Autor Wątek: Archeo-won-tek  (Przeczytany 334305 razy)

0 użytkowników i 3 Gości przegląda ten wątek.

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60369
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1965 dnia: 03 Maja 2026, 19:42:40 »
Tak wygląda pisanie na telefonie, ale może i dobrze wyszło? Niewolnica chyba musiała pasować?
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60369
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1966 dnia: 21 Maja 2026, 14:39:47 »
Wszędzie te parcie na szło. U Gonza to nie do pomyślenia.

Reporter przeprowadza wywiad z lwem przed Arką Noego, w tle słonie i żyrafy.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44053
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1967 dnia: 21 Maja 2026, 22:56:38 »
I dlatego nie ma już w menu jednorożców.
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Bluesmanniak

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 30421
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-4
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1968 dnia: 22 Maja 2026, 07:23:58 »
Wszędzie te parcie na szło. U Gonza to nie do pomyślenia.

Reporter przeprowadza wywiad z lwem przed Arką Noego, w tle słonie i żyrafy.
Czy mnie się wydaje, czy ten reporter to ten niesławny miękiszon?!

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60369
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1969 dnia: 22 Maja 2026, 08:54:25 »
Nie, tamten nadawałby z USA. Słonie jak widać takze rejs przetrwały. A ptaki dodo?
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bluesmanniak

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 30421
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-4
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1970 dnia: 22 Maja 2026, 10:12:32 »
A dlaczego sądzisz, że on nie nadaje z USA?

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60369
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1971 dnia: 22 Maja 2026, 10:20:00 »
To elementarne Watsonie, przecież Arka nie dopłynęła do USA. Nie dopłynęła, nawet gdyby była to Arka Gdynia, która zresztą akurat spadła.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bluesmanniak

  • ZOMOwiec
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *****
  • Wiadomości: 30421
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-4
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1972 dnia: 22 Maja 2026, 21:21:35 »
Kto to wie dokąd Arka dopłynęła...

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44053
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1973 dnia: 22 Maja 2026, 21:29:51 »
Do ligi podwórkowej?
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60369
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1974 dnia: 22 Maja 2026, 22:10:33 »
Do ligi podwórkowej?
Niewątpliwie objęła ten kierunek i zwrot.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60369
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: Archeo-won-tek
« Odpowiedź #1975 dnia: 23 Maja 2026, 10:16:07 »
Sobota, dzień kota, więc czasu więcej. Poczytajmy zatem, jakie to parady niegdyś urządzano.

 Boży biczownicy.
XIV wiek zapowiadał się w Europie znakomicie. Ludzkość osiągnęła swój boom demograficzny, wynalazki w rolnictwie – ciężki pług, młyn wodny, wiatraki i system trójpolówki, pchały ją ku świetlanej przyszłości.
Nic z tego, zaczęło się od zmiany klimatu, który ok 1300 uległ tak gwałtownemu ochłodzeniu, że nawet Złoty Róg na Bosforze, koło Konstantynopola, dzisiejszego Stambułu, zamarzał zimą. W latach 1315-1321 klęska głodu, potem kilkanaście lat suszy, a gdy aura wychodzi na prostą, w 1348 r. spada epidemia dżumy, na którą w ciągu kilku lat umiera ok. 40% populacji Europy. Lekarze są bezradni, więc sięgnięto po pomoc boską, uznając oczywistość własnej grzeszności jako przyczynę klęski morowego powietrza. Do roboty wzięli się tzw. Boży Biczownicy praktykujący publiczne biczowanie jako formę pokuty. Starali się odpokutować własne grzechy i grzechy ludzkości poprzez zorganizowane akty samookaleczenia. Modne stały się procesje idące przez miasta, podczas których „pokutnicy” obnażali się do pasa, zadając sobie nawzajem razy aż do krwi specjalnymi, ostro zakończonymi biczami. Świadek epoki opisywał to tak:
”Każdy trzymał w prawej ręce bicz z trzema rzemieniami. Każdy rzemień zaopatrzony był w węzeł z ostrymi gwoździami w środku. Szli gęsiego jeden za drugim i chłostali się biczami po nagich ciałach. Czterech śpiewało w swoim języku, a czworo pozostałych odpowiadało im, jakby odmawiali litanię. Trzykrotnie wszyscy rzucali się na ziemię i rozciągali ręce na kształt krzyża. Śpiew nie ustawał, podczas gdy kolejno stawali na leżących i wymierzali razy towarzyszom pod ich stopami.”
Jak to zwykle w procesjach i paradach, niekiedy dochodziło do histerii przeradzającej się w orgie. Gonzo wziął udział w takim pochodzie nie tyle powodowany perspektywą orgii, co wyjaśnieniem, o co chodzi w stwierdzeniu, że ruch jest: interesującym odwróceniem krucjatowego imperatywu krzywdzenia innych w imię Chrystusa". Do uczestnictwa namówiła go… mentorka marki Boży Biczownicy, konsultantka wizerunkowa menopauzalności, nazywana też trenerką menopauzalną…
Był, zobaczył i do dzisiaj z gęsią skórką powtarza, że mody są różne, dzisiaj są parady równości, kiedyś były procesje umartwiania, ale obecne to małe miki w porównaniu do tamtych, bo dla przynajmniej części z biczowników trend na samookaleczenie to był naprawdę ostatni krzyk mody!
A sam Gonzo? Z ulgą wyjaśnia, że do wszystkiego trzeba mieć dobre plecy… albo chociaż rydwan, do którego bicze nie sięgają. Co zaś do menopauzy, to do dzisiaj nie rozumie, o co chodzi i dlaczego biczowanie miałoby pomóc na wzwód?
 
 
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.