Na razie zaprzyjaźniliśmy się z panią konduktorką, z którą sobie długo porozmawialiśmy. Niespodziewanie okazało się bowiem, że mamy bilety i ona nie miała nic do roboty. Nawet nie zwróciła uwagi na piwo i wino. Kolega mówi, że nic dziwnego, bo jest w pracy.