A hoj, Przygodo! ... jak wołałem głosem Stefana Friedmana do koleżanki o imieniu, co to Angole mówią "adwenczer"
Co do "edytuj" to ja poniał, że jak piszę co myślę, a myślę co widzę, a widzę co piszę (i się koło zamyka) i już poślę w pierona, a uzupełnić bym chciał, to albo czekam aż ktoś coś napisze, by mi Wichura nie odstrzelił łba z er-gie-pe-panca, jak to sobie w zyczaju miał robić Żelazny Karzeł imieniem Wasyl, albo dorzucam dalsze pomysły w napisanym wcześniej poście poprzez funkcję edytuj. Sensu w tym drugim tyle, co w kłakach o masie jednego funta, bo kto Qrna przeczyta starego posta uzupełnionego o myśl późniejszą?
Azaliż będę starał się pisać na tyle wyczerpująco, by nie wysyłać 2 postów obok siebie, bo łeb mój jest mi drogim i jestem z nim mocno związany emocjonalnie, tudzież fizycznie (przez kręgosłup między innymi).
Nic to, Baśka - jak rzekł Wołodyjowski i wysadził się w powietrze (bo wtedy nie znali er-gie-pe-panca)