Benediktin 14, czyli specjał Olivetinskeho Opata na jubileusz. Prawdopodobnie jubileusz sfajczenia kawałka miasta Broumov, po którym to doniosłym wyczynie przeniesiono browar na jego obecne miejsce na olivetinskim przedmieściu.
Ale ad rem. Czternastka, czyli jak skromnie podano na etykiecie zaw. ex. max 14.99%, co przekłada się na 5,4 volta. Piana na co najmniej dwa palce, bardziej krzepkie niż moje, i nie spieszyła się z opadaniem. Wcale. Barwa bogata, jak to przystało na polotmave, w smaku dużo wszystkiego, co potrzeba, a wszystko to gra pięknie, jak w płuckach u dziadka, który się był przeziębił ubiegłego latka... Pardon, już działa. O czym to ja? A, tak. Chciałam powiedzieć że pięknie ze sobą współharmonizuje. Ładne słowo, nie? Ciekawe, ile literówek zrobiłam... Nieważne. Widać, słychać i czuć, że hlavni pivovar się przyłożył, i specjalnie na jubileusz sprowadzony z Pragi ostatni czeski benedyktyn nie musiał żałować podróży na ten kraj sveta.
A, wspomniałam może, że było miesiąc przeterminowane? No. Porządna rzemieślnicza robota.
Niestety edycja limitowana, więc najprawdopodobniej nawet w mateczniku nie da się już upolować tego konkretnego mnicha. Cześć jego pamięci!