Autor Wątek: ANEGDOTY  (Przeczytany 88950 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59496
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #375 dnia: 11 Maja 2012, 20:09:35 »
A propos "morte", dzisiaj byłem na pogrzebie (nota bene bardzo udanym). Kolega, który w imieniu całej grupy zorganizował i trzymał wieniec otrzymał komplement: Artur bardzo do twarzy ci z tym wieńcem. Komentarz, iż wieniec nie wyglada na ostateczność pogrzebową spotkał się z czyjąś ripostą, że kolega Artur także jeszcze nie wyglada na ostatecznie pogrzebanego.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline jazzski

  • Hydraulik
  • Ekspert Toaletowy
  • *
  • Wiadomości: 980
  • słoiki dżemu truskawkowego +16/-1
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #376 dnia: 11 Maja 2012, 20:22:02 »
Wg tradycji, powinien z zamkniętymi oczyma rzucić wieniec za siebie. Kto pierwszy złapie - temu dobra wróżba rychłego zastykspójścia.

Stefan

  • Gość
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #377 dnia: 12 Maja 2012, 09:03:55 »
Nie idźcie tę drogą!

Offline jazzski

  • Hydraulik
  • Ekspert Toaletowy
  • *
  • Wiadomości: 980
  • słoiki dżemu truskawkowego +16/-1
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #378 dnia: 12 Maja 2012, 09:19:36 »
I kto to mówi?

Stefan

  • Gość
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #379 dnia: 12 Maja 2012, 15:38:12 »
I kto to mówi?
Jedynka niezła, reszta kiepska.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 43479
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #380 dnia: 12 Maja 2012, 18:16:25 »
Jak wieniec odpowiednio ciężki, to przepowiednie może się spełnić na miejscu.
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Baader

  • Hydraulik
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 4415
  • słoiki dżemu truskawkowego +25/-2
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #381 dnia: 12 Maja 2012, 19:59:52 »
Ja bym raczej stawiał na rzut czaszką i jej łapanie. Jakoś tak bardziej klasycznie...
Hochsztapler pan jesteś panie starszy! Zwykły hoch... hochsztapler!!!

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59496
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #382 dnia: 12 Maja 2012, 22:02:00 »
Działo się co nieco i podczas mszy. W pewnym momencie wyglądało na to, że ksiądz zebrał na tyle dużą kwotę na "ofiarę", że wraca i będzie zbierał jeszcze raz. Trzeba oddać uczestnkom uroczystości (żywym i zamrłemu), że wytrzymali najgorszy moment z godnością.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline jazzski

  • Hydraulik
  • Ekspert Toaletowy
  • *
  • Wiadomości: 980
  • słoiki dżemu truskawkowego +16/-1
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #383 dnia: 13 Maja 2012, 21:50:37 »
   CACUSZKO

   Człowiek kulturalny jest istotą współczującą. Lecz są dramaty gdzie dobro w starciu ze złem tak się zapomni, że nie wiadomo, kogo bardziej żałować.

