Autor Wątek: wątek bardzo edukacyjny  (Przeczytany 231951 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44061
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2040 dnia: 22 Maja 2026, 18:49:39 »
Tam bardziej chyba litratura niż literatura. Sądzę, że target się znajdzie.
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60381
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2041 dnia: 22 Maja 2026, 19:36:58 »
Mówisz, że litr jest zrozumiały we wszystkich językach? Oby.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44061
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2042 dnia: 22 Maja 2026, 20:52:12 »
No nie mam pewności czy po amerykańsku też.

A u nas półlitratura?
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60381
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2043 dnia: 22 Maja 2026, 21:21:30 »
Zupełnie przypadkowo, akurat dzisiaj trafiłem na dysertację o rosyjskim podejściu do picia wódki. Wódki, a nie innych alkoholi. I to jest ciekawe, dłuugie, ale warto. Proszę.
 Jakie muchy rozgnieść miał wujek Eugeniusza Oniegina?
Jakow Byl
Za najważniejsze dzieło Puszkina uważa się poemat wierszowany „Eugeniusz Oniegin”. Ciekawostką jest, że utwór ten zawiera następujące wersy (odnoszące się do wuja Oniegina):
„Osiadł w tej izbie,
gdzie wiejski starzec
kłócił się z gospodynią przez czterdzieści lat,
wyglądał przez okno i rozgniatał muchy”.
 
Rozumiemy to wyrażenie dosłownie, ale wcale nie chodzi o owady.
Stare powiedzenie „rozgniatać muchę” oznacza pić, stąd wyrażenie, które przetrwało do naszych czasów, „być pod muchą”. Oba wyrażenia pochodzą od nazwy małego (15-20 gramowego) kieliszka do wódki, który nazywano „muchą”.
Wyrażenia „chodzić pod muchą” i „być pod muchą” mają bardzo wyraźne pochodzenie. Zamiast karczm (tu pada określenie "кабак"), które były prostymi lokalami gastronomicznymi, Piotr Wielki nakazał otwieranie w całej Rosji stanic / gościńców (tu pada określenie "Трактир" - może ktoś zna się na tych różnicach), w których ludzie nie tylko pili, ale i aktywnie przekąszali. Aby przyciągnąć klientów, którzy nie byli zbyt chętni do tej innowacji, postanowiono udostępniać pierwszy kieliszek za darmo. Ale po pierwsze, karczmarze byli chciwi. Po drugie, ówczesne kieliszki były na tyle duże, że zapewniały już łagodne, przyjemne odurzenie. Po trzecie, karczmarze przyjęli zwyczaj wypijania darmowego pierwszego shota i pójścia dalej. Dlatego specjalnie zamawiano do karczm kieliszki o pojemności 10-15 ml – mniej więcej jednej łyżki stołowej – aby karczmarze nie zbankrutowali na darmowych drinkach, a klienci chcieli więcej, ale już na własny koszt. Nowe kieliszki natychmiast nazwano „muszkami”. Klienci zaczęli więc chodzić od lokalu do lokalu, żeby wypić jak najwięcej darmowych pierwszych shotów. Stąd wzięło się powiedzenie „chodzić pod muchą”.
Upijanie się wódką to rzecz haniebna i nieestetyczna. Wódki nie powinno się „żreć”, lecz „jeść”. Nic dziwnego, że stare powiedzenie „откушать водочки” brzmi tak apetycznie.
Żaden inny mocny trunek na świecie, poza wódką, nie budzi pragnienia, by wziąć solidny, sycący łyk i natychmiast po nim zjeść przekąskę.
 
