W temacie wątku, anegdotka sprzed 3 dni. Otóż odbywa u nas praktykę studentka rusycystyki (ok 3 roku). Dziewczyna miła i sympatyczna, jednak strasznie przerażona nowym otoczeniem i nowymi obowiązkami. Żeby się trochę rozluźniła zacząłem z nią rozmowę na temat jej kilkumiesięcznego pobytu w Moskwie. Po zdawkowych pytaniach, jak się podobało itp., zapytywuję: a czy podczas pobytu w Moskwie grała pani w carską ruletkę? Spłonione dziewczę odrzekło, żę tym razem nie, bo miała za mało czasu, ale poprzednim razem jej się zdarzało.
Powstrzymałem się od pytania, czy aby nie potrafi grać w carską ruletkę pistoletem zamiast rewolweru... Uznałem, że może być niebezpieczne.