Oj tak. Ale do rzeczy. Mamy tu, znaczy na pokładzie genialnego Marka złota rączkę. Naprawił już: układ wydechowy silnika, odsalarkę, pompę odwadniającą pomieszczenie z windą kotwiczną ( circa dwa dni roboty), ogromny ponton, że wspomnę tylko najważniejsze. W międzyczasie 3 razy upiekł chleb i raz ciasto.
Postanowiliśmy pilnować go nocą, bo podejrzewamy, że wówczas, jak strażak ropalajacy pożary, to wszystko psuje.
.