WYGRAJ
To było w nieodległych całkiem latach, kiedy zakłady fotograficzne obrabiały głównie materiał analogowy, czyli - zanosiłem film, a oni go wywoływali. Zakład zgodził się wykonać dla mnie usługę „na poczekaniu”, więc stałem przed witryną i czekając - czytałem, co tam wypisano: „ZAMÓW 100 ODBITEK I WYGRAJ WYCIECZKĘ DO SŁONECZNEJ ITALII”.
Teksty reklam z bezczelnym użyciem trybu rozkazującego były wtedy jeszcze zaskakującą nowością. Robiły wrażenie - doówczas, chcąc zjednać sobie klienta, sugerowano raczej żywiony doń szacunek.
Powróciwszy przed oblicze kierownika zakładu, zapytałem złośliwie: do kogo, właściwie, skierowane jest to polecenie.
- Do klientów.
- Do mnie też?
- Tak wynika.
- Ale, przecież, my nie mieliśmy, chyba, jeszcze przyjemności przejść na „ty” (normalny człowiek nie może spamiętać wszystkich, z którymi piwo pił). Kierownik roześmiał się ładnie i wyjaśnił, że, raczej, utarła się taka konwencja, w reklamach, jakby. Ja na to:
- Wiem o utartej konwencji zwracania się tak do osób wielkich: Pan Bóg, papież - bo do prezydenta kraju, to już nie. Więc może tym bardziej nie pasuje do takich jak ja, prawda? A jak pan wyjaśni to rozkazywanie?
- Jakie? (że niby nie wie - a kierownik). Przyszedł nowy klient i rozmówcę zajął sobą.
Kiedy wybierałem się tam ponownie, wziąłem dużą, białą kartkę i namazałem na niej napis:
„A TY - TUTEJSZY ZAKŁADZIE - ZAMÓW U MNIE DZIESIĘĆ KOMPOZYCJI I WYGRAJ OKRĄGŁY MILION ZŁOTYCH”. Po wejściu do zakładu nalepiłem moją reklamę na tablicy ogłoszeniowej (dostępnej dla klientów), znajdującej się na wprost kontuaru recepcyjnego. Oczywiście, zostałem rychło zapytany, o co chodzi i czy naprawdę mogę zapewnić taką wygraną.
- Naturalnie - odpowiedziałem - dam wam podobną szansę, jak wy mnie, kiedy obiecujecie wycieczką do Włoch.
- Ale, pan nie mówi poważnie. Ma pan milion, który może pan przeznaczyć na nagrodę?
- Nie mam. A po co? Czy panowie mają wycieczkę do Włoch, która są gotowi mi odstąpić?
- My nie mamy, ale na pewno ma sieć, do której należy ten zakład.
- No, a ja mam kupon firmy Totolotek, która z jeszcze większą pewnością posiada milion, który polecę wam wygrać, o ile tylko zamówicie u mnie ile trzeba.
- Pan sobie z nas żartuje, a my tu pracujemy.
- Jeżeli zadajecie sobie trud, żeby żartować z klienta, to uczciwy klient może znaleźć czas, żeby uczcić wasze staranie, odpłacając tym samym.