Autor Wątek: ANEGDOTY  (Przeczytany 88795 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 43478
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #300 dnia: 20 Kwietnia 2012, 22:07:57 »
O duchu niejakiego Pedadogusa Waść wiedzy tajemnej jeszcze nie posiadłeś. Ręczę Waści, że drżą przed nim tu wszyscy, zwłaszcza kiedy wyłazi ze swego Columbarium i nuże naganiać bogom ducha winnych obywateli do urn. Wynurza się tu rzadko, ale kiedy się objawia, to nie bez przyczyny i gorze nam wtedy, oj gorze...

A jeszcze Leonidas, co niczym Atlas sklepienie niebieskie, tak on całą tę krainę  na barkach swoich trzyma, tajemne jej skrypta i mechanizma w opiece mając.
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline jazzski

  • Hydraulik
  • Ekspert Toaletowy
  • *
  • Wiadomości: 980
  • słoiki dżemu truskawkowego +16/-1
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #301 dnia: 20 Kwietnia 2012, 22:24:57 »
Szczęściemś Aśćka te niedobory uzupełniła, a inne - co ich wiela - przecie ludzie dobrej woli powstawiają.

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59495
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #302 dnia: 20 Kwietnia 2012, 23:32:17 »
Zważyć chciałem jeno, że wspomniany przez acana watażka "666" nosi primo voto miano "Zygfryda de Loeve", które to akuratniej niż inne jego przewagi oddaje, a i łbów przetrącanie snadniej wyjaśnia.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 43478
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #303 dnia: 21 Kwietnia 2012, 00:35:05 »
Szczęściemś Aśćka te niedobory uzupełniła, a inne - co ich wiela - przecie ludzie dobrej woli powstawiają.

Znaczy się - jacyś nietutejsi?
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline jazzski

  • Hydraulik
  • Ekspert Toaletowy
  • *
  • Wiadomości: 980
  • słoiki dżemu truskawkowego +16/-1
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #304 dnia: 21 Kwietnia 2012, 10:05:59 »
watażka "666" nosi primo voto miano "Zygfryda de Loeve"

Przebóg, to i Danusia ze Spychowa pewnie w haremie! Gorze mi, gorze!

Bruxa - to może w ościennym Deutschlandzie jakiego dobrego człowieka szukać?

Online Bluesmanniak

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 29913
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-4
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #305 dnia: 21 Kwietnia 2012, 13:48:11 »
No strach się bać...

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59495
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #306 dnia: 22 Kwietnia 2012, 21:02:44 »
No strach się bać...
Napędziłeś mi strachu...
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline jazzski

  • Hydraulik
  • Ekspert Toaletowy
  • *
  • Wiadomości: 980
  • słoiki dżemu truskawkowego +16/-1
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #307 dnia: 24 Kwietnia 2012, 00:40:21 »
   DRUT KOLCZASTY

