Na niektóre powyższe pytania nie znam odpowiedzi do dzisiaj.
Czy ktoś z Was pamięta czasy Edwarda Wielkiego? Puste półki, ocet tylko, nagie haki, sklepy komercyjne, potem kartki - za pół litra wódki cukierki, za mięso papier toaletowy lub odwrotnie, kartki na buty. Całośc sagi rodzinnej przypomina mi te czasy. Zdobycie czegokolwiek było sukcesem. Pół kilo kiełbasy krakowskiej (gotowanej czy parzonej) w lodówce było tak wielkim szczęściem, że nie można tego porównać do niczego innego jak do zdobycia autografu Zembatego.
Pamiętam wyrwane strony z niemieckich gazet, które zdobiły zakamarki półek z książkami do szkoły. Pamiętam tort śmietankowy firmy Dr. Oekter - człowiek (raczej mały chłopak) zajadał się wzrokiem na widok takiego kolorowego czegoś. Przypominacie sobie odcinek "Śniadanie"? A tutaj nawet cukru nie było.
A problemy rodzinne były podobne. Dziadkowie wspominali czasy wojny, młodzież dorastała w swoich pokoikach lub na ulicy, rodzice pracowali za niewymiewnialne tiurliki dewaluowane z dnia na dzień, starając się łączyć koniec z końcem.
Wszyscy mieli tylko wspomnienia.
Teraz wspominam te czasy, czasy lat 70-tych i 80-tych. Do czterdziestki jeszcze troszkę, ale to były niezapomniane czasy. Poszepszyńscy w niektórych fragmentach przypominają o tych latach. Czy ktoś jeszcze roznosi mleko? Czy sąsiedzi pożyczają sobie cukier lub sól? Czy jest jeszcze milicja? Czy ktoś pamięta serial TV o Arsenie Lupin? Czy ktoś trzyma pieniądze w książkach? Gdzie się podziały wczasy pracownicze?
Warto powspominać.
Ale i aktorzy, o których już pisałem. Fronczewski, Kobuszewski (Wy się wójta nie bójta), Maciek, Stefan.... itd, itd. Atmosfera, powtórka, styl, dykcja, głosy, opowieści, muzyka, piosenki, formy sytuacyjne, itp.
Dlatego jestem fanem rodziny P.
Wspominam i nie staram się przenosić RP do czasów współczesnych. Co oni by dzisiaj robili?
Niech zostaną w tamtych czasach - tak będzie najlepiej.
Mefi.