Byłem tam ,kiedyś, sama Ronda fantastycznie położona i most co się zowie. Wówczas wpuszczali do środka areny. Bardzo to ciekawe, tym bardziej, że potem udało nam się zobaczyć corridę na żywo, oczywiście z drugiej strony areny. Wówczas powstała nawet drobna opowieść o wrażeniach, którą może (?) warto przypomnieć.
Wakacyjne misje misyjne - Corrida
Nie zapominamy, ze kaganek misyjny należy nieść nawet pod chrześcijańskie strzechy. Gdzie zaś wartości ludzkie są ważniejsze, niż na corridzie? Ruszamy więc. Czekamy na autobus w gronie turystów z krwiożerczym wyrazem twarzy. Większość ma juz zakrwawione nosy i uszy, cześć toczy pianą. Anglikańska Angielka obok ćwiczy pod spódnicą ruchy muletą. Jedziemy... każdy z pasażerów podejrzliwie patrzy na współtowarzyszy, nie ma mowy o drzemce, nikt nie jest samobójcą.
Przed corridą protest głośnych i oflagowanych ekologów. Żądają zakazu używania do walk coraz rzadszych byków andaluzyjskich. Proponują w ich miejsce byki kastylijskie, prawdziwa plagę sadów czereśniowych.
Byki zgodnie z prawem unijnym mają w uszach kolczyki, powodujące, jakże potrzebne podczas walki podenerwowanie. Po raz kolejny widać, że unijne przepisy są przemyślane bardziej, niż to się wydaje na pierwszy rzut oka.
Na miejscu drobne rozczarowanie. Wszystkie byki biorą udział w corridzie po raz pierwszy. To widać, są nieco zagubione. Jeden w panice sam siebie bierze na rogi. Obecny na stadionie gubernator miasta na ten widok ostentacyjnie wychodzi, traktując „zajście” jako prowokację polityczną. Tak czy siak, pierwszy byk dostał zawału i przy gwizdach wyrobionej publiczności opuścił jak niepyszny arenę.
Rozglądamy się. Świat stanął na głowie. Na walki byków przyszli hindusi w swoich tradycyjnych strojach. Może także mają zadania misyjne? Na arenie torrero celebruje papierosa, przy czym ostentacyjnie pomija byka, nie zważając na jego proszący wzrok. Wzmaga to protesty ekologów żądających równych praw dla zwierząt w dostępie do używek. Wywieszony przez nich transparent przypomina, że nawet skazanym na karę dożywocia przysługuje prawo do ostatniego życzenia. Hindusi nie wytrzymują presji i jako niepalący wychodzą. W końcu na arenie pojawia się doświadczony byk. Widać, że kopyta zjadł na arenie. Wkrótce pokazuje torreadorom i wdowom po nich, do czego służą polisy ubezpieczeniowe, a nam, na czym naprawdę polega ten zdrowy i rozwijający sport.
Rozgrywki pomału dobiegają końca. Jako, że byki zabite na wyjeździe liczą się podwójnie, remis 2-2 dla torrero przyjezdnego jest sukcesem. Koniec spektaklu przebiega jednak pod znakiem dużego skandalu korupcyjnego. Podobno część byków była przekupiona i symulowała śmierć kliniczną
Po corridzie jedno jest pewne. Zabijanie ryby na Wigilię będzie łatwiejsze. Trzeba tylko znaleźć muletę i znajomego bandolero.