Ciepło, tak. Upalnie, no trudno.
Ale teraz to już wieje Maghrebem.
Wytrzymać da się zasadniczo tylko w łazience, dlatego z rozrywek wybrałam pranie, a nie na przykład bieganie. Zawsze mnie zresztą bawi, kiedy zapowiadający jakąś imprezę biegową w telewizorni zachwycają się, jaki to piękny ciepły, słoneczny dzień się biegaczom trafił, wręcz idealny. Tja...
A pranie za chwilę poprawi też mikroklimat na balkonie. Pomidory będą wdzięczne.