Konstrukcja samolotu Boeing była wadliwa zwłaszcza w momencie podchodzenia do lądowania. To znaczy zawsze była wadliwa, ale wtedy okazywała sie wadliwsza. Raport MAKu ujawnił także, iż nie była to pierwsza, lecz trzecia tego typu katastrofa tego samego samolotu. Co wiecej podczas wszystkich trzech wypadków samolot prowadził ten sam skład pilotów!
Premier w ramach programu "Tanie państwo to ja" przerwał wywczas w Dolomitach (włoskie) i zamówił za duże pieniądze samolot specjalny, aby jeszcze z jego pokładu wydać oświadczenie, iż raport MAKu jest wewnętrzenie sprzeczny. Skoro bowiem ci sami piloci po raz trzeci uczestniczyli w katastrofie na tym samym samolocie to nie mogli być niedoświadczeni! Powiedziałbym nawet, gdybym chciał być złośliwy, ale nie chcę - stwierdził premier - że żadna załoga Tu - 154 lub poprzedzających je Boeingów nie miała takiego doświadczenia w uczestniczeniu w katastrofach. Wszyscy pasażerowie o tym wiedzieli i to przesądza, że za tragiczne skutki katastrofy może odpowiadać tylko strona rosyjska. Oczywiście, nie obciążamy ich za to odpowiedzialnością mając na uwadze znakomitą i poprawiające się każdego dnia relacje z naszymi rosyjskimi partnerami, zakończył premier.