Wszyscy lubią kryminały, a morderstwa są stare jak świat. Co więcej, dzięki współczesnej kryminalistyce wychodzą na jaw nowe fakty, nawet po kilku tysiącach lat.
Poderżnięte gardło Ramzesa III.
Ramzes III był władcą starożytnego Egiptu z XX dynastii, z okresu Nowego Państwa. Panował w latach 1183–1152 p.n.e. Pojął za żony kilka kobiet, lecz żadna z nich nie otrzymała tytułu "wielkiej małżonki" i zaczęły się kłopoty. Obrażone z tego powodu do żywego kobiety, doprowadziły do szeroko zakrojonego spisku. Plan zakładał zamordowanie króla a spiskowcy, mając nadzieję na przychylność bogów, oprócz metod "tradycyjnych", posługiwali się czarami z użyciem magicznych figurek. Pomogło, faraon został zamordowany, jednak zamachowców złapano i osądzono. Na papirusach zachowały się protokoły procesowe i wynika z nich, że o udział w zamachu oskarżono kilkadziesiąt osób, zarzucając im powiązania z kobietami z haremu, zamieszanymi w spisek. Nic dziwnego, że skoro mowa o haremie, podejrzany był także Gonzo. W przeciwieństwie bowiem do faraona, znał się na psychice kobiet i używał tytułu „Wielka małżonka” równie często jak zdania: „Czy ktoś Ci dzisiaj mówił, że ładnie wyglądasz?”. Te słowa poparte prezentem w postaci nieznanych wówczas pończoch, powodowały, że panie bez oporów wpuszczały go do pałacu, następnie do haremu, potem do sypialni, do łożnicy i... i tak dalej.
Co zaś do procesu, to Gonzo wymknął się karze, odwołując się do bezpośredniej znajomości z boginią sprawiedliwości Maat, która w ówczesnych wierzeniach pełniła kluczową rolę na sądzie zmarłych Ozyrysa, podczas którego serce denata ważono na szali przeciwko strusiemu pióru, atrybutowi bogini. Jeśli serce było równie lekkie jak pióro, oznaczało to życie w prawdzie i sprawiedliwości. Gonzo podczas procesu pokazał strusie pióro, oznajmił, że wyrwał je swojej dobrej znajomej Maat, córce boga słońca Ra i zapytał retorycznie: Czy któryś z sędziów chce położyć swoje serce na wadze przeciwko pióru niewinności? Czy wasze serca są lekkie od sprawiedliwości? Jeśli tak, niech wasze usta głoszą zgodnie z waszym sercem.
Niby na marginesie przypomniał także, że jako jedyny oprócz faraonów śmiertelnik nosił zaszczytny tytuł „Posiadacza Maat”, nadany mu w uznaniu „jakiś” zasług przez samą zainteresowaną. To przesądziło o oczywistym uniewinnieniu, jednak, jak się okazało, nie zamknęło sprawy.
Najnowsze badania mumii Ramzesa III, przeprowadzone metodą tomografii komputerowej, wykazały jednoznacznie, że zginął on od głębokiej, ciętej rany gardła. Co więcej, poderżnięcie ma rozmiar „na dwa palce”, o szerokości idealnie pasującej do palców Gonza. Ten stanowczo zaprzeczył, aby maczał palce w gardle. Po pierwsze już raz go uniewinniono, co z tego, że ponad 3000 lat temu, po drugie odnaleziona na mumii zmarłego szpara rzekomo pasująca do jego palców to przypadek, bo on jest praworęczny, a szrama leworęczna. Po trzecie, nie wsadza palców do gardła, bo żeby wywołać wymioty używa strusiego pióra Maat.
Prawnie sprawa jest zakończona, ale wątpliwości pozostały, bo skąd Gonzo znał ostanie słowa Ramzesa III: „Wielbłąda, wielbłąda królestwo za wielbłąda!” Znał i opowiedział o nich Szekspirowi, a ten w swojej sztuce Ramzesa III przerobił na Ryszarda III, wielbłąda na konia, ale napisać o autorstwie Gonza już zapominał.