Co zaś do królików...
A co masz Waść do królików?
Małe to, puchate (zależy od rasy). Łazi, a w zasadzie kica przy nodze jak pies. Lubi się łasić i być mizianym (w każdym razie te nasze to pieszczochy). Kupy wali do kuwety...
Acha, a jak się znudzi to zawsze da się z nich zrobic potrawkę...*
*żartowałem 
Otóż ja nie mam nic do królików, poza tym, że przez ładnych parę lat trzymaliśmy z bratem te przemiłe stworzenia. Tyle, że trzymaliśmy na mięso i skóry (czasy komuny to były), więc smak własnoręcznie zrobionej (przynajmniej jeżeli chodzi o wstępne przygotowanie - rozmowa uświadamiajaca i następne czynności) potrawki z króllika znam bardzo dobrze.
Pamietam tylko, że szybko doszlismy do wniosku, że z królikiem się nie negocjuje, zwłaszcza przy zdejmowaniu z niego skóry.