Wódka to jedyny mocny trunek spożywany do posiłku, który wymaga jedzenia. Rosyjska wódka, a co najważniejsze, właściwy sposób jej spożywania, pozostaje naszym narodowym skarbem i częścią nieprzeniknionej rosyjskiej duszy.
I nigdy Belg, który warzy najlepsze piwo na świecie, ani francuski winiarz z Bordeaux o wielkich, poczerniałych od pracy dłoniach, ani mały, spocony Meksykanin, który destyluje złocistą, aromatyczną tequilę z kaktusów, ani szczupły, blady Szkot, twardy jak dębowa deska i nasączony whisky niczym dębowa beczka, nie rozpoznają genialnego, zadziwiająco mocnego, a jednocześnie złożonego smaku łyku zimnej wódki ze starego, fasetowanego kieliszka, ocalałego po dziadku...
Szklanka wypita w sobotę po łaźni... Albo gdy dziadek, ojciec i dwóch synów po koszeniu... Albo gdy dwaj bracia spotkali się po długiej rozłące, nagrzali łaźnię, długo parowali, wyszli na dwór zapalić albo poskakać w śniegu... I znowu parowali... A w domu kobiety nakrywały do stołu, krzątały się... A potem do domu wpadają mężczyźni w czystej bieliźnie, z potarganymi włosami, głośno dysząc i głośno rozmawiając... Rumiane, ogolone twarze, lampa odbijała się na błyszczących czubkach ich nosów... Siadają przy stole, natychmiast nalewają sobie kieliszek i ze słowami: „No... niech Bóg nas błogosławi!”. Piją z rozkoszą i chwytając ugotowanego, kruchego ziemniaka z głębokiego talerza, łapczywie go pochłaniają... Kto inny, jak nie my, zrozumie, o czym mówimy... A jaki smak ma wódka, gdy pije się ją ze świeżym mięsem, po ubiciu pierwszej jesiennej świni? Albo z pierwszymi solonymi w tym sezonie grzybami... i z rydzami? A co, jeśli szklanka już nalana, grzyb nadziany na widelec, a nagle okazuje się, że na stole nie ma śmietany.
Gospodyni biegnie po śmietanę, wódka się rozgrzewa, usta ma pełne śliny... Ale bez śmietany się nie da. A tu śmietana, a tu przechylony kieliszek, a tu grzyb hojnie polany zimną, jeszcze prawie stałą, dobrą śmietaną z lodówki, a tu chrupkość w ustach... Kto na świecie zna coś takiego?
Jaki napój pasuje do wczorajszej odgrzewanej zupy? Wracasz z pracy w czwartek, zmęczony, a jest początek marca. Zmęczenie, uczucie przeziębienia i wszystko w pracy tkwi w ciągłym, problematycznym stanie, przepływając od jednego do drugiego... Ale w lodówce jest garnek wczorajszego rosołu z kluskami... Nie, lepiej z barszczem... Nie, barszcz albo solanka – zbyt przewidywalne i typowe. Proszę! Razsolniczek z pęczakiem na dnie garnka! Teraz zupa się grzeje, wyciągasz otwartą butelkę z lodówki, kieliszek z szafki... Odkrajasz kawałek czarnego chleba... Ale nie jadłeś porządnego obiadu tego popołudnia... A potem wypijasz prawie dwa kieliszki pod rząd, trochę zupy... Mija 5-7 minut i czujesz ciepłą kulę uderzającą w twoją zmęczoną i ciężką głowę! Wchodzi powoli, gdzieś z boku skroni... Ciężar i irytacja ustępują, a fala czułości zalewa mnie, za moją rodzinę, jeśli ją mam, a jeśli nie, to za resztę ludzkości...
Jak to wytłumaczyć Norwegowi czy Portugalczykowi? A co z wódką na wrześniowym pikniku z plastikowego kubka, z szprotkami wydrążonymi z puszki dwoma palcami? A co z karą za spóźnienie do stołu z lekko solonym ogórkiem i wodą gazowaną? A wódka z małego, kwaśnego metalowego kubka kempingowego nocą nad rzeką, z zupą rybną…
To wszystko główne składniki niekończącego się koktajlu. Koktajlu składającego się z naszych, czysto naszych, sytuacji życiowych, nawyków, rytuałów, miast, wsi, rzek, jezior, świąt, ślubów, styp, urodzin i chrzcin, smutków i radości, spotkań, rozstań, samotności, przyjaźni… i wódki.
Ten związek między wódką a naszym życiem być może wyjaśnia prosty fakt, że wódka nie leżakuje latami w beczkach ani nie jest przechowywana w zakurzonych butelkach w piwnicach, gdzie kumuluje smak i esencję.
Nie sposób wyobrazić sobie wódki z 1965, 1976, 1983, a nawet sprzed roku. Sama myśl, że ktokolwiek mógłby zapytać sommeliera: „Ile lat ma twoja wódka? A tak przy okazji, z którego roku?”. Wszystko inne można przechowywać przez dekady: koniaki, calvados, whisky, rum…
Ale jak przechowywać wódkę? Co to za wódka, że ktoś z silną wolą i charakterem potrafi ją tak długo przechowywać? To byłaby jakaś podejrzana wódka… Gdyby Rosjanin odkrył, że butelka nie była pita od wielu lat, najprawdopodobniej doszedłby do wniosku, że to zepsuta wódka! Nie! Wódka jest zbędna, bezsensowna, nie da się jej długo przechowywać. Osoba, która długo trzyma wódkę, jest najprawdopodobniej chciwa, samotna i nudna. Przechowywanie wódki to hańba! Ale musi być schłodzona!
 
