Po pierwsze, to Białołęka. Multańska strona. Bardzo multańska. Tak multańska, że jest nawet multańską stroną dla Pragi.
Po drugie, na tak zwanej prowincji wypala się trawy, aby je odnowić. W stolicy wypala się kamienice (albo częściej tak zwane świdermajery i inne drewniaki) takoż w podobnym celu, aby wyrosła nowa zabudowa.
Tutaj z chirurgiczną precyzją najwyraźniej ktoś miał zapotrzebowanie na nową elewację?