   Trwała jeszcze komuna. W Zakopiańskim Klubie MPiK, przy tzw. dolnej czytelni działał barek kawowy. Od kiedy zaczęła go prowadzić młoda blondynka o niecodziennej urodzie, stoliki do czytania i wysokie stołki przy barze zapełniły się nową, liczniejszą publicznością. Wiem, bo widziałem. Widziałem, bo dowodziłem księgarnią obok - z widokiem na barmankę i jej gości. Przy kolejnej kawie zamówionej w tym barze, zostałem obdarzony zaufaniem i wtajemniczony: gwiazda baru wzbogaciła serwowany asortyment. Oprócz dotychczasowej, szacownej kawy z papieroskiem i ciasteczek, można było, przy lekturze, pokrzepić się wódeczką. Trunek był podawany spod lady - najczęściej jako dodatkowy składnik soku z czarnej porzeczki - i fundowany (sic!) przez bar. Czytelnictwo prasy międzynarodowej na tym poziomie budynku gwałtownie wzrosło. Od dawna wiadomo było, że ludzie oczytani, naczytawszy się różnych niefiltrowanych treści, już od rana kieliszka łakną, a procenty skutkują tak - że jeszcze bardziej czytać się chce. Na przybarkowych hockerach przysiadały koleżaneczki barmanki. Było estetyczniej. Kultura wzrastała.
   Zagadkowa strategia baru wyglądała na dokładanie do interesu. Później okaże się, że główny dochód pochodził z zyskownej sprzedaży deficytowych papierosów. Niestety, przedsiębiorczyni - ofiarnie przepijając do klienteli - słaniała się na nogach z przepracowania. W tych warunkach musiała zarzucić prowadzenie wewnętrznej księgowości. W końcu nie miała pojęcia, jaki jest bilans pieniędzy prywatnych i służbowych - ostatecznie wszystko trzymając w jednej kasie. Nagły remanent wykazał znaczącą superatę, czyli - klęska. Ale powróćmy do czasu prosperity.
   Było lato. Do barku zaczęła uczęszczać śliczna dziewczyna świeżuchnej urody. Nosiła krótkie, białe sukienki w subtelne kwiatki, na szeleczkach. Jej nieśmiały wdzięk osłabiał mężczyzn i kobiety. Czytelnicy przy stolikach nie mogli utrzymać wzroku na wydawnictwach - ten bowiem uciekał ku barowym stołkom, na jednym z których spoczywała zgrabna pupka; poniżej zwisały apetyczne nóżki, a z nich jedna zwykle dyndała boso, bo pantofelek się zahaczał o podpórkę i zzuwał. Ten widok i powodowany przezeń efekt socjologiczny, podnosiły bez wątpienia rangę całej instytucji.
   Wtedy, nagle, bez sensownego wytłumaczenia, do baru tego przyszło dwóch młodych milicjantów i zamówiło kawę. Szok był powszechny. Bywalcy szeptali, popatrując co rusz, ukradkiem. Zmienił się klimat. Jak by ktoś muzykę zgasił. Na domiar niesmaku chłopcy w niebieskich mundurkach zaczęli swobodnie rozmawiać i uśmiechać się do barmanki; doszło także do pożądliwego zerkania na „nasze bosostope Cacuszko” - oczywista profanacja. Niestety, kłopoty dopiero miały się zacząć: panowie przyszli powtórnie, a potem zadomowili się. Gorzej - zagadywali do „Cacuszka” i ono podjęło rozmowę. Jeszcze gorzej: nasze niewinne dziewczątko stopniowo dawało się wciągać we flirt! To był cios w nasze kulturalne serce.
   Przypomnę młodszym - co to była milicja. Zbrojna w władzę bezpośrednią nad obywatelem brudna ręka opresyjnego systemu. Mieć w rodzinie milicjanta - oznaczało wstyd i wytykanie palcami. Według popularnego przekonania, do milicji szedł tylko człek podły, lub tępy. Żaden z moich znajomych nie miał znajomego, który skoligacony byłby z milicjantem - mogłem mieć wrażenie. Oczywiście, pod koniec komuny kondycja moralna milicji była już diametralnie różna od dawnej, ale ostracyzm, mocą rozpędu, obowiązywał.
   Około września pogoda była ponura. W MPiKu ziało pustką. Stałem w drzwiach swojej księgarni i spoglądałem na wyludniony barek z myślą o drugiej kawie. Przyszedł jakiś facet w szarej marynarce i rozmawiał z barmanką. Odeszli od baru i usiedli przy stoliku, rozprawiając cicho. Na twarzy kobiety rysował się wyraz zatroskania. Zaraz po tej rozmowie przybiegła do mnie:
- Wiesz, kto to był?
- Nie.
- Milicjant.
- I czego chciał?
- Pamiętasz, w lipcu przychodziła tu taka dziewczyna, którą nazywaliście „Cacuszko”.
- Jasne, że pamiętam.
- I dwóch milicjantów, pamiętasz?
- Nie - takich na niebiesko ubranych? - to nie pamiętam.
- No właśnie. Ona ich obu, po kolei, zaraziła chorobą weneryczną.
- Ładne kwiatki! Tacy jeszcze młodzi byli!
- No co ty! Przecież oni żyją!
- A, to łajdaki. A ona?
- No, ten jeden, co tu był, to jej właśnie szuka, bo chciałby się ożenić.

   I komu teraz współczuć?


p.s.
Tylko nie odpowiadajcie, że Stefanowi - poza tym .

Offline Ali

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 5183
  • słoiki dżemu truskawkowego +46/-0
  • Płeć: Mężczyzna
  • Im więcej wiem, tym mniej wiem...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #384 dnia: 14 Maja 2012, 06:28:00 »
Nie trzeba odpowiadać, że Stefanowi. To się rozumie samo przez się...
Dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat i głupota ludzka, choć co do Wszechświata to nie byłbym tak całkiem pewny. Albert Einstein

Stefan

  • Gość
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #385 dnia: 14 Maja 2012, 07:33:06 »
A nie rozumiem?
I czemu superata jest zła?
Manko jest be, z superatą idzie sobie poradzić

Offline Bluesmanniak

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 29913
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-4
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #386 dnia: 14 Maja 2012, 07:40:05 »
widać, że nie byłeś nigdy księgowym...

Stefan

  • Gość
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #387 dnia: 14 Maja 2012, 07:44:12 »
widać, że nie byłeś nigdy księgowym...
Ona też nie

Offline Bluesmanniak

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 29913
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-4
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #388 dnia: 14 Maja 2012, 08:00:21 »
Obyś nie skończył, jak ta barmaneczka ;)

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 43479
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #389 dnia: 14 Maja 2012, 08:05:42 »
Manko to jest problem.
Superata to jest klęska.
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.