Tymczasem, dziś wspomnienie zupełnie nieświętego Aleksandra III (Alasdair mac Alasdair), szkockiego króla, który właśnie 19 marca oddał był ducha spadając z konia, kiedy burzliwą nocą, po równie burzliwej imprezie z kumplami, naszła go nagła chętka na przedłużanie dynastii, a królowa akurat bawiła w innym zamku.
Morał: jakby go naszła chętka spłodzić bękarta z lokalną dziewką, to nie pogrążyłby królestwa w chaosie dynastycznym. Ale nie, on musiał po bożemu...
Alexander died in a fall from his horse while riding in the dark to visit the Queen at Kinghorn in Fife on 19 March 1286 because it was her birthday the next day. He had spent the evening at Edinburgh Castle celebrating his second marriage and overseeing a meeting with royal advisers.