   Za komuny pewna liczebność Węgrów osiedlała się w Polsce. Miałem nawet zaszczyt znać takich dwóch - którzy siebie jednak znać przyjemności nie mieli. Jak to możliwe w mieście liczącym niespełna czterdzieści tys. dusz (no, doliczając Górali obecnych podczas dnia pracy - może drugie tyle)? Wtedy jakoś mnie to nie zastanowiło; może uznałem że ta nacja tak ma. Dopiero po latach zagadka wyjaśniła się samoczynnie.
   Brałem właśnie czynny udział w imprezie zwanej ognisko (w menu: wódka biała, zapitki, kiełbasy na patykach i pieczywo). Jedyna interesująca niewiasta w towarzystwie siedziała daleko, po przeciwnej stronie ognia i dymnej firany. Wypiłem więc w intencji - żeby wiatr zmienił kierunek na korzystniejszy, co natychmiast poskutkowało. Dym zmusił ją do przeniesienia się na moja stronę, a ja zrobiłem jej miejsce obok siebie. Naturalną koleją rzeczy, w końcu zainteresowała się moją kiełbaską. Ponieważ nie zwykłem udostępniać kiełbaski nieznajomym, musiała podać mi swoje nazwisko. Brzmiało: Szilágyi. Przypomniałem sobie że znałem pewnego Jozsefa - Węgra o tym nazwisku - to on - odpowiedziała - mój były mąż. Całkiem miły człowiek, ale musiałam się z nim rozwieść. Kochał inną. Zostało mi węgierskie nazwisko.
    Tak wyszło że na kilka lat przed rozwodem brali ze sobą ślub. Ale jeszcze wcześniej jego rodzina uparła się, żeby ślub był na Węgrzech. Młodzi byli bez kasy i stawiać im na swoim, byłoby nietaktem. Ustalono że on pojedzie tam w czerwcu i wszystko przygotuje, a ona w sierpniu weźmie tylko tygodniowy urlop i stawi się już na same ceremonie - z osobistym poznaniem rodziców włącznie. Podczas pozostałych dwóch ostatnich miesięcy panieństwa prowadziła się nienagannie, myśląc tylko o ukochanym. Ale właśnie wtedy poznała innego asymilowanego w Polsce Węgra - Denesza. Był ci on jeszcze cudniejszej, węgierskiej urody i jeszcze bardziej uroczo zniekształcał polską składnię zdaniową, przeto budził w niej pełnię zaufania. Nie można się jej dziwić że poszła na jego propozycję iż wyuczy on ją po węgiersku kilku użytecznych zdań, którymi zaskoczy i urzeknie swoją nowa rodzinę.
   I wyuczył. Przyłożył się do tego z sercem. W ogóle Denes był to człowiek nietuzinkowy - dzisiaj ten typ osobowości modnie jest określać skrótem ADHD. Wtedy uchodził, zwyczajnie, za osobnika energicznego, społecznika, którego wszędzie pełno. Nie znając polskich realiów tak dobrze jak my - działał z równa aktywnością w socjalistycznej organizacji młodzieżowej, jak w kołach przykościelnych, wszędzie pozwalając się wybierać do gremiów przewodzących. Złoty chłop, generalnie.
   Pani (jeszcze nie) Szilágyi zawitała do Peczu, i będąc przez narzeczonego uroczyście prezentowaną swojej przyszłej teściowej, wygłosiła tekst, który po polsku brzmiałby tak...
No, nie. Tego nie wypada prezentować, nawet tutaj. Szlagwortem tej przemowy było życzenie, żeby - eufemizując - organy rodne tej matrony pokryły się drutem kolczastym, o który następnie pokaleczą się liczni... może wystarczy. Efekt był niezapomniany. Na nic zdały się późniejsze tłumaczenia Jozsefa że narzeczona nie znała i nadal nie zna treści wykonanego przez siebie monologu; że padła ofiarą niebywałego oszustwa, itp. Siła odpowiednio dobranych wyrazów była tak wielka że uniemożliwiła rodzicom uznanie ich za niebyłe, skoro ktoś je sformułował. Ten kraj, z którego przybyły, nigdy nie będzie zaszczycony wizytą, a przedstawicielka jego jest od natychmiast non grata w Panonii.
   Mariaż jednak zawarto, ale u nas, za to bez nieporozumień, bo Józek język polski opanował dobrze. W połowie trwania małżeństwa wydało się że mąż regularnie dostaje na adres pracy jakieś listy z Węgier. Ona najpierw to lekceważyła, bo myślała że są od mamusi. Kiedy jednak matki zabrakło na świecie, a listy, bodaj, się zagęściły, zaczęła niepotrzebnie dociekać i doskrobała się wyrazów prawdziwego uczucia. Niestety, nie do siebie. Ale węgierskiego nadal nie znała, więc kto jej te pisma przetłumaczył? No, kto?
   Panowie - bohaterowie tej historii zwykle omijali się szerokim łukiem, znali się więc. Ale ja prawdę (jak zwykle) napisałem na wstępie: znać się przyjemności nie mieli.
« Ostatnia zmiana: 24 Kwietnia 2012, 00:52:56 wysłana przez jazzski »

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59495
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #308 dnia: 25 Kwietnia 2012, 13:21:01 »
Oto co zostaje wyciśniete z przyjaźni skrępowanej drutem kolczastym.
Informuję, że nie zdaję sobie sprawy ze znaczenia zdania, które powyżej napisałem.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Stefan

  • Gość
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #309 dnia: 25 Kwietnia 2012, 13:59:35 »
Jakoś niektóre elementy niespójnymi mi się wydawaja...
Choć opowiastka czemu nie, brakło jednak pointy - cóż się mianowicie - co działo po konsumpcji kiełbasek?

