Po dyskusji z Największym Oplotkowanym tego forum śpieszę z plotką, że wszytko ma być dobrze. Co prawda Stefek został pouczony przez lekarzy, że co najmniej przez kilka tygodni nie będzie mógł krzyczeć, jednak po dłuższej i ożywionej dyskusji z żoną i z synem, zaakceptował ten warunek. Trzeba oddać sprawiedliwość żonie Stefka, która wyciągnęła do niego pomocną dłoń i zapowiedziała, że przez te kilka tygodni może się do niego nie odzywać. Także syn się poświęci i na gorący okres wyjedzie z domu popd pretekstem wakacji.
Trzeba przyznać, że Stefek jest zrelaksowany i zdystansowany. Jest to podobno - jak sam twierdzi - skutek obserwowania operacji z drugiej strony (tu padło określenie "od dupy strony", którego z oczywistych powodów nie zacytuję). Więcej, stwierdził, że jak tak dalej pójdzie nabierze dystansu nie tylko do siebie, ale także do swojej twórczości, ba, może także do twórczości innych, choć jak sam przyznał nie wszystko naraz.
Niestety, lekarze twierdzą, że jeszcze dłuuuugo po zdjęciu szwów Stefek nie bedzie widział światełka w tunelu.
W tym miejscu przekazuję Stefkowi - może to kiedyś przeczyta w audiobooku - pozdrowienia od Gonza, który świetnie go rozumie, gdyż kiedyś opiekował się Cyklopem po operacji oka.