Oświadczam, że zbieżność dat przylotu Waszego wysłannika do USA i śmierci MJ - byłego wuja Toma jest, co oczywista, całkowicie przypadkowa. Oświadczam także, że kiełbasa, którą jadł MJ prawie zupełnie nie była zielona, zaś MJ był taki blady już przed jej zjedzeniem. Potwierdza się natomiast informacja, że MJ odmówił popicia kiełbasy choćby pięćdziesiątką setki czystej wódki, co jest poważnym błedem wychowawczym, niewybaczalnym w sztuce kulinarnej.
Oświadczam także, że Michael Jordan ma się dobrze.