Ja nie mówię, że nie smaczne. Ja nawet lubię Staropramen, mam sentyment po wizycie w browarnianej knajpce na Smichovie.
Ale jest jeszcze kwestia sparowania, trochę jak z winem. Nie zapijałabym steka słodkim tokajem.
Veprzo-knedlo, czy inna svickova na smetanie też zależy gdzie i jakie. U Potrefene Husy w mateczniku Staropramena to była poezja, do tego piwo ze świeżego udoju...
U Szwejka na Staromaku (gdzie zostałam siłą zaciągnięta przez znajomych, co to pierwszy raz w Pradze, więc trzeba koniecznie do Szwejka) to był dramat ze starej zelówki i sosu z proszku. Z czego było piwo, to wolę nie dociekać.
Możliwe, że z recyklingu
