Ja tu sobie siedzę cichutko, ale...
Się akurat zgodzę z Cezarianem.
Hurghada dobra latem.
-5 > +5 zawsze.
Plus pięć to ohydna plucha.
Do - 10 jest całkiem przyjemnie, a poniżej i tak już nie robi różnicy

A od śniegu się robi jaśniej, także na duszy.
Ale mnie łatwo mówić, bo u mnie odśnieża Pan Zbyszek z Maszyną.
Co prawda oszczędnie odśnieża i wygląda na to, że piasku we Wiśle zabrakło...
Jedyne, co mnie usprawiedliwia, to że stara góralka jestem.
A może te wizyty w kriokomorze i krioterapie na rozmaite łokcie i kolana mi tak porobiły?