Miałem małego syna, więc kupiłem mu kolejkę PIKO TT, a następnie - korzystając, żem sam w domu, a mały w szkole - rozłożyłem wszystko na podłodze w jego pokoju, żeby zmontować i pobawić się, zanim wróci i wszystko mi zabierze. A te tory - tu skrzywione, tam niepasujące, i kabelków trzeba się tyle ponaprzykręcać, słowem: kucaj człecze i zginaj się - wreszcie wycisnął się ze mnie bąk, a niemały, dorosły - rzekłbyś.
I w tym samym momencie z hukiem otwarły się drzwi wejściowe i wpadł nimi chłopiec - nie mój - koleżanki żony, za nim obie panie. Chłopiec krzyknął:
- O! Kolejka!
I wskoczył pomiędzy tory. Następnie, nie tracąc radości dodał:
- Co to za smród?
Jego mama, stojąc w drzwiach:
- Dawidku, nie mówi się „smród”, tylko „niemiły zapach”. Na to chłopiec:
- Co to za niemiły zapach smrodu?