:09
Dead or undead - this is a question!/*



/* wiem, wiem...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 14 Sierpnia 2012, 17:31:14
   Dawno, dawno temu siedziałem w fotelu. Fotel ten znajdował się w Sali Kongresowej. Sala mieściła się w Pałacu Kultu i Nauki. Na scenie big band Jana Ptaszyna Wróblewskiego grał w ramach festiwalu Jazz Jamboree. Przed kolejnym utworem Ptaszyn powiedział do mikrofonu mniej - więcej tak: "Następny numer nosi nazwę DLACZEGO MAŁPA. Ci z państwa, którzy wiedzą, o co chodzi, proszeni są o szybkie wyjaśnienie tym, którzy nie wiedzą, i zaraz zagramy". Na sali nastąpił ogólny, szeptliwy szmer. Mnie nikt nie wyjaśnił. Towarzysząca mi dama też niczego o kulturze muzycznej małp nie słyszała. Kawałek okazał się nieszybki, może nieco dancingowy. Bez odpowiedniej zapowiedzi nigdy nie zdołałbym go z małpą skojarzyć.
   Mijały lata, wypełniane codziennym znojem. Po około trzech, los nagle doświadczył mnie ciężkim kacem. Przebudziłem się z cierpienia, uczepiony blatu w krakowskich Jaszczurach. Przede mną stała szklanka ginu z tonikiem, a facet z sąsiedniego stołka opowiadał dowcip. Dowcip zabrzmiał tak:
   Dziki Zachód. Trzecia nad ranem w saloonie. Nikogo z gości. Pianista chrapie z czołem opartym o klawiaturę. Barman bezmyślnymi ruchami przeciera szklanki i blat. Nagle drzwiami wchodzi wkurzony kowboj o groźnym wyglądzie.
- Piwo! - powiada.
Barman nalewa i posyła kufel po śliskim blacie w stronę klienta. Podczas kiedy kowboj wydłubuje z ciasnych spodni monetę, zza baniaka z lemoniadą wychodzi mała małpka i sika mu do kufla.
- Barman, dlaczego małpa szczy do piwa? - pyta gość znudzonym głosem.
- cisza.
- Barman! Pytam, dlaczego małpa szczy do piwa?!
A barman na to:
- To nie ze mną. To z pianistą.
- Co z pianistą?! - mówi kowboj przez zaciśnięte zęby.
- Jeśli się rozchodzi o - dlaczego małpa szczy do piwa, to trzeba od razu z pianistą.
Facet, niechętnie, ale odwraca się od baru i idzie do pianisty. Puka go w plecy i mówi:
- Dlaczego małpa szczy do piwa?
- cisza.
Gość potrząsa pianistą i powtarza:
- Dlaczego małpa szczy do piwa, do cholery?!
- Człowieku! Czy ty wiesz, która jest godzina? - pomału cuci się pianista.
- Dlaczego małpa szczy do piwa - bo zaraz cię wsadzę głową w te cymbały, a potem całą budę rozwalę?!
- Oj, dobrze już, dobrze. O rany! Zaraz będzie!
Zabębnił kilka akordów i śpiewa: "Dlaczego, małpa, szczy, do piwa... oh yeah! ..."
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 14 Sierpnia 2012, 18:10:40
Na scenie big band Jana Ptaszyna Wróblewskiego
Rewelacja.
Chciałbym, by on/* dożył, aż ja będę ma jego koncercie.


/*może ja, rożnie bywa
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 15 Sierpnia 2012, 23:42:02
Najlepiej obaj tego dożyjcie...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 16 Sierpnia 2012, 08:56:40
Najlepiej obaj tego dożyjcie...
W związku z tym, zabieram się za Pamiętnik z Powstania Warszawskiego Mirona Białoszewskiego.
Białoszewski z dżemem - palce lizać.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Fasiol w 16 Sierpnia 2012, 09:26:48
A prosił Cezarian żeby o czytaniu nie pisać, teraz to i ja będę musiał przeczytać.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 16 Sierpnia 2012, 12:06:42
Najlepiej obaj tego dożyjcie...
W związku z tym, zabieram się za Pamiętnik z Powstania Warszawskiego Mirona Białoszewskiego.
Białoszewski z dżemem - palce lizać.
A to mówisz, że Białoszewski? Nie czytałem... Podeślesz?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 30 Sierpnia 2012, 17:02:09
Teatr JAZZSKA BACOWNIA przedstawia: "WILLIAM  BEZ  TREMY"

Brabancjo - Powiem szczerze: W szczerym polu leżał trup i szczerzył zęby, jakby ktoś rozśmieszył go przed utrupieniem. Nadjechachała nasza trupa, panie śledczy i wszyscyśmy powysiadali, żeby go obejrzeć.

