Jak nie będzie wracała zygzakiem po kresach, to może jeszcze w tym roku da radę.
Tymczasem melduję, że żyję, wróciłam, ale odniosłam tylko częściowy sukces, potrzebne będą kolejne natarcia.
Ostatnia kropeczka to była wisienka na torcie, umieszczona na mapie komisyjnie, wśród licznie zgromadzonej na evencie gawiedzi, w obecności Pana Leśniczego i Pani z Ministerstwa, czyli szanownych sponsorów.
Zaraz potem sponsorzy zostali uprowadzeni w las, ale tylko na specjalnie przygotowany fragment trasy, żeby nam nie kipnęli po drodze.
Podobno przeżyli i nawet się podobało.