A, tutaj...
Zrobiłam ostatnio najazd na wirtualną księgarnię Nasze Sudety i pomału zaczynam napawać się łupami.
Zaczęłam od lżejszego kalibru, tak wagowo jak i gatunkowo, mianowicie od pozycji "Legendy zamków śląskich".
Jak się okazuje, znakomity przykład do pokazywania, dlaczego w procesie wydawniczym niezbędna jest redakcja.
Nie dość, że w alfabetycznie ułożonym spisie rzeczonych zamków umieścili Barszowice przed Bardem, to już w pierwszym zdaniu przeczytać możemy, że mieścił się tam damski klasztor.
Damski klasztor to chyba jakiś eufemizm na miejsce uczęszczane przez Gonza? W odróżnieniu od klasztoru żeńskiego (choć nie będę się upierać, że w takowych Gonzo nie bywał).
No nic, widzę, że to będzie interesująca lektura. Jakby co jeszcze się trafiło, to nie omieszkam donieść.