Śledczy - A teraz trup ma usta zamknięte - dobrze mówię? A chyba sam sobie nie zamknął - dobrze mówię? Więc proszę mi łaskawie powiedzieć, kto jako pierwszy przybył na miejsce zejścia... znaczy zajścia?

Brabancjo - Z pewnością Rodrygo. On wszędzie pierwszy.

Rodrygo - In effetti, signore ufficiale, ja byłem pierwszy przy trupie. Zawsze jestem primo.

Śledczy - Ale, ten... no... Jago. On wcześniej też mówił, że był pierwszy ... chę?

Jago - Właśnie. To ja byłem pierwszy. Rodrygo przybiegł chwilę po mnie i to nie jako pierwszy, bo... o pół chwili wcześniej przyleciał Herold.

Śledczy - No to jak, Rodrygo? Przyznaje pan, że nie był pierwszy? - bo za kłamstwo w śledztwie można pójść do więzienia!

Rodrygo - Mogę przyznać, że byłem odrobinę niepierwszy, ale z pewnością nie późniejszy o całą chwilę. Najwyżej o pół.

Śledczy - Rozumiem, tak zapiszę...  ale kiedy w takim razie przybył Herold? Może pan mi to wyjasni, panie Trabancjo?

Brabancjo - Brabancjo. Jesten senatorem Brabancjo. Zaraz panu wyjaśnię. Jeżeli pierwszy przybieżał Jago, a w pół chwili po nim Rodrygo, to znaczy, że Herold musiał przybyć w ćwierć chwili po Jagu. Tak postanawiam.

Śledczy - Pan tu nie ma nic do stanowienia. To ja jestem śledczy. A pan, panie Bratancjo - kiedy pan się zjawił?

Jago - Właśnie! Brabancjo też był zaraz po mnie. Mogę nawet powiedzieć, że najpierwszy po mnie (z całym szacunkiem, senatorze). To by wychodziło... jakieś pół ćwierci chwili zaraz po mn...

Śledczy - Dość!!! Co wy sobie myślicie? Że ja nie wiem, że jaja sobie ze mnie robicie? Już ja się wam dobiorę do tych teatralnych dup! Mówcie mi tu zaraz, kto się najbliżej zbliżał do zwłok.

Brabancjo - Ja stanąłem nieopodal i tylko patrzyłem.

Jago - Ja to stanąłem nawet opodal, bo ja się brzydzę trupów.

Śledczy - A pan, panie Rodrygo? Zbliżał się pan do denata?

Rodrygo - Nie. Ja nawet opodal nie stanąłem. Bowiem omal mnie nie zemdliło.

Jago - Mnie też zemdliło! oczywiście, ale mnie tylko nieomal.

Śledczy - Jak nie przestaniecie mnie w konia robić tym pokrętnym językiem, to was z miejsca pozamykam!!! Kto jeszcze zbliżał się do zwłok - mówić!

Rodrygo - Najbliżej, to był Szekspir. Ja nie chcę nic mówić, ale on, to nawet wąchał trupa.

Śledczy - Ooo! I dopiero teraz mówicie? Już notuję. Szekspir... eee... wąchał zwłoki. A po co on to robił?

Brabancjo - Bo on się tak zawsze interesuje postaciami trupów.

Śledczy - Gdzie znajdę Szekspira?

Rodrygo - Tu stoi.

Śledczy - Przecież tu stoi koń!

Rodrygo - No i co, że koń, mamma mia! ale z tremą radzi sobie najlepiej ze wszystkich!


