Dzisiaj z cyklu opowieści długich, ale skomplikowanych, ale warto, bo odkryto pierwsze słowo neandertalczyków!
Zidentyfikowano prawdopodobnie najstarsze na ziemiach polskich dzieło sztuki. Jest to licząca sobie ponad 100.000 lat kość niedźwiedzia, na której neandertalczyk, a raczej – o czym dalej – neandertalka, intencjonalnie wyryła kilkanaście nacięć, co jest potwierdzeniem symbolicznego sposobu myślenia. To najstarszy taki artefakt na ziemiach polskich, wydobyty w jaskini Dziadowa Skała w Zawierciu w woj. Śląskim. Niestety, nie jest ona, jak dotychczas spekulowano żebrem, choćby biblijnego Adama, ale kością promieniowa niedźwiedzia i to nie niedźwiedzia jaskiniowego, a zwykłego, szarego misia brunatnego, jakiego każdy z nas zna na co dzień.
Warto wspomnieć, że najstarsze znaleziska związane z neandertalczykiem datowane są na 230 tys. lat, a gatunek ten żył w Europie mniej więcej do 30 tys. lat temu, kiedy wymarł ze względu na zbyt wysokie wymagania stawiane otoczeniu, a zwłaszcza samcom przez jego płeć żeńską. Zdaniem wtajemniczonego w temat Gonza, wymagania te związane były z posiadaniem przez samice dwóch punktów G. Musiało skończyć się to wymarciem, bo konkurencja, czyli ówczesne przedstawicielki homo sapiens sapiens, a więc człowieka współczesnego, były bardziej wyrozumiałe i spolegliwe. To właśnie od niewielkich wymagań „ludzkich” samic - co do dzisiaj z błyskiem w oku wspomina Gonzo -zaczęła się ekspansja człowieka, który odniósł wielki sukces osadniczy. Oby nadzwyczajne wymagania kobiet się nie powtórzyły, mówi nasz bohater, bo tym razem nie ma w zapasie neandertalek lub innych hominidów.
Wracając do kości, ma ona nacięcia, w postaci różnokierunkowych linii o niewątpliwe notacjach symbolicznych, związanych z komunikatem lub zapisem liczbowym. Nacięcia mają specyficzne cechy: są powtarzalne, podobne do siebie i zorganizowane w grupie, zaś dzięki obrazowaniu trójwymiarowemu udało się ustalić ich liczbę na 17.
Albo jest to przykład próby notacji numerycznej albo inny przekaz symboliczny, a może jedno i drugie, twierdzą naukowcy. Zapewne była to próba zapisu jakiejś informacji, tym bardziej, że wykluczono, aby ślady miały charakter obróbki konsumpcyjnej. Zatem mamy być może do czynienia z pierwszym przejawem sztuki na ziemiach Polski? Jeśli chodzi o symbolikę, to najprawdopodobniej należy utożsamiać ją z zachowaniem rytualnym.
Jakie zachowanie rytualne? – pogardliwie uśmiecha się Gonzo. Przejaw zwykłego pożądania, czy jak to mawiała autorka nacięć – łączenia libido. Kość jest przejawem symboliki konsumpcji, tyle, że konsumpcji związku! Zresztą tyle afery o 17 razy, ale przecież to było przez całą noc, zakończył Gonzo wzruszając ramionami.
Zaś określenie „libido” stało się jedynym powszechnie znanym słowem neandertalskim, po tym, jak Gonzo opowiedział jego historię niejakiemu Zygmuntowi Freudowi, który rozchlapał je na prawo i lewo, choć trzeba mu oddać, że pewien kontekst znaczeniowy zachował.
Sam Gonzo negatywnie odnosi się do innych pogłosek, że nacięcia rzekomo przedstawiały go figuratywnie w jego ówczesnej interglacjalnej postaci, idealizowanej na niedźwiedzia brunatnego, a nie na jaskiniowego, bo nawet neandertalczycy wiedzieli, że jaskiniowe za chwilę wymrą.