Libacje.
Libacje to na pewno.
Oraz nie wykluczałabym ofiar ze zwierząt w takiej formie, jak praktykowano na Świecie Dysku.
W świątyni (albo w świętym kręgu, czemu nie) wrzuca się odpowiednio przygotowaną ofiarę pochodzenia zwierzęcego (kiełbaski, boczek z patyka) na ruszt. Bogowie otrzymują najlepszą część - wiadomo, że najlepszy w kiełbaskach z grilla jest zapach, a ten unosi się do nieba. I wszyscy zadowoleni.
To znaczy nie wiem, jak świnia, ale kto by świni pytał...