Szczęśliwie koło południa było wystarczająco chłodno, żeby się wybrać do Wrzenia.
Wrzenia Świata przy Nowym Świecie, skojarzenia z tamtym drugim Nowym Światem niebezpodstawne.
Co prawda dalej na diecie, obyło się herbatką i książką.
I (nie)zupełnym przypadkiem mikrozlocikiem.
Strawa dla duszy, żołądek jeszcze na kleiku.