Ja: dzień dobry
Wracz: dzień dobry, to pierwsza wizyta
J: tak, pierwsza
W: ale ja pana znam, skąd?
Wyjaśniłem i stąd zapewne po linii baskeciarskiej brak opłaty i 50% rabatu na komórki macierzyste.
I żal mi było na pana doktora patrzeć. Przytrzymuje się klamki, fotela i blatów. Sylwetka lekko przekrzywiona, nogą pociąga. Pamiętam że jeszcze jako młodziana dopadł go rak jelita grubego, operacja. Potem coś w głowie, operacja. A teraz chłopa lat 39 dopadło SM. Się <ev> na niego licho uparło żeby go w końcu powalić?
Do kompletu mogę dodać że miał fajną dziewczynę którą ni stąd ni zowąd sepsa zabrała na tamten świat. Matka mu umarła jak miał 6 lat a starszego brata maturzystę wypchnęli z pociągu.