(tekst był publikowany na www.jazzski.com (http://www.jazzski.com))
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 30 Sierpnia 2012, 17:50:07
Ten koń, za którego dawali królestwo? I pół księżniczki?
To nie znam.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 30 Sierpnia 2012, 20:10:08
I czy to był koń z rzędem? Za mundurem konie z rzędem, jak mawia przysłowie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: drób pedadoga w 30 Sierpnia 2012, 20:43:44
Teatr JAZZSKA BACOWNIA przedstawia: "WILLIAM  BEZ  TREMY"
(...)
 
A to by można nagrać (jeśli autor się zgodzi) i wbrew pozorom nie do działu "Teatrzyk zielonych aktorów"
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 30 Sierpnia 2012, 22:40:29
   Gdyby ktoś był taki miły i udzielił głosu, to autor, a nawet Malwina Fajnsztajn nie ma nic przeciwko, tylko Lipszyc musi mieć pięćset dolary… (nie gotówką).
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 30 Sierpnia 2012, 22:50:06
Może być weksel?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 31 Sierpnia 2012, 07:33:20
   Ciągniony przez dwa trasanty po trakcie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 31 Sierpnia 2012, 10:18:23
   Ciągniony przez dwa trasanty po trakcie.
I trzy awale.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: garb pedadoga w 31 Sierpnia 2012, 17:09:39
   Gdyby ktoś był taki miły i udzielił głosu, 
Chętnie udzielę Śledczemu ale to nie będzie miły głos.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 31 Sierpnia 2012, 18:21:10
Z uwagi na rodzaj (męski) dramatis personae to ja mogę najwyżej głęboko pomilczeć...
Albo namówić Grzegorza.

Edit: noż jaka ja głupia jestem... przecież trupa zagram ;D


Edit edita: i editorem pewnie będę, jak już nagracie... a to będzie z didaskaliami, czy bez?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 31 Sierpnia 2012, 19:06:36
   Mówcie powoli, bo tekst krótki.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: garb pedadoga w 31 Sierpnia 2012, 21:56:28
   Mówcie powoli, bo tekst krótki.
Trzeba było wolniej pisać.

Jak autor dał bez didaskaliów to bez.
A swoją drogą to pomysł - jakąś wyjątkowo wartką akcję, dyskusję, kłótnię, wrzaski przerywać przydługimi wyciszającymi didaskaliami co kwestia.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 31 Sierpnia 2012, 23:48:48
A swoją drogą to pomysł - jakąś wyjątkowo wartką akcję, dyskusję, kłótnię, wrzaski przerywać przydługimi wyciszającymi didaskaliami co kwestia.

E, było. Orzeszkowa, Żeromski, Harlequiny...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Ali w 02 Września 2012, 00:21:26
Obsadę macie już pełną? Bo jak nie to może ja się nadam na śledczego. Brak mi poczucia humoru, jestem upierdliwy i głos mam do d... to chyba będę pasował. Co reżyser na to?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 02 Września 2012, 20:44:33
To powinien być nowy nick pedadoga: Reżyser pedadoga.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: teoria pedadoga w 02 Września 2012, 20:53:33
To powinien być nowy nick pedadoga: Reżyser pedadoga.
nerwowy reżyser pedadoga...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 02 Września 2012, 20:54:29
To powinien być nowy nick pedadoga: Reżyser pedadoga.
nerwowy reżyser pedadoga...
Ciebie to wszystko denerwuje...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 02 Września 2012, 21:42:34
   Bo się zaczął rok pedadogiczny.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 02 Września 2012, 23:32:39
   Bo się zaczął rok pedadogiczny.
A pedagog pedadogowi nie dorówna...
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: 666 w 03 Września 2012, 11:57:41
I "Klan" w telewizji, moi kochani. Życie jest piękne, ech. : 0=0
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 03 Września 2012, 14:38:42
I "Klan" w telewizji, moi kochani. Życie jest piękne, ech. : 0=0
Czy ta ogólna szczęśliwość, która Cię opanowała to wynik powrotu z faszystowskiej Norwegii?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: 666 w 04 Września 2012, 10:26:32
I "Klan" w telewizji, moi kochani. Życie jest piękne, ech. : 0=0
Czy ta ogólna szczęśliwość, która Cię opanowała to wynik powrotu z faszystowskiej Norwegii?
Powróciłem. Z zaświatów na pewno. o samej Norwegii nie dotarłem - za daleko i za zimno. I za dużo Polaków się kręci.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 12 Września 2012, 01:37:23
    W barze PIANO w Zakopano

