Niedziela, więcej czasu, to opowieść dluzsz,a le chyba warto się dowiedzieć, kto personalnie odpowiada za 123 lata niewoli rozbiorów?
Laszka diablica i wielki hetman koronny.
To, że kobiety pełniły ogromną rolę w historii jest oczywiste. Jeśli ma się odpowiednie zdolności, nie trzeba być królem lub hetmanem, żeby zaważyć na losach całych państw i narodów. A czy wpływ jest zbawienny, czy fatalny, to już zależy od tego, czy spotkamy buona femina (kobieta dobrą), czy femme fatale. Niestety, tym razem ślepy los trafił, chyba nawet wbrew woli zainteresowanej, na tę drugą – Zofię Opalińską.
Rzecz będzie także o drugiej personie dramatu - Stanisławie Koniecpolskim, potomku po mieczu Zawiszy Czarnego, hetmanie wielkim koronnym, staroście krakowskim, wielkim magnacie, ale przede wszystkim jednym z najlepszych wodzów i dyplomatów, jakich zrodziła Rzeczpospolita. Dość powiedzieć, że jako jedyny pokonał w bitwie szwedzkiego króla Gustawa Adolfa, zgodnie uważanego za największego geniusza militarnego Europy w XVII w. Do tego był bardzo przystojny, postawny i wysoki. Jeśli cokolwiek powagi i dostojeństwa mu odbierało, to wada wymowy – w chwilach zdenerwowana mocno się jąkał. Mawiano stąd, iż wprzód uderzy, nim wypowie. Był trzykrotnie żonaty, na nieszczęście trzecią żoną okazała się nasza femme fatale, czy jak ją nazywano „Laszka diablica”, Zofia Opalińska.
Także była nie byle kim. Rocznik ok.1620. Pochodziła z magnackiego rodu Opalińskich jako córka wojewody poznańskiego Piotra Opalińskiego, jej siostrą była żona marszałka wielkiego koronnego Stanisława Przyjemskiego. Ba, spokrewniona była z błogosławionym, a później świętym Stanisławem Kostką. Słynęła z urody, elegancji (już w 1642 r. co wówczas niezwykłe, nosiła peruki) i dumy rodowej, pisano o niej, że pycha „w niej jest tak sroga, że większa być nie może”, plotkowano o jej flirtach, długo jednak pozostawała w stanie panieńskim, do tego stopnia, że w momencie śluby była już zaawansowaną ok. 26 letnią starą panną! Aż wreszcie trafił się on, Stanisław Koniecpolski, 55 latek, po raz drugi owdowiały. Zofia tym razem nie była od tego, żeby dać mu kosza, więc oddała rękę, którą wziął z całym dobrodziejstwem inwentarza. Małżeństwo było bardzo udane, ale szczęście trwało krótko. 11 marca 1646 roku Koniecpolski zmarł wskutek zażycia zbyt dużej ilości środka na potencję.
Niektórzy twierdzili, że gdy jego przodek Zawisza Czarny, rzucił się na przeważające siły tureckie i poległ w chwale, tak Koniecpolski chciał bojem pokonać niewieścią cnotę… i okrył się sromem. Inni, powołując się na z epitafium na cześć Zawiszy, przekonywali, że hetman, tak jak jego rycerski przodek: Wolał krew mężnie przelać, niż życie ocalić.
Jeszcze inni uznawali, że hetmana zawiodło połączenie afrodyzjaków i jąkania, wywołanego niespodziewanym chichotem Opalińskiej. Żeby choć skończył na zawał serca! Skąd, dopadło go to co w łożnicy najgorsze - niedrożności dróg moczowych.
Jedno osiągnął, mówiono o nim po śmierci, jak o Zawiszy Czarnym: Rycerstwo straciło najzręczniejszego i najobrotniejszego towarzysza i wodza. Jak to całemu światu wiadomo, najdzielniejszym był rycerzem, najdoświadczeńszym wojownikiem, wodzem i wielkim dyplomatą. I tylko w alkowie dyplomacja go zawiodła, ale nie jego jednego, bo wszak nec Hercules contra mulieres - i Herkules nie poradzi przeciwko kobietom.
Dlaczego do zgonu doprowadziła go młoda żona, pozostaje tajemnicą sypialni. Zdaniem części kronikarzy, Zofia, jeśli nie dla zdrowia Koniecpolskiego, to dla dobra publicznego mogła powiedzieć, że boli ją głowa.
Co gorsza, przez nią zmarł jedyny człowiek, który ze względu na swój posłuch u Kozaków, mógł zapobiec powstaniu Chmielnickiego, następującym po nim wojnom i pogłębiającemu się upadkowi Rzeczpospolitej. Śmiało więc można powiedzieć, że Zofia wywołała lawinę, która skończył się rozbiorami.
I nie było to Laszki diabelskiej zdanie ostatnie, już wkrótce wyszła za mąż za księcia Samuela Karola Koreckiego, który… zmarł 6 dni po ślubie.
Może więc rzeczywiście była kobietą fatalną, a może niepotrzebnie w chwilach sypialnianego uniesienia… zdejmowała perukę?