Melduję, że jadę jutro. A na dziś mam zwolnienie od lekarza. Co prawda komplet badań na cito wykazał, że jestem symulant w zasaaadzie nie miało prawa mnie boleć to, co mnie bolało, ale zwolnienie sprytnie zaklepałam na samym początku, kiedy jeszcze byłam przekonująca, a lekarz nie dysponował materiałem dowodowym, żeby podważyć moje zeznania.
W pakiecie medycznym dostałam wycieczkę po Warszawie szlakiem "wstąpił do piekieł, po drodze mu było". Na siódmą rano na Młociny na USG, konsultacja internisty i pobranie na te cito badania - na Starym Mokotowie, po drodze odwiedziłam Grzegorza na Służewcu Biurowym (aka Mordor przy Domaniewskiej), zawiozłam go na Stegny do chirurga, bo się był potłukł (spoko, tylko jedno żebro), tam mnie złapała informacja, że udało się znaleźć miejsce u gastrologa. Na Żeraniu. Ale żeby się nie martwić, bo to 116 na Plac Zamkowy, a stamtąd to już prosto osiemnastką (i wszyscy razem: na praaawo most, na leeewo most...).
Organizm ludzki to jest jednak zdolny do wszystkiego.
Mapkę sobie Szanowni Państwo sami wydrukują, dobrze?
Jedyny plus (poza tym, że wszystkie badania w porządku) to to, że będę miała bardzo ciekawą historię keszowania tego dnia
