Tymczasem dziś w końcu wielki finał!
Uprzedzając pytania Fasiola - nie było boczku z patyka. Co prawda miejsce na ognisko tam jest, ale używane wyłącznie przez 63 dni w roku począwszy od 1 sierpnia. Jakbyśmy dziś rozpalili, to przypuszczam, że mówiłaby o nas cała Warszawa, a jakby nas przyłapano z boczkiem, to słychać by było od Bałtyku po Tatry...
Niemniej, miejscówka zobowiązuje, była więc wojskowa grochówka.
A na koniec klapa, rąsia, buźka, goździk, czyli clou programu.
Czyli właśnie uzyskałam swoją pierwszą górską odznakę. Do tej pory łaziłam dla przyjemności.