Gdy dziś Eustachy - zdrowo ciągnij z flachy.
A ta alfabetyzacja bardzo mi się podoba. Było wieki temu opowiadanie jak to pewien człowiek z niesłuszną wojenną przeszłością postanowił się trochę zamaskować i został członkiem Związku Walki Młodych. Zadeklarował też że wypleni w rodzinnej wsi analfabetyzm i to - jaże inaczej - przed terminem jakiegoś tam Zjazdu. Towarzysze całkiem rozsądnie zaapelowali że niech lepiej będzie dobrze a nie szybko ale ten uparł się że jedno nie wyklucza drugiego. Ustalił że we wsi jest 17tu analfabetów. Rano w sobotę wszyscy musieli coś zmywać z drzwi a wspomniany człowiek chhodził od chałupy do chałupy i pytał co robią.
- Ano zmywamy.
- Co zmywacie?
- A cholera wie....
- To jest litera A, pierwsza litera w słowie analfabeta.
To samo powtórzyło się przy N ale gdy malował L to już napadli go nieznani sprawcy. Nie przejął się tym jednak , a przeszedł z kulami po wsi rzucając w życzliwej rozmowie że nie wie kto to, ale chyba powie UBkom że podejrzewa jakichś analfabetów a już oni sobie dopasują. Skończyło się to tak że gdy wspomniani panowie w nijakich płaszczach przyjechali, dowiedzieli się że to na pewno nikt z lokalsów, bo analfabetów u nich nie ma o czym świadczy wykonany przez 17-tu najlepiej piszących gospodarzy transparent: NIECH ŻYJE EDUKACJA I LUDOWA MILICJA!
Co prawda potem wywalili go z ZWM bo te lekcje prowadził w gospodzie i wychodząc z - było nie było - znanych już liter takich jak A, N oraz L bazował na takich słowach jak NALAĆ, NAPIĆ itd.
No ale coś z tej alfabetyzacji zostało!
