Jestem pod wrażeniem teorii prędkości ciemności. Twórczo rozwijając te zagadnienie, należy się zastanowić, czy światło i ciemność nie mają przypadkiem takiej samej prędkości? Bo przecież, jeżeli zmienimy punkt odniesienia, to ciemność musi dotrzeć w te miejsca, gdzie jest światło, podobnie jak światło musi dotrzeć w te miejsca, gdzie jest ciemno...
W tym kontekscie można więc chyba mówić nie tylko o prędkości wiązki światła, ale także o prędkości wiązki ciemności.
Potwierdzeniem tej koncepcji jest istnienie tzw. półmroku, który jest niczym innym, jak swego rodzaju relacją równoważności pomiędzy światłem i ciemnością, co świadczy o ich jednakowej prędkości.
Pojawia się w związku z tym pytanie: co było najpierw, ciemność, czy jasność (światło)? Czyli kura, czy jajko? Jednak w tym wypadku mamy pewne wskazówki. Skoro: stała się ciemność; to znaczy chyba, że wcześniej była jasność?