Witam serdecznie....z wyspy zwanej Wielka ,gdzie los zapedzil mnie ...bez mala piec lat temu ,jednak przygoda z Programem Trzecim Polskiego radia a co za tym idzie z Rodzina Poszepszynskich oraz 60min na godzine rozpoczela sie w 1978 roku ,sluchajac na starym radiu lampowym z UKFem (Swiatowid). Wlaczenie tego "cuda techniki" zaopatrzonego w lampe zwana magicznym okiem ,powodowalo zaklócenia w okolicznych telewizorach ,ale sluchac sie dalo.... Pierwsze fascynacje dzwiekowymi powiesciami Nadredaktora Wolskiego ,recenzje filmowe duetu Jedrus i Maniek... niektóre wyrazenia kolegi Kierownika ,czy mlodej lekarki weszly do jezyka potocznego jakim poslugiwali sie moi koledzy szkolni. No i wreszcie Rodzina Poszepszynskich tak dziwna i zwariowana ,ze az fascynujaca. W 1980 roku bylismy klasa na wycieczce w Warszawie no i wymusilismy na ciele pedagogicznym wizyte na Mysliwieckiej....prosze sobie wyobrazic 14to-15 latków rozgladajacych sie po korytarzach szacownego radia....wzrok szukal ,a to kolegi Kierownika , Kuchmistrza czy Spikera ,moze przejedzie gdzies na wózku dziadek Jacek ,a moze przemknie korytarzem Maurycy z zestawem "malego chemika" pod pacha....ale cóz ,to tylko byla magia radia...które jest teatrem wyobrazni.Niech ta magia trwa....