A propos kóz,Greków,owiec i....kawał mi się przypomniał.
Jedzie pociąg z Moskwy na Kamczatkę.W przedziale 2 podróżnych,jadą pierwszy dzień w ciszy.Nie rozmawiają,patrzą w okno,popalają papieroski.
Drugi dzień,czytają gazety,łuskają pestki i dalej cisza.Za oknem już tajga.
Trzeci dzień,na zewnątrz zacina śnieg.Tundra,pustkowie jak okiem sięgnąć.I nagle pod koniec dnia jeden z podróżnych zagaja:
-Jebał* ty kazu?
-A poczemu sprasziwajesz?
-A tak,dla paddierżania razgawora
*przepraszam,ale nic innego nie pasi