O właśnie! Najgorzej później, jak w starym dowcipie, pójdzie taki Niemiec z posterunku do pubu, zostawi na zewnątrz gumową łódkę (dinghy, jak się domyślam), wejdzie do środka i zamówi wino:- Wine please.- Dry?- Nein, eins please.
I po szpiegu. To tylko pokazuje, jak ważne jest dobre opanowanie języków obcych, a zwłaszcza liczebników. Mela?
A tak na marginesie, pamiętacie, jak na wszystkich polskich i sowieckich filmach wojennych, na zwiad wysyłani byli żołnierze najczęściej znający tylko kilka słów po niemiecku* i nigdy nie budziło to po stronie Niemców żadnego niepokoju?
*Oczywiście nie dotyczy Klossa i Gustawa Jelenia "was, kapusta i kwas".