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59495
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #310 dnia: 25 Kwietnia 2012, 14:16:40 »
Jakoś niektóre elementy niespójnymi mi się wydawaja...
Choć opowiastka czemu nie, brakło jednak pointy - cóż się mianowicie - co działo po konsumpcji kiełbasek?
A fe kursant Stefan - to są sprawy co najmniej osobiste.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Stefan

  • Gość
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #311 dnia: 25 Kwietnia 2012, 14:51:25 »
Jakoś niektóre elementy niespójnymi mi się wydawaja...
Choć opowiastka czemu nie, brakło jednak pointy - cóż się mianowicie - co działo po konsumpcji kiełbasek?
A fe kursant Stefan - to są sprawy co najmniej osobiste.
No i o to chodzi!!!

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 59495
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #312 dnia: 25 Kwietnia 2012, 15:01:47 »
Jakoś niektóre elementy niespójnymi mi się wydawaja...
Choć opowiastka czemu nie, brakło jednak pointy - cóż się mianowicie - co działo po konsumpcji kiełbasek?
A fe kursant Stefan - to są sprawy co najmniej osobiste.
No i o to chodzi!!!
A nic właśnie! Chodzi o to, żebyśmy zdrowi byli! I mogli pić.
Choroba, nie wiem, czy nie odbiegliśmy nieco od intencji Jazzskiego dotyczących ostatniej opowieści. Ta była o jedzeniu, a my tu znowu zaczynamy o piciu...Jednak bez picia człowiek krócej wytrzyma, niż bez jedzenia, dlatego prawdziwa sztuka, to się napić, a nie najeść.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline jazzski

  • Hydraulik
  • Ekspert Toaletowy
  • *
  • Wiadomości: 980
  • słoiki dżemu truskawkowego +16/-1
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #313 dnia: 25 Kwietnia 2012, 15:48:59 »
Zadowolić opojów - a dobrych - żadna ilość nie zdoła.
Co do kiełbasek - sam pan wisz jak się to kończy. Chyba że zacznie lać.

Offline jazzski

  • Hydraulik
  • Ekspert Toaletowy
  • *
  • Wiadomości: 980
  • słoiki dżemu truskawkowego +16/-1
  • Płeć: Mężczyzna
Odp: ANEGDOTY
« Odpowiedź #314 dnia: 25 Kwietnia 2012, 23:14:01 »
   Onegdaj, spałem jeszcze głęboko, kiedy zadzwonił telefon i rozszczebiotał się tak:
- Kochanie, jesteś jeszcze? To cudownie. Strasznie się rozpadało, a ja zupełnie nie wzięłam parasolki. Będziesz w Śródmieściu? To cudownie! Jakbyś mógł podrzucić mi do pracy parasolkę, wiesz - taka czerwona - w przedpokoju, na wieszaczku, albo jakakolwiek inna. Dziękuję. Wiesz co. Bardzo. Bardzo!
W przedpokoju nie znalazłem żadnej czerwonej parasolki, ani nawet cyklamenowej w kropki bordo, więc zabrałem mój czarny parasol i podrzuciłem do Śródmieścia. Zastałem pusty pokój, a że śpieszyło mi się - powiesiłem parasol na oparciu krzesła i wyszedłem. Zadzwonił telefon i nuże mi dziękować:
- Och, cudowny jesteś, że podrzuciłeś mi parasolkę! Właśnie musiałam wyskoczyć i bez niej, to ja nie wiem, co by było! Odwiozę ci ją na pewno, nigdzie nie posieję. Pa!
Wieczorem mój parasol był z powrotem w przedpokoju. Żadnych śladów siania.
   Ludzie są, jacy są. I nie ma potrzeby ich zmieniać. Dopóki odnoszą parasol.