Podczas łykędowego wyjazdu na rubieże zapytałem jak zwykle Mamę co też jest do zrobienia w domu i zagrodzie. Poza zwykłą listą usłyszałem:
- a, no i weź szlifierkę i naostrz widły bo słabo wchodzą (sic!)
Przez sekundę wyobraźnia stanęła dęba i zaczęła podpowiadać jakież to mianowicie monstra wychodzą w nocy z nieodległego lasu, wymagające zwalczania za pomocą wideł. Odyńce? Zombie? No ale uznawszy że to mało prawdopodobne myślenie wskoczyło na bardziej realistyczne tory:
- O, to widzę że coś u nas w końcu drgnęło. Może ja przekuję też naszą kosę na sztorc?
Niestety okazało się, że nie trzeba....