Ba, jak lecimy dowcipami z czasów Szekspira, to proszę:
Pewnego razu angielski lord brał długą, relaksującą kąpiel. Nagle puścił bąka, pod wodą; obrazowo mówiąc zrobił sobie jacuzzi. Jakież było jego zdziwienie, gdy po chwili w drzwiach łazienki stanął jego wierny lokaj trzymając na tacy karafkę whisky, szklankę i kubełek z lodem.
- Ależ ja Ciebie nie wzywałem - powiedział lord.
- Doprawdy? Wydawało mi się, że słyszałem "Bill, bring the bottle, pleeeease."