Ehhh, za komuny, to były okrutne legitymowania. Teraz to już nie to, jedna Blida wiosny nie czyni. Z drugiej strony, jak sie zdarzyło, że milicjant nie potrafił powiedzieć: proszę się wylegitymować, to z reguły puszczał wolno twierdząc, że ma dobry humor (a nawet chómor)