Na stole powinna stać tylko butelka wódki. Innych mocnych trunków nie pije się przy stole... Ludzie piją w barach, przy kominkach, siedząc na sofach, przechadzając się po ogrodach... Piją whisky, koniak i inne alkohole, nalewając po trochu i nie patrząc na butelkę. A butelki innych trunków są zazwyczaj z ciemnego szkła. Otwierają butelkę koniaku, wypijają trochę i odkładają ją na następny raz.
Butelka wódki jednak rzadko pozostaje niedopita po otwarciu... Zdejmuje się ją ze stołu dopiero, gdy jest pusta. Dlaczego butelka wódki miałaby stać na stole? Bo gdy pije się wódkę, butelka jest jedynym niezawodnym zegarem. Zwykły zegar pokazujący rzeczywisty czas jest zupełnie bezużyteczny podczas imprezy wódczanej. Rzeczywisty czas znika w takim momencie.
Wódka zmienia bieg czasu, a butelka staje się jedynym chronografem. Być może dlatego klasyczna butelka wódki jest przezroczysta i biała. Ważne jest, aby wyraźnie widzieć, ile jej jest w butelce. Ile wypito, a ile pozostało – to dokładny czas stołu.
Ale gdy tylko butelka jest pusta, natychmiast się ją wyjmuje i pojawia się nowa. I odliczanie czasu zaczyna się od nowa. Cudowne wrażenie nieskończonego czasu, nieskończonego życia, pojawia się zamrożona, radosna chwila.
A pusta butelka nieuchronnie znika z pola widzenia. W procesie radosnego i żywego doświadczania nieskończonej chwili życia przeszłość jest nieistotna; nie powinna o sobie przypominać. A przyszłość? Jest znana… Znana w postaci nieuniknionego powrotu do domu, marudzącej żony, trudnego poranka, długiego i nieznośnego następnego dnia… Ale w chwili, gdy na stole pojawia się nowa butelka wódki, ta przyszłość nagle staje się odległa – odległa i wcale nie przerażająca.
Wódka ma magiczną moc rozciągania czasu, odnajdywania go tam, gdzie zdawał się go brakować. Dwie osoby spotkały się, by omówić trudne i złożone kwestie. Spotkali się krótko. Nie było czasu. Niespodziewanie wypili drinka... I do rana nie tylko omówili, ale i rozwiązali wszystkie problemy.
Przyjaciel wpadł dosłownie na piętnaście minut, by złożyć przyjacielowi życzenia urodzinowe. Tylko piętnaście minut, bo miał masę okropnych problemów. Obudził się w sobotnie popołudnie, a problemy były już za nim. Nie chodzi o to, że zostały rozwiązane, nie! Po prostu były za nim...
Tylko z wódką, i tylko z nami, mogliśmy mieć "na drogę" i strzemienne i karniaki... Wszystko jest związane z czasem. Karniaki są potrzebne, by szybko przenieść spóźnialskiego do strefy czasowej tych, którzy przybyli na czas. A strzemienne... to ostatnie próby zatrzymania, przedłużenia szczęśliwego czasu... A może zatrzymają go na kolejny dzień...
Wódka to głęboko narodowy fenomen! Oceńcie sami. Jeśli najpierw wypijesz piwo, potem wino, potem whisky, potem coś jeszcze, a na końcu kieliszek lodowatej wódki... Ten kieliszek otrzeźwia i przywraca zmysły znacznie skuteczniej niż kawa czy sok z cytryny. Ten kieliszek oczyszcza umysł, wyostrza wzrok, pozwala realistycznie ocenić sytuację...
Chciałbym móc się zatrzymać w tym momencie!
Ale nikt się nie zatrzymuje!
 
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44061
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2044 dnia: 22 Maja 2026, 21:27:48 »
Stare powiedzenie „rozgniatać muchę” oznacza pić

Przypuszczam, że w rosyjskim znajdzie się co najmniej tyle określeń na picie, co w angielszczyźnie czasów elżbietańsko-szekspirowskich na chędożenie. Nie zakładałbym się zresztą czy "rozgniatanie muchy" się w tym kontekście nie pojawiło, tylko Szekspir go akurat nie zapisał, więc do naszych czasów nie dotrwało...
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60381
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2045 dnia: 22 Maja 2026, 22:09:32 »
Pytanie, czy należy żałować, że Szekspir nie urodził się ruskim? Wtedy dopiero napisałby o wódce, choć, czy lepiej niż Jakow Byl?
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44061
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2046 dnia: 22 Maja 2026, 22:58:04 »
Aha. I kto by mu to sponsorował? Iwan Groźny? Dymitr Samozwaniec? Czy może polska załoga na Kremlu?
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60381
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2047 dnia: 22 Maja 2026, 23:11:19 »
Jak to kto? Dwór angielski, który przez lata sponsorował wszystko w Rosji.A po co mu sponsoring, jak miałby wódkę?
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.

Offline Bruxa

  • ^,..,^
  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 44061
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-65535
  • ja tu tylko sprzątam...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2048 dnia: 23 Maja 2026, 07:59:00 »
Kto by mu sponsorował wódkę, pytam właśnie?
Rude and not ginger

Light travels faster than sound. That's why some people appear bright until you hear them speak.


Offline Cezarian

  • Pierdziel
  • Kombatant Wojny Rosyjsko-Japońskiej
  • *
  • Wiadomości: 60381
  • słoiki dżemu truskawkowego +65535/-32
  • Płeć: Mężczyzna
  • Ja tu tylko bałaganię...
Odp: wątek bardzo edukacyjny
« Odpowiedź #2049 dnia: 23 Maja 2026, 10:03:40 »
W sumie tak, przecież do rozgniatania much za małe kieliszki.
Ceterum censeo Carthaginem esse delendam.