Dawno, dawno temu siedziałem w fotelu. Fotel ten znajdował się w Sali Kongresowej. Sala mieściła się w Pałacu Kultu i Nauki. Na scenie big band Jana Ptaszyna Wróblewskiego grał w ramach festiwalu Jazz Jamboree. Przed kolejnym utworem Ptaszyn powiedział do mikrofonu mniej - więcej tak: "Następny numer nosi nazwę DLACZEGO MAŁPA. Ci z państwa, którzy wiedzą, o co chodzi, proszeni są o szybkie wyjaśnienie tym, którzy nie wiedzą, i zaraz zagramy". Na sali nastąpił ogólny, szeptliwy szmer. Mnie nikt nie wyjaśnił. Towarzysząca mi dama też niczego o kulturze muzycznej małp nie słyszała. Kawałek okazał się nieszybki, może nieco dancingowy. Bez odpowiedniej zapowiedzi nigdy nie zdołałbym go z małpą skojarzyć.
Mijały lata, wypełniane codziennym znojem. Po około trzech, los nagle doświadczył mnie ciężkim kacem. Przebudziłem się z cierpienia, uczepiony blatu w krakowskich Jaszczurach. Przede mną stała szklanka ginu z tonikiem, a facet z sąsiedniego stołka opowiadał dowcip. Dowcip zabrzmiał tak:
Dziki Zachód. Trzecia nad ranem w saloonie. Nikogo z gości. Pianista chrapie z czołem opartym o klawiaturę. Barman bezmyślnymi ruchami przeciera szklanki i blat. Nagle drzwiami wchodzi wkurzony kowboj o groźnym wyglądzie.
- Piwo! - powiada.
Barman nalewa i posyła kufel po śliskim blacie w stronę klienta. Podczas kiedy kowboj wydłubuje z ciasnych spodni monetę, zza baniaka z lemoniadą wychodzi mała małpka i sika mu do kufla.
- Barman, dlaczego małpa szczy do piwa? - pyta gość znudzonym głosem.
- cisza.
- Barman! Pytam, dlaczego małpa szczy do piwa?!
A barman na to:
- To nie ze mną. To z pianistą.
- Co z pianistą?! - mówi kowboj przez zaciśnięte zęby.
- Jeśli się rozchodzi o - dlaczego małpa szczy do piwa, to trzeba od razu z pianistą.
Facet, niechętnie, ale odwraca się od baru i idzie do pianisty. Puka go w plecy i mówi:
- Dlaczego małpa szczy do piwa?
- cisza.
Gość potrząsa pianistą i powtarza:
- Dlaczego małpa szczy do piwa, do cholery?!
- Człowieku! Czy ty wiesz, która jest godzina? - pomału cuci się pianista.
- Dlaczego małpa szczy do piwa - bo zaraz cię wsadzę głową w te cymbały, a potem całą budę rozwalę?!
- Oj, dobrze już, dobrze. O rany! Zaraz będzie!
Zabębnił kilka akordów i śpiewa: "Dlaczego, małpa, szczy, do piwa... oh yeah! ..."