  Kiedyś opowiedział to przy barze Jerzy Antkowiak (taki pan od mody). Proszę o wybaczenie, jeśli popełnię jakąś nieścisłość. Powtarzam z pamięci, a piliśmy wszyscy ofiarnie:

  Dejmek wystawiał w "Narodowym" "Historyję o Chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim". Występowały tam dwie postacie aniołów - jeden grany przez Barbarę Krafftównę, drugi siłami Kaliny Jędrusik. Kiedy jeden anioł był na scenie, drugi czekał za kulisą i vice versa. Gdzieś za filarem, tuż pod tablicą "PALENIE WZBRONIONE" stał stolik, na nim podstawek od herbaty, a w nim zbiór niedopałków. Kiedy Kalina nie grała, wracała do talerzyka i, o ile palił się jeszcze jej papieros - że tak powiem - kontynuowała go. Za którymś razem napatoczył się strażak. Młody, niedoświadczony, służbista. Powiedział do niej: Tu nie wolno palić! Proszę natychmiast zgasić! Ona, obrzuciwszy go bezgranicznie zdziwionym spojrzeniem, odrzekła: "odwal się" i poszła grać na scenę. Przy następnym papierosie strażak przypiął się jeszcze natarczywiej, oburzony, że się go tu nie słuchają. Tym razem Kalina przyjrzała mu się uważniej i zaszczyciła odpowiedzią dłuższą: "spierdalaj, gówniarzu". Teraz już strażakowi było za wiele. Poczerwieniał od potwarzy, pobladł od zszargania przepisów, wziął wielki oddech i... Kalina właśnie musiała isć na scenę. Strażak, że już był odpowiednio nadęty, postanowił sobie na nią poczekać. Kiedy tylko anioł pojawił się znowu, poleciał doń taki, mniej-bardziej, tekst: "To pani jest gówniarz i, i, ja panią zmuszę!". Niestety, tym aniołem akurat nie była Jędrusik, tylko Krafftówna, nic jeszcze konfliktu nie świadoma, więc ją zatkało. Pobiegła przed siebie, a napotkawwszy Dziewońskiego, opowiedziała mu o napaści, której doświadczyła. "Dudek, zrób coś, przecież nie powinni nas w teatrze jacyś Moskale w mundurach poniżać!" Już ja Cię pomszczę! - krzyknął Dudek i pobiegł szukać strażaka, a znalazłszy krzyknął: " Nie będziesz ty, chamie, nam więcej dam obrażał" i teatralnie spoliczkował go rękawiczką.
Strażak - że nie był to ten sam, który Krafftównę poniżał - pobiegł zaraz do dowódcy swojej drużyny, gdzie złożył skargę na napaść na służbie ze strony jakiegoś dziwacznie ubranego i bezczelnego typa. Dowódca potraktował sprawę jak najpoważniej, więc wraz z poszkodowanym strażakiem udali do dyrektora Dejmka: "Panie dyrektorze, przed chwilą napadnięto mojego podwładnego w trakcie pełnienia, i ja proszę o wszczęcie kroków w tej sprawie, bo będę musiał złożyć raport!"
- Dobrze, ale kto? - mówi dyrektor.
- Nie wiem. Jakiś... aktor! - odpowiada dowódca.
- Ale który, na Boga, bo ja mam ich tutaj wielu.
- No, taki... z taką chamską mordą.
- Acha - mówi Dejmek.  Sięga po mikrofon i beznamiętnym tonem wygłasza: "Zawołajcie mi tutaj Siemiona, proszę".



