Szczutek Wieczorny: - Jak to jest, być trafionym przez piorun?
Henryk Blaszka: - Normalny człowiek widzi błysk, a potem słyszy huk.
SzW: - A pan?
HB: - A ja huku już nie słyszałem. Ogarnęła mnie jasność, jakiej nigdy nie widziałem.
SzW: - To fascynujące, a co było dalej?
HB: - No czekałem na huk, a tu huku nie było. To se pomyślałem, że może nawaliło im Dolby ®?
SzW: - Niech pan nie przerywa…
HB: - Następne co usłyszałem to wołanie – panie Henryku jak pan się nazywa?
SzW:

HB: To moja znajoma z izby przyjęć wołała. Ładna, cycasta i całuśna.
SzW: Panie Henryku, co pan… A jak pan sądzi, dlaczego pan przeżył?
HB: Chyba dlatego, że mam kredyt konsolidacyjny, a prezes banku jest krewnym proboszcza naszej parafii…
SzW: Dziękuję bardzo za rozmowę.