Nie mam czasu na refleksje, nie wiem ile u nas dzisiaj (za dużo), ręce mam jak gibon i chyba ze cztery, bo już mi się plączą.
Od wczoraj zbiórka wody i innych potrzebnych rzeczy w szkole hula, dzisiaj zwieźliśmy na trzy mocno pojemne auta utarg do OSP Piastów, gdzie temat ogarnia lokalny hufiec harcerski, w nocy konwój jedzie na południe, rano będą na miejscu.
Harcerze rozładowali paki w try miga i równie szybko posortowali i zabezpieczyli w namiotach. Niestety w szkole takich nie mamy (ani harcerzy ani namiotów), a te butle i zgrzewki same się zapakować do bagażników nie chciały...
Wczoraj jeszcze zatargaliżmy z Grzegorzem coś z 80 litrów wody, trochę chemii i karmy dla kotełów i Alvinów.
Zbiórka w robocie do piątku.
Albo się dorobię garba, albo bicepsów.
Budzik na piątą.