(tekst był publikowany na www.jazzski.com (http://www.jazzski.com))
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 12 Września 2012, 06:31:37
A to ja znam. Taki myszowaty komuch.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 12 Września 2012, 08:45:50
Anegdota co prawda znana, zresztą wczoraj przypominał ją chyba Ali. Jednak zakończenia z Siemionem chyba nie słyszałem... A szkoda... ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: pal pedadoga w 12 Września 2012, 17:15:49
   Ale tę moja wersję przytoczę już, dla porządku, (...)
Dla CZEGO? Na tym forum? Z czym do ludzi?
 
To ja, dla pożądku oczywiście
No już lepiej...

Jak widać wersji anegdoty co najmniej tyle, ilu opowiadających. Mi tu wyraźnie brakuje Marii Czubaszek w tej historii. I czy to nie to wydarzenie opisywał jeszcze inaczej Wojciech Młynarski w "Balladzie o strażaku z opery"?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 12 Września 2012, 18:00:41
Zakończenie z Siemionem to osobna anegdota nie była?
Podoba mi się wasze twórcze podejście, kol. Jazzski. Kontynuujcie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 12 Września 2012, 19:06:13
   Ale tę moja wersję przytoczę już, dla porządku, (...)
Dla CZEGO? Na tym forum? Z czym do ludzi?
 
To ja, dla pożądku oczywiście
No już lepiej...

Jak widać wersji anegdoty co najmniej tyle, ilu opowiadających. Mi tu wyraźnie brakuje Marii Czubaszek w tej historii. I czy to nie to wydarzenie opisywał jeszcze inaczej Wojciech Młynarski w "Balladzie o strażaku z opery"?
Ja w kwestii formalnej:
1. Pisze się dlaczego
2. Pisze się porządku.
No ale ja siebie znam.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 12 Września 2012, 22:15:10
Ja w kwestii formalnej:
1. Pisze się dlaczego
2. Pisze się porządku.
No ale ja siebie znam.
Nie wiem, czy aby nie formalizujesz zbyt pochopnie. A jeżeli przedmówca "licencjował poetycznie" lub, co gorsza, cytował?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 13 Września 2012, 06:09:03
Ja w kwestii formalnej:
1. Pisze się dlaczego
2. Pisze się porządku.
No ale ja siebie znam.
Nie wiem, czy aby nie formalizujesz zbyt pochopnie. A jeżeli przedmówca "licencjował poetycznie" lub, co gorsza, cytował?
sam siebie?
Czy erratę do słownika?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 13 Września 2012, 09:54:35
Ja w kwestii formalnej:
1. Pisze się dlaczego
2. Pisze się porządku.
No ale ja siebie znam.
Nie wiem, czy aby nie formalizujesz zbyt pochopnie. A jeżeli przedmówca "licencjował poetycznie" lub, co gorsza, cytował?
sam siebie?
Czy erratę do słownika?
Nic co się już tyle razy zdarzyło na tym forum, nie jest mu przecież obce ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 13 Września 2012, 10:31:22
Poddaję się, nie mniej proszę, by moje błędy/* (których przecież nie uniknę) łaskawie poprawiać.


/*Na razie mam na myśli błędy ortograficzne.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 13 Września 2012, 10:43:03

/*Na razie mam na myśli błędy ortograficzne.
Już my wiem, co Ty masz na myśli... ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 13 Września 2012, 15:37:36
Niemniej.

Nie ma za co.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 13 Września 2012, 15:44:35
Pamiętam, jak mnie fizyk-nauczyciel sztorcował po jakiejś klasówce, że nie ma "mniej więcej" dobrze - albo dobrze albo źle! Niemniej postawił 3+ ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 13 Września 2012, 16:08:00
Pamiętam, jak mnie fizyk-nauczyciel sztorcował po jakiejś klasówce, że nie ma "mniej więcej" dobrze - albo dobrze albo źle! Niemniej postawił 3+ ;)
Jak na fizykę (i na moje możliwości) to zupełnie dobra ocena.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 13 Września 2012, 16:11:47
To było "dobrze" minus 0,5.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 15 Września 2012, 12:16:24
   KROKI
(humoreska)

   Kiedy mam do przejścia pieszo np. dwa przystanki, chcę sobie czymś zająć głowę. Moją głowę pełną wyobraźni. Jeśli akurat nie chce mi się czynić żadnego odkrycia, wynalazku, ani nawet wysnuwać zwyczajnej wizjonerskiej myśli, bawię się w przewidywanie - którą nogą nadepnę na widoczną w przedzie przeszkodę. Okazuje się bowiem, że na 5 do 8 kroków przed np. krawężnikiem nasz organizm sam (nawet z nami tego nie uzgadniając) zaczyna zmieniać długość kroków tak, żeby na samym krawężniku stopie wypadło stanąć wygodnie. Kiedy dotarło do mnie, co też się bez mojej wiedzy wyprawia, odgórnie wszcząłem procedurę kontrolną. Powołałem komisję śledczą w skład której w całości wszedłem. W toku prac komisji przebyłem łącznie odległość około ośmiu przystanków, zawracając tam i z powrotem na przestrzeni dwóch. Dokonałem około 40 najść na przeszkody, trzymając się prędkości praktykowanych na tym obszarze, przy przeciętnej trafialności 60 procent. Coraz liczniej gromadząca się miejscowa ludność, stopniowo zasilana dopływem przyjezdnych, przyjmowała dochodzenie eksperckie ze zrozumieniem i nie zanotowałem zachowań nieprzyjaznych. W godzinach wieczornych nastąpiła niezapowiedziana interwencja organów porządkowych i poważnie zakłóciła moje procedowanie. Na wezwanie lidera grupy inerwentów przedłożyłem organom ok. połowy metra kubicznego powietrza z płuc, do kontroli. W wydychanym przeze mnie powietrzu wykryto ślady spożycia 100 g. szprota wędzonego i dwóch bułek, a także wypalenia pewnej liczby papierosów mentolowych light. Patrol interwencyjny opuścił miejsce prac komisji nie ukrywając niezadowolenia, w notesie umieściwszy notatkę, że obywatel zachowywał się w sposób typowy dla nietrzeźwego, a jednak był trzeźwy
   Ja nie znam się na ich pracy, tak jak oni na mojej. Ale chyba powinni popracować nad metodologią lub oprzyrządowaniem. Nie wykryli np. że przyswoiłem całą butelkę dwuprocentowego kefiru i pół batona czekoladowego, ufundowanego przez przechodzącą znajomą - na co dzień pracującą z dziećmi autystycznymi. Ja na podobną nierzetelność - jak wzmiankowane organy - nie pozwoliłbym sobie nigdy. Jeśli badam, to dokładnie. Na przykład ustaliłem, że możemy sami decydować, czy chcemy nastąpić na przeszkodę, czy też ją ominąć. Jeśli jednak nie chcemy zaprzątać sobie tym głowy, pomiędzy 8, a 5 krokiem p.n.p. (przed nastąpieniem na przeszkodę) włącza się nam autopilot i przeprowadza nas przez zakłócony teren. Kiedy chcemy sterować "ręcznie", możemy wyćwiczyć przewidywanie nogi do - najdalej - 5 kroków p.n.p. Udaje się natomiast kalkulacyjnie dobrać kroki, jak czynią to skoczkowie lekkoatletyczni - z wyprzedzeniem 30, 50, a prawdopodobnie nawet więcej p.n.p. Tej ostatniej metody komisja nie zaleca podczas dobiegania do tramwaju, ze względu na żartobliwość motorniczych.
   Raport komisji nie powstanie, bo kto by to czytał. Ale mam uwagę: Podczas, kiedy ja dmuchałem szprotkami, o kilkanaście metrów dalej stał, nie powodując niczyjej interwencji, samochód owych sił wąchających, zaparkowany nieprawidłowo, w sposób zagrażający płynności ruchu i bez włączonych świateł awaryjnych. Mnożenie niebezpieczeństw przez sternika tego wehikułu mogłoby stanowić chyba poważniejszy temat dla notatki służbowej, niż moje dziwne (w ich rozumieniu) kroki.
Ogólnie: trzeźwość - tak! Ale, właściwie, dlaczego ma obowiązywać samych niemundurowych?



(tekst był publikowany na www.jazzski.com (http://www.jazzski.com))
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 15 Września 2012, 12:34:12
Zgadzam się z przedmówcą, za wyjątkiem jednej rzeczy  - czy to aby na pewno humoreska?
A odnośnie kontroli organizmu - to lepiej sobie tym głowy nie zawracać - już on sam (dzięki Bohu) wie lepiej.
Wczoraj np. oglądałem na Discovery program o m.in człeku, który nie oddychał 22 minuty, a potem poszedł na piwo.
To niby żadna wieść (moja siostra nie oddycha już 45 lat), ale skoro dają w telewizorze,  to coś w tym musi być.
A wiec z tą/tę kontrola coś jest jednak na rzeczy.
Wiem, poteflon.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 15 Września 2012, 19:26:25
A ja tam nie wierzę, że jazzski na trzeźwo pracował w komisji - szprotami (i jogurtem) zamaskował doping. I miał szczęście, że Olimpiada w Londynie była a nie we W-wie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 15 Września 2012, 19:49:12
   Notatce organu nie wierzyć... anarchista.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 15 Września 2012, 20:43:57
Fuj fuj fuj, kursant Jazzski! Czym kursant tę notatkę pisał?!?

Tak, wiem, mi się wszystko kojarzy. Ale nie tylko mi. Jak dzisiaj na imprezie rodzinnej żwawa jeszcze całkiem, choć w wieku post-balzakowskim ciotka pochwaliła się, jak to instruktor na basenie skomplementował ją, że ma ładne nogi do żabki, to jednego kuzyna trzeba było prawie reanimować, bo się zakrztusił tortem, biedaczek. A jak się jeszcze ciotki zaczęły licytować, czyja żabka najładniejsza, to musiał opuścić pomieszczenie... ::)
No dobra, moja wina, trzeba było nie komentować pierwszej opowieści niewinnym skądinąd zdaniem: Jakkolwiek by to zabrzmiało...
Na razie mam zakaz wstępu do kuzyna, który poza tym z zakupami musi sie przenieść do Biedronki, choć pod oknem ma inną, znaną sieć spożywczą ::)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 16 Września 2012, 09:49:37
   Ale dlaczego musi się przenieść do Biedronki? Sieć była na imprezie?
I ucierpiała?
- Zaspany jeszcze jestem.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 16 Września 2012, 10:12:41
   Ale dlaczego musi się przenieść do Biedronki? Sieć była na imprezie?
I ucierpiała?
- Zaspany jeszcze jestem.
Kurcze, to nawet ja zrozumiałem... S:)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bluesmanniak w 16 Września 2012, 10:26:08
Pewnie za karę też mu Bomi zamkli ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 16 Września 2012, 11:21:08
Przeczytawszy humoreskę zastanawiam się, czy komisja Jazzskiego nie mogłaby ujawnić się mundurowym i doprowadzić do ich skontrolowania? Mogłoby być ciekawym wyjaśnienie, czy długotrwały trening fizyczno - psychiczny mundurowych, zwany niekiedy drylem, ma wpływ na funkcjonowanie ich autopilotów?
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Bruxa w 16 Września 2012, 13:35:21
   Ale dlaczego musi się przenieść do Biedronki? Sieć była na imprezie?
I ucierpiała?
- Zaspany jeszcze jestem.
Kurcze, to nawet ja zrozumiałem... S:)


Można wręcz powiedzieć - zakumałem ;)
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Stefan w 16 Września 2012, 13:41:49
   Ale dlaczego musi się przenieść do Biedronki? Sieć była na imprezie?
I ucierpiała?
- Zaspany jeszcze jestem.
Kurcze, to nawet ja zrozumiałem... S:)

O to to,  ;moja Marcysiu ;D


Można wręcz powiedzieć - zakumałem ;)
O to to, moja Marcysiu
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: jazzski w 16 Września 2012, 18:45:32
   U nos, prose siostry, to sie nazywo <ev>. Ale u wos tyz pieknie.
Tytuł: Odp: ANEGDOTY
Wiadomość wysłana przez: Cezarian w 07 Listopada 2020, 17:39:05
A dlaczego by nie tu? Nie mogłem się powstrzymać:
Ciekawa zależność - im tokarz ma mniej palców, tym bardziej uważa.