A Stefek milczy. Jak zwykle w Mielcu się udało. Co ja mówię udało! Procentuje wytężona praca Stefka, który odśnieżał całe lato, żeby mieć zapas na zimę. I teraz ma spokój, a my... leżeliśmy do góry brzuchem przez sierpień, wrzesień, październik. Uderzmy się w piersi, kto z nas odśnieżał choćby w listopadzie? A nawet jeśli, to znowu z ręką na sercu, czy nie można było poodśnieżać więcej?