Dziś dla odmiany będzie o psie. I drobiu. Jak swego czasu wspominałem, u Mamy nadal jest stadko ekologicznych kur. Sztuk 8 z czego 3 na emeryturze czy też łaskawym chlebie (choć oczywiście chleba to żadna do ust nie weźmie) oraz 5 produkujących jajka. No i koguty, szt. 3 (tak, wiem że to trochę dziwne). Od pewnego czasu sekwencja zdarzeń jest taka:
- Kura znosi jaje i jak to kura, podnosi z tej okazji niebywały wrzask.
- Przyłącza się kogut.
- Hałas zwabia młodego psa sąsiadów który cierpliwie przedziera się przez podstawę żywopłotu.
- Jeżeli nikt w porę nie zainterweniuje, pies zabiera i spożywa daleko od domu świeżo zniesione jaje.
Szczeniak jest tyleż przesympatyczny co nieco uciążliwy: przychodzi, obskakuje brudnymi łapami i obślinia. No i wyjada jaja.