Jeszcze nie miała. Odsypiała noc nieprzespaną.
Ale zaraz będzie. Ryżowy kleik nestle polecany od czwartego miesiąca. Bez cukru, bez glutenu, bez mleka, bez soli. Takie coś do kitowania ścian. Jak te biedne dzieci to jedzą. Chyba tylko dlatego, że nie mogą jeszcze mamusi powiedzieć, co myślą.
Na szczęście bulionik warzywno-kurczęcy Grzegorz uwarzył, na tym jakoś da się to opchnąć.
A teraz poleciał po świeżą marcheweczkę na bazarek. Marcheweczkę mogę. I ziemniaczka.
W ogóle jakby mi kto taki turnus odchudzający nakazał, tobym go na rondo de Gaulle'a pogoniła, banany prostować...
Szkoda, że nie miałam głowy na początku tej przygody, żeby się zważyć. W związku z tym nie mam jak śledzić postępów w tym przymusowym odchudzaniu. I cała robota na nic.