Weź wypluj to słowo.
Bo co roku jest, bo zaprzyjaźniony z okolicznymi szkołami fotograf musi z czegoś żyć.
Że też się nie boi...
Swoją drogą, jak opowiedziałam swojemu zaprzyjaźnionemu fotografowi z Kłodzka ile ten tutejszy kroi od zdjęcia grupowego chociażby (że o innych wynalazkach typu kalendarze i kubeczki nie wspomnę), to oczy mu się zaświeciły i stwierdził, że on by mógł nawet do tej Warszawy przyjechać i tydzień nocować, żeby go tylko wkręcić.
Niestety, kto się miał wkręcić już jest wkręcony. i wykręcić się nie da, jak widać.