Są tacy, którzy śmieją się z poezji i poetów. Niesłusznie. Gonzo podaje przykład, swojego kolegi, Henia, który przez zauroczenie poezją Agnieszki Osieckiej stracił zegarek. A było to tak.
Henio jechał pociągiem i tuż przed stacją w Koluszkach podszedł do niego Rom i zapytał, która godzina. Henio spojrzał na zegarek i podał bieżący czas. Wówczas pytający poprosił, czy mógłby spojrzeć na zegarek, bo jest wzrokowcem-krótkowidzem. Jak tylko znajomy podsunął mu do oczu nadgarstek, Rom zręcznym i błyskawicznym ruchem zdjął mu zegarek i wyskoczył z pociągu. Pościg po peronie nic nie dał.
Pozostaje oczywiście pytanie, które zadali Heniowi wszyscy, łącznie z policją: dlaczego był tak naiwny, żeby podsunąć w takiej sytuacji pod nos zegarek?
Odpowiedział:
- Dawno nie byłem w Polsce i myślałem, że prawdziwych Cyganów już nie ma.
Okazał się, że na szczęście (?) są, ale Henio spóźnił się na mecz.