A czy ja powiedziałem, że ten kot jest czarny?!
Po prostu przypomniał mi się kot kręcący się po okolicy u znajomych z Gdańska. Całe osiedle się nad nim litowało, że taki bez jednego oczka, a i tylna nóżka uszkodzona... Biedny kiciuś... Aż w końcu zobaczyli jak ten biedny kotuś dorwał jedną kotkę... Nie miała szans... Wielki Je...aka go nazwali. To oczko i noga to, jak się okazało, rany wyniesione z potyczek z innymi kotami, które w całej okolicy trzymał w szachu. Tak więc taki kotuś sobie zdecydowanie sam poradzi i karmić go nie trzeba, a nawet nie wolno, bo to zabija w nim